Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
3.6

Ryan Reynolds: być lepszym ojcem, mężem i mężczyzną

Rób swoje, śmiej się do utraty tchu i ćwicz. Oto przepis, który zaprowadzi Cię na szczyt i pozwoli znaleźć partnerkę pokroju Blake Lively. 

Ryan Reynolds fot. Ture Lillegraven / stylizacja: Brian Boye, Kristian Serafino, Tracey Mattingly
Archiwalny numer z Ryanem Reynoldsem na okładce możesz nabyć w naszym e-kiosku lub pisząc na prenumerata@mpp.pl.

Wystarczy przytoczyć tylko kilka faktów z życia Ryana Reynoldsa, abyś go znienawidził. Jego pierwszą żoną była Scarlett Johansson, kobieta o najseksowniejszym głosie na świecie. Drugą od niespełna czterech lat jest równie ponętna Blake Lively.

W serialach zaczął grać jeszcze jako nastolatek, więc zapewne do dziś zdążył zaoszczędzić niezłą sumkę. I, co więcej, nic nie wskazuje na to, aby jego dobra passa miała się skończyć.

Zgrzytasz zębami i wściekasz się, że sam nie masz tyle szczęścia? Gdybyś go poznał, od razu zostalibyście przyjaciółmi. Ryan jest zaskakująco normalny. Nie gwiazdorzy, nie stroi fochów, ma świetne poczucie humoru.

Możesz sobie tłumaczyć, że to przecież aktor, który potrafi grać na emocjach. Jednak wystarczy, że spędzisz w jego towarzystwie kilka minut, a poczujesz się jak na spotkaniu przy piwie ze starym, dobrym kumplem.

Drobne sekreciki

Reynolds zazwyczaj nie mówi zbyt wiele na temat swojego życia prywatnego. Trudno mu się dziwić. Wystarczy kilka zdań na temat Blake Lively, aby na portalach plotkarskich rozpętała się prawdziwa burza. Ale ponieważ Ryan jest wśród swoich, nie zamierza się z niczym kryć. Blake?

"To ludzki GPS – zdradza aktor. – Pamiętam, że jechaliśmy samochodem, a ona mówi: »Skręć trzecią w prawo, zjedź tą alejką w dół, potem skręć w lewo. Zaraz za rogiem będzie stacja benzynowa«. Spojrzałem na nią i zapytałem: »Skąd możesz to wiedzieć? Przecież jesteś tu od wczoraj. Masz jakieś magiczne zdolności?«".

Na temat swojej córki James, która w grudniu skończyła roczek, zazwyczaj aktor mówi jeszcze mniej. "Podczas pierwszych 6 miesięcy najbardziej niesamowite jest to, że w ogóle dajesz sobie radę – tłumaczy. – Ciągły brak snu i halucynacje. Chcesz mieć jazdę? Pieprzyć pejotl. Wystarczy, że urodzi ci się dziecko, a przekonasz się, jak to jest spędzić miesiąc bez snu. Zdarzają się takie momenty, że zastanawiasz się, czy rzeczywiście przyjechałeś do pracy na jednorożcu. Wydaje ci się, że to niemożliwe, ale z drugiej strony nie masz pewności. Zresztą, co noc przykładam palec do nosa małej, aby sprawdzić, czy oddycha. Oszalałem, prawda?" – pyta aktor, a my kręcimy przecząco głowami.

To zupełnie naturalne, że jako młody ojciec martwi się o zdrowie swojej córki. "Dzięki, to był trudny rok, każde słowa wsparcia są mile widziane".

Ryan Reynolds fot. Ture Lillegraven / stylizacja: Brian Boye, Kristian Serafino, Tracey Mattingly
Siła porównania

Aktor nie mówi wyłącznie o narodzinach córki. Niedawno stracił ojca, który odszedł po 20 latach walki z chorobą Parkinsona. "Musiałem się z nim pożegnać – przyznaje Ryan. – Przyjechałem, gdy był jeszcze świadomy. Spędziliśmy razem trochę czasu". 24 godziny później było już po wszystkim.

Normalnie nie poruszamy takich tematów. Sami bohaterowie wolą skupiać się na rzeczach lekkich, łatwych i przyjemnych. Jednak Reynolds nie ma z tym problemu. "Mieliśmy z ojcem bardzo skomplikowaną relację – wspomina. – Co nasuwa pewne pytania, na które muszę jeszcze znaleźć odpowiedź. Nie chodzi tylko o niego, ale… Chodzi także o to, czy będę w stanie być lepszym ojcem, mężem i mężczyzną". Mocne. I dotyczy każdego.

Bo niezależnie od tego, jak wygląda Twoja partnerka, gdzie pracujesz i czy masz już odłożone pieniądze na emeryturę, musisz się z tym zmierzyć. Musisz odpowiedzieć na pytanie, czy chcesz powtarzać błędy, które robił Twój ojciec, czy wyciągniesz wnioski, aby być lepszym nie tylko dla swoich najbliższych, ale i dla samego siebie.

Ale to wyzwanie, z którym musisz uporać się sam. Ryan doskonale zdaje sobie z tego sprawę, gdy mówi, że "nie ma nic gorszego niż gość, który opowiada o życiu w jednostronny sposób, jakby jego doświadczenie dało się przełożyć na życie innych. Wolałbym uderzyć się w krocze, niż być takim facetem".

Ryan Reynolds fot. East News
Twarde zasady

W szkole średniej Reynolds grał w futbol amerykański. A że nie odstawiał nogi, miał sporą liczbę kontuzji. I niewiele mógł z tym zrobić. "W rodzinie z czwórką dzieci, w której nigdy się nie przelewało, rzadko kiedy można było iść do specjalisty – zdradza aktor. – Jeśli coś nam się stało, musieliśmy być twardzi. Mówiliśmy sobie: rozchodź to".

Gdzieś w tle pojawia się również chęć zadowolenia ojca, policjanta, a wcześniej boksera, któremu podobała się wizja, że jego syn jest tak twardy, że nie daje się zwykłym urazom. "Mój tata nauczył mnie dyscypliny – przyznaje Reynolds. – I nie mówię tu o karach cielesnych, tylko o determinacji we wszystkim, co robisz".

Jednak gdy młody Ryan porzucił sport na rzecz aktorstwa, ojciec nie był już tak wyrozumiały. "Nigdy tego nie zrozumiał". Ale wybranie innej ścieżki kariery nie oznaczało, że Ryan przestał ćwiczyć. Gdy w 2004 roku po raz pierwszy wypracowywał sylwetkę do filmu, jadł 6 do 8 posiłków dziennie i trenował po 3-godziny.

"Pamiętam, jak myślałem, że to najlepszy moment, aby umrzeć. Istne piekło, które nie chciało się skończyć" – mówi. Ale minęło kilkanaście lat i trening stał się częścią jego życia. "Teraz dostaję depresji, gdy się nie ruszam".

Mocne uderzenie

W filmie Ryan wciela się w postać Deadpoola – żołnierza służb specjalnych, który ma bardzo sarkastyczne poczucie humoru, a w wyniku niebezpiecznego eksperymentu nabywa nadnaturalne zdolności.

"Rozumiem pomysł filtrowania bólu przez pryzmat humoru. Mój bohater robi to całkiem nieźle – mówi Reynolds. – Oczywiście, często przegina, ale takiemu zwykłemu gościowi jak ja wydaje się sensowne, że czasami warto podejść do życia odrobinę mniej poważnie".

Zresztą aktor jest prawdziwym mistrzem w rozbrajaniu trudnych tematów czy sytuacji za pomocą humoru. Nawet jeśli mowa o tym, że kiedyś jacyś goście będą zabierać na randki jego córkę. "Odbyliśmy z małą rozmowę na temat seksu już teraz – żartuje. – Nigdy nie będzie mogła powiedzieć, że tego nie zrobiłem, bo mam wszystko nagrane!".

Poczucie humoru przydało się również, gdy umierał jego ojciec. "Wszyscy go rozśmieszaliśmy – mówi aktor. – Byliśmy razem, moi bracia i ja, i po prostu żartowaliśmy. To nie jest najgorszy sposób na pożegnanie się ze światem".

Ryan Reynolds fot. East News
Ususzyć kaktusa

Sądzisz, że Reynolds zawsze sobie tak dzielnie radził? "Gdy miałem 20 lat, wszystko wydawało mi się takie wielkie i ważne – wspomina. – Ciągle czułem, ile waży życie. Byłem pompatyczny, arogancki, niepewny". Zdaniem Ryana choć z czasem wiele spraw się komplikuje, to przestajesz się nimi tak przejmować.

"To może brzmieć jak sprzeczność, ale tak jest naprawdę! Gdy urodziła się moja córka, pierwszą myślą, jaka przeszła mi przez głowę, było: »Okej, dam sobie z tym radę« – przyznaje. – Nie dlatego, że czułem się gotowy albo wiedziałem, co robić. Wręcz przeciwnie: wcześniej miałem tylko kaktusa i zdołałem go ususzyć. Kaktusa, rozumiesz?".

Ale od tego czasu minęło parę dobrych lat. Reynolds zdołał się wiele nauczyć. I dalej ze spokojem będzie robił swoje, czego Tobie też życzy. Choć nie powie o tym głośno, bo w końcu nie jest gościem, który ma zamiar dawać komukolwiek rady.

Zobacz też: Ryan Reynolds: nie ma nic za darmo

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij