Rugby - sport dla prawdziwych mężczyzn

Powybijane palce, krwawiące nosy, powykręcane stawy i siniaki to codzienność w tym sporcie. Kiedy trzeba zatrzymać 100 kg pędzącej góry mięśni, nie ma miejsca na skrupuły.  

rugby shutterstock.com
Dla tych, którzy nie znają choćby pobieżnie przepisów, rugby jest brutalną, chaotyczną grą, polegającą na tym, że wszyscy biegają i rzucają się na przeciwników, a wyłącznym celem jest zmiażdżenie faceta z piłką. W jednym mają rację. Nie jest to gra dla panienek. Trzeba mieć twarde kości i jeszcze twardszy charakter. Trzeba mieć szybkość sprintera, wytrzymałość maratończyka, siłę zapaśnika i sprawność dżudoki. Najlepszy zawodnik ostatnich lat, Nowozelandczyk Jonah Lomu, przy wzroście 196 cm i wadze 125 kg, biega 100 m w czasie poniżej 11 sekund – aby go zatrzymać szarżą na wprost, trzeba mieć nie tylko cholerną siłę, ale przede wszystkim być facetem z jajami.

REKLAMA

ZOBACZ TEŻ: Odporność psychiczna - najważniejsza cecha sportowca?

Jak twierdzi Mirosław Szczepański, trener Budowlanych Łódź, zdobywców Pucharu Polski, to właśnie psychika wyróżnia rugbystów. Jest to sport dla przygotowanych, sprawnych i wytrwałych, dla ambitnych, o dużej dawce samozaparcia i odporności psychicznej. Tu nie ma miejsca dla symulantów, leserów czy egoistów. Rugby jest tak kolektywną dyscypliną, że nie można mówić o grze indywidualności. Oczywiście, one pomagają, jak w każdym sporcie, ale rywalizacja na boisku jest jak zderzenie fal – jeśli nie ma współpracy całego zespołu na całym boisku, to ta krótsza fala się załamie pod wpływem większej i szerszej. Abyś mógł docenić wartość tego sportu – podobnie jak miliony ludzi na świecie (Puchar Świata w rugby ma trzecią oglądalność telewizyjną, po mundialu i olimpiadzie) – poznaj najważniejsze przepisy.

Przyłożenie z podwyższeniem

15 zawodników na boisku jest podzielonych na dwie formacje – młyn i atak. Każdy ma swoją pozycję: młynarza, wspieraczy, łącznika młyna itd. Mecz trwa 2 x 40 minut. W czasie 5-minutowej przerwy zawodnikom nie wolno opuszczać boiska. Każdą połowę wznawia się kopem (drop-golem) piłki ze środka boiska – tak samo po zdobyciu punktów. Zawodnicy drużyny kopiącej nie mogą wcześniej przekroczyć linii środka boiska, zanim nie uczyni tego piłka. Najbardziej spektakularne i jednocześnie przynoszące najwięcej punktów jest przyłożenie piłki w polu punktowym przeciwnika (5 pkt.).

PRZECZYTAJ: Upór - podstawa życiowego sukcesu

Po przyłożeniu zespół otrzymuje szansę na podwyższenie, czyli zdobycie dodatkowych 2 pkt. Próba polega na kopnięciu piłki nad poprzeczką bramki, z linii prostopadłej do miejsca przyłożenia, a w dowolnej odległości od słupów. 3 pkt. można zdobyć poprzez kopnięcie piłki nad poprzeczką z rzutu karnego, który sędzia dyktuje za nieprawidłowe zagranie (może być podyktowany na całym boisku, zarówno za faul, jak i za spalony). Kapitan podejmuje decyzję, czy jego zespół będzie próbował zdobyć z karnego punkty bezpośrednio przez kopnięcie, czy będzie rozgrywany młyn. I wreszcie ostania możliwość, czyli tzw. drop-gol. Jest to kopnięcie piłki nad poprzeczkę bramki w czasie biegu i daje również 3 pkt. Piłka jest wtedy puszczana na ziemię i musi być kopnięta w momencie jej kontaktu z podłożem.

REKLAMA

REKLAMA

Na wstecznym do przodu

Aby umożliwić kumplom zdobycie kolejnych metrów boiska, piłkę możesz podać jedynie od tyłu. Jeśli podasz do przodu, sędzia dyktuje młyn. Jest on jak walka tytanów. Chodzi o to, by piłka znalazła się za zawodnikami twojego zespołu wchodzącymi w skład młyna. Możesz to zrobić na dwa sposoby: albo przez zagrzebanie piłki, czyli przesunięcie jej do tyłu nogą przez młynarza, albo przesunięcie młyna, czyli zepchnięcie zawodników drużyny przeciwnej grających w młynie. Kiedy już piłka wyjdzie za młyn, wolno ją złapać i biec w dowolnym kierunku.

REKLAMA

Biegnącego zawodnika można powalić szarżą. Nie wolno natomiast atakować zawodnika bez piłki, łapać go za szyję, głowę czy podstawiać nóg. Kopać piłkę również można w dowolnym kierunku. Jednak wtedy biec do piłki mogą tylko ci zawodnicy z drużyny kopiącej, którzy znajdują się za kopiącym, lub ci, których on wyprzedził (wyzwolił). Inaczej jest spalony i rzut karny. Kop piłki w aut jest zagrywką taktyczną, umożliwiającą przeniesienie piłki o kilkadziesiąt metrów od własnego pola punktowego.

Jeżeli piłka jest kopnięta zza linii pola obronnego, czyli zza linii 22 metrów, a piłka wyjdzie bezpośrednio w aut, wrzut nastąpi w miejscu opuszczenia boiska przez piłkę. Jeżeli zawodnik kopnie piłkę w aut bezpośrednio sprzed tego pola, aut będzie na wysokości kopu. Chyba że piłka odbije się od boiska. Wtedy aut jest w miejscu jej wyjścia poza boisko. Spalony to zupełnie inny błąd niż w piłce nożnej. O jednym przypadku już mówiliśmy (po kopie).

Ale spalony, czyli w konsekwencji rzut karny, jest odgwizdywany także wtedy, gdy atakujesz faceta z piłką od strony jego drużyny. I nie ma znaczenia, czy będzie to szarża, czy młyn. W czasie walki o piłkę, niezależnie od tego, czy znajduje się ona w powietrzu, czy na ziemi, zawodnicy niebiorący udziału w przegrupowaniu muszą znajdować się za nogami ostatnich swoich graczy walczących o piłkę.

Zawodnik, który upadnie z piłką na ziemię (np. po szarży), musi natychmiast z nią wstać lub odsunąć ją od siebie i nie może przeszkadzać innym zawodnikom w próbie jej przejęcia. Może się wydawać, że przepisy w rugby są bardziej skomplikowane niż w popularniejszych dyscyplinach, ale to tylko wrażenie. Problem polega raczej na popularności – w Polsce rugby uprawia jedynie 2000 osób, podczas gdy w Anglii jest 650 000 zawodników. Niezależnie od narodowości, uprawiają je twardzi faceci, którzy na boisku chcą roznieść rywala. Ale jednocześnie mają dla niego dużo szacunku, bo wiedzą, że to tylko gra. I po krwawym nierzadko meczu idą razem na piwo.

Zobacz również:
W trzy dni przepłynąłem kajakiem 160 km. A dokładnie 161 kilometrów i 180 metrów. Na wodzie spędziłem łącznie 23 godziny 41 minut i 38 sekund. Spaliłem w tym czasie 12 tysięcy 619 kcal, płynąc z maksymalną prędkością 14,8 km/h oraz ze średnią z trzech dni 6,9 km/h. Nie wiem, ile razy zanurzyłem wiosło w wodzie. Wiem natomiast, że Wisła jest piękna, jej ujście do morza bywa zdradliwe, fala na Bałtyku to nie przelewki, a wiosłowanie pod prąd... cóż, na niecenzuralne słowa pozwolę sobie później.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA