[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
5.0

Ross Edgley - facet, który wszedł na Everest po linie

Na okładkę MH nie trafia się przez przypadek. Doskonałym potwierdzeniem tej tezy jest obecność na niej Rossa Edgleya - faceta, który stale przekracza granice ludzkiej siły, wytrzymałości i odwagi. Zrobiło się patetycznie? Patrzcie na to.

Ross Edgley Harvey Gibson / Red Bull Content Pool
Kilka tygodni temu pisaliśmy, że 33-letni Ross Edgley jest specjalistą od rzeczy niemożliwych. Bo jak inaczej nazwać gościa, który decyduje się opłynąć Wielką Brytanię korzystając jedynie z siły własnych mięśni? Kto przy zdrowych zmysłach pakuje się w mroźne wody wzburzonego Oceanu, aby udowodnić coś sobie i światu? Odpowiedź - ten sam gość, który siedząc spokojnie przy kominku stwierdza nagle: "Tak, jutro wejdę sobie na najwyższy szczyt świata".

Ross Edgley i wspinaczka na Everest

Ustaliliśmy już, że Brytyjczyk umie całkiem dobrze pływać. Że nie straszne mu odmęty spienionego morza, niskie temperatury, skrajne wyczerpanie i cała wodna fauna (od wielorybów, przez rekiny, na meduzach kończąc). W styczniu 2018 postanowił pokazać całemu światu, że potrafi się też całkiem nieźle wspinać. Wspinać po linie, tak konkretniej.

Ross postanowił, że przy użyciu 10 metrowej liny pokona dystans-równowartość wysokości największego szczytu Himalajów - Mount Everest. Położony na granicy Nepalu i Chińskiej Republiki Ludowej ośmiotysięcznik zdecydowanie przemówił do jego wyobraźni. Edgley postanowił, że pokona 8848 metrów w jak najkrótszym czasie. Nie myślał nad tym jakoś bardzo długo - zadzwonił do organizacji Teenage Cancer Trust, kupił solidną linę, znalazł w kalendarzu wolną dobę i rozpoczął wspinaczkę w bardzo słusznym celu. 

I wiecie co? To też mu się udało. W niecałą dobę Ross wspiął się na wirtualny szczyt i dokonał kolejnej wyjątkowej rzeczy. Zebrał tysiące dla Teenage Cancer Trust i raz jeszcze udowodnił, że jest facetem, który nie rzuca słów na wiatr. W ciągu ok. 24 godzin wciągnął ok. 8000 kcal, zużył 2 pary butów i 10 par rękawiczek. Wchodził po 10 metrowej linie i zjeżdżał na dół od 9:00 rano do 7:34 kolejnego dnia

Temu facetowi należy się przede wszystkim ogromny szacunek i uznanie. Jego wytrzymałość i sportowa zawziętość nie są bowiem motywowane chęcią zgarniania złoconych trofeów i ulotnych tytułów. Robi to wszystko, aby pomagać, wywoływać uśmiech na twarzach innych i pokazywać nam wszystkim, że faktycznie jesteśmy zdolni do rzeczy wielkich. Pod warunkiem, że odnajdziemy w sobie wystarczające zapasy odwagi.

 

MH 05/2019

 

Nowy numer z Rossem Edgleyem na okładce możecie kupić u nas - w wersji elektronicznej i papierowej. Wysyłka na terenie całego kraju jest darmowa.

REKLAMA

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij