Relatywizacja języka – czy można mówić bezkarnie wszystko? [Felieton]

Gdyby znaleźć tylko jedno słowo opisujące czasy, w których żyjemy, to jakie byście proponowali? Bo ja zgłaszam „nieumiarkowanie”.

kłótnia, internet shutterstock.com
W zasadzie czego by nie dotknąć, tam widać jego skutki. Ekolodzy twierdzą na przykład, że to ludzie i ich rabunkowa polityka środowiskowa są odpowiedzialne za zmiany klimatyczne na Ziemi. Ponieważ jednak całą planetę trudno objąć resocjalizacją i zakazami, ekolodzy postanowili zacząć zbawianie świata ode mnie i od Ciebie, walcząc o zakaz sprzedaży mięsa (bo ślad węglowy i krowie prawa obywatelskie) i podniesienie cen biletów w tanich liniach lotniczych (bo gdy jest tanio, to ludzie chętniej latają, a ślad węglowy...).

REKLAMA

ZOBACZ: Konserwatyści versus liberałowie – czy świat oszalał?

Tak oto nieumiarkowanie jednych pociągnęło za sobą nieumiarkowanie drugich i choćbyś chciał rozumieć racje, to jesteś wkurzony na maksa. Dalej mamy nieumiarkowanie w jedzeniu, a, ściślej mówiąc, w niejedzeniu – bo faktycznie ilość wyrzucanej do kubła spożywki woła o pomstę do nieba przy takiej ilości niedożywionych i potrzebujących.

Picie? WHO podaje, że to Europa jest najbardziej rozpitym kontynentem na całej planecie i daleko jej do umiarkowania; ba, z roku na rok podnosi poprzeczkę. Może leki? W zeszłym roku wydaliśmy w Polsce na suplementy i leki bez recepty 14,5 mld zł, kupując 87 mln opakowań, czyli ponad 2 opakowania na twarz – kompletne szaleństwo.

Można by tak bez końca wyliczać, ale mnie, ze względów zawodowych i zdroworozsądkowych, najbardziej uwiera nieumiarkowanie w mowie i w piśmie. Oczywiście w debacie publicznej, bo co tam sobie jeden z drugim prywatnie bajdurzą, to ich sprawa i ich wstyd – „wolnoć Tomku w swoim podświadomku”.

Pojawiająca się co rusz w wypowiedziach egzaltacja spokrewniona z histerią czy nad-ekspresja słów i czynów muszą się kojarzyć z tym gościem, który potrzebuje obu rąk, by opisać urodę kobiety, i to wyklucza go z klubu dobrze wychowanych. Dodajmy do tego skłonność do szukania porównań, które swą wagą nijak się mają do porównywanego zjawiska, a pokazują raczej wykształceniową wstrzemięźliwość mówiącego lub piszącego.

Ustalmy bowiem raz na zawsze bez względu na polityczne zapatrywania i sympatie: status mniejszości seksualnych w Polsce nie przypomina sytuacji Żydów w gettach i obraża to inteligencję wszystkich, którzy choć raz potknęli się o podręcznik historii (o ofiarach Holocaustu już nie wspomnę); Kaczyński nie jest Hitlerem i nie żyjemy w czasach nazistowskich Niemiec, a zadyma na białoruskiej granicy w niczym nie przypomina Jedwabnego i nie skończy się mordem.

To tylko te niedawne głosy w debacie, ale głębiej nie chce mi się sięgać. Nie chce mi się też komentować różnych psów, śmieci, bydlaków, sku...synów, szmat, których pełno w publicznej przestrzeni, a które mają tyle wspólnego z debatą, co rżnięcie z menelami na dworcu w Kłaju w trzy karty z partyjką bakarata w Monte Carlo. Czyli nic nie mają.

Zobacz również:
Możesz do końca roku dźwigać ciężary, ale Twoje ciało nie potrzebuje tego tak bardzo, jak myślisz. Trenuj mądrzej, nie ciężej, a efekty tego programu  z obciążeniem tylko własnego ciała zobaczysz jeszcze przed wakacjami.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA