[ X ]

Drogi Użytkowniku,

W związku z tym, że począwszy od dnia 25.05.2018 r. na terenie Polski obowiązują nowe przepisy regulujące kwestie ochrony Państwa danych osobowych, Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych), (dalej zwane RODO), Motor-Presse Polska sp. z o.o. z siedzibą we Wrocławiu (53-238) przy ul. Ostrowskiego 7, wpisana do rejestru przedsiębiorców Krajowego Rejestru Sądowego prowadzonego przez Sąd Rejonowy dla Wrocławia – Fabrycznej we Wrocławiu, VI Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego pod nr KRS: 0000151026, NIP: 8990026326, REGON: 930327847 o kapitale zakładowym w wysokości 2.860.000,00 złotych zachęcamy do zapoznania się ze zaktualizowaną treścią "Polityki prywatności" naszych Serwisów. Znajdują się w niej szczegółowe informacje na temat zasad przetwarzania danych osobowych na naszych stronach internetowych.

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu) z wykorzystaniem domyślnych ustawień przeglądarki internetowej w zakresie prywatności, wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych przez Motor-Presse Polska Sp. z o. o oraz naszych Zaufanych Partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji. Pamiętaj, że wyrażenie zgody jest dobrowolne. Możesz też odmówić zgody lub ograniczyć jej zakres zmieniając ustawienia plików cookies w przeglądarce.

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
3.0

Ryan Reynolds - po prostu równy gość

Ryan Reynolds nie trafił na okładkę przypadkiem. Haruje, ale robi to, co uwielbia. Zaraża pozytywną energią. Gdy musi, walczy z całych sił. Jest ojcem na pełen etat, mężem i Deadpoolem. A to już coś. 

Ryan Reynolds "Moim zdaniem im bardziej jesteś szczęśliwy, tym większy odniosłeś w życiu sukces, nie na odwrót."
O tym, że Kanadyjczyków cechuje niebywała grzeczność i ogłada, słyszy się notorycznie. Ta pierwsza przejawia się szczególnie w ich tendencji do przepraszania. Nawet w sytuacjach, gdy wina nie leży po ich stronie. Z tego też powodu pochodzący z Vancouver Ryan Reynolds zaczyna rozmowę od tego, jak bardzo było mu przykro, gdy w przeszłości kilkukrotnie musiał przełożyć swoje spotkanie z Men's Health.

My zaś zapewniamy go, że jest to w pełni zrozumiałe. Bo chodzimy do kina regularnie i wiemy, że ten facet po prostu ma co robić. Gdy ostatecznie siadamy do rozmowy, Ryan jest w fazie preprodukcji oczekiwanego przez wszystkich sequela „Deadpoola”.

REKLAMA

Pomimo stosunkowo niedużego budżetu (58 milionów dolarów) ten rewelacyjny blockbuster z 2016 roku zarobił 783 miliony zielonych. Dla porównania: „Suicide Squad”, nakręcony z myślą o tej samej grupie odbiorców, który wyszedł kilka miesięcy po „Deadpoolu” i kosztował 175 milionów dolców, zarobił – bagatela – 745 milionów. „Deadpool” rozwalił rekord ustanowiony w 2003 r. przez „Matrixa – Reaktywację” i został najbardziej udanym filmem oznaczonym czerwienią „dla dorosłych”.

Reynolds i reszta ekipy pokazali wszystkim, że oni też potrafią śmiać się z branży i superbohaterów wpakowanych w lśniące rajtuzy. Pokazali, że jak mało kto w Hollywood potrafi ą się śmiać sami z siebie. Ich doskonała komedia przez niemal dekadę czekała w czyśćcu wytwórni, aby ostatecznie z niego wystrzelić i wykpić wszelkie istniejące filmowe konwenanse.

DLA AKTYWNYCH: Trening brzucha do roli Deadpool'a

Głównie z tego powodu równie trudno uwierzyć w to, że 20th Century Fox dało sequelowi zielone światło (zaplanowany na lato 2018 r.), jeszcze zanim pierwsza część trafiła do kin i zarobiła kupę forsy. Ktoś ewidentnie miał nosa. Nie ma więc absolutnie żadnych oznak, że Reynolds będzie miał w najbliższym czasie więcej wolnego.

Dni robocze są bowiem „długie i nieźle pokręcone”, a godzin ledwie wystarcza na wciśnięcie w grafik dodatkowych smaczków – jak na przykład ten wywiad. „Przedprodukcja daje w kość bardziej niż same zdjęcia do filmu – mówi Reynolds. – Na tym etapie przyjąłbym 16-godzinny dzień zdjęciowy z pocałowaniem ręki”.

Salwy z broni i śmiechu

Dla tych mocno już stęsknionych za strzelającym do wszystkiego Ryanem: w kinach jest już „Bodyguard Zawodowiec”. Bez obaw, nie będzie zbyt poważnie. To komedia akcji, w której Reynolds wcielił się w ochroniarza, którego zadaniem jest ochrona byłego płatnego zabójcy (w tej roli Samuel L. Jackson), który ma zeznawać przeciw zbrodniarzowi wojennemu w Międzynarodowym Trybunale Sprawiedliwości.

Rozwalające będą nie tylko gagi, ale też walka w iście bourne'owskim stylu. Emocjonujące pościgi na miarę sceny otwierającej „Skyfall” – obecne. To surowe, męskie kino z wyraźnymi wstawkami humoru, tak dobrze znanego z ukochanej czarnej komedii Ryana. Nawiązania nie są rzecz jasna przypadkowe.

Reynolds podpisał umowę na „Bodyguarda” na rok przed ostatecznym wskoczeniem w kostium Deadpoola, ale to ten drugi tytuł trafił do produkcji jako pierwszy. Zanim jednak przyjechał, aby nakręcić pierwsze sceny, Ryan postanowił nieco podrasować ostateczny wydźwięk filmu.

Zmiana reżysera na sześć tygodni przed rozpoczęciem zdjęć nie okazała się problemem. Wręcz przeciwnie: wraz z nowym scenarzystą, Markiem Smithem, Reynolds zaszczepił scenariusz potężną dawką żartów. „Koncepcja przeciwieństw, bohaterów będących jak ogień i woda, została już w naprawdę dużym stopniu wyeksploatowana – tłumaczy Ryan. – Podczas pracy związanej z "Deadpoolem" zobaczyłem, jak wielką frajdą jest taka dekonstrukcja gatunku i w tym przypadku chciałem zrobić coś bardzo podobnego”.

Proces ożywiania scenariusza momentami, gdy cała sala zgodnie ryknie śmiechem, jest o wiele trudniejszy niż powrzucanie w niego dowcipnych scen w regularnych odstępach. „Musisz zaszczepić bohaterowi przekonanie, które ewoluuje w miarę upływu czasu w filmie – tłumaczy.

Chcieliśmy wycisnąć z tego trochę więcej niż obraz faceta z groźną miną, pakującego ołów w bandziorów”. Wszystko się zgadza: już od pierwszej sceny, gdy protagonista w modnym garniturze oprowadza nas niemal po swojej minimalistycznej kawalerce z dedykowanym składem na broń, zegarki i spinki do mankietów.

„Z zewnątrz to wysoce wyszkolony najemnik, maszyna do zabijania. Ale w środku to nadal dzieciak”– mówi Reynolds. Koniec końców, ten duży chłopiec daje radę jakoś ogarnąć swój chaos, głównie dzięki obecności niemniej chaotycznego podopiecznego, którego chce odstrzelić cała armia nasłanych zabójców. Podczas niełatwej misji poznamy również socjopatyczną małżonkę ochranianego Jacksona (w tej roli niezawodna Salma Hayek). 

1 2 3
STRONA 1 z 3

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij