Relacje z ojcem – kluczowy obszar w życiu mężczyzny

To trochę smutne, że tylko jeden  na dziesięciu facetów uważa, że jest ze swoim ojcem w przyjacielskich relacjach. Dlaczego tak trudno nam  się dogadać i z taką ulgą wracamy  do domu po wizycie u rodziców?  

ojciec, syn, relacje z ojcem shutterstock.com

Z tego artykułu dowiesz się:

1. Ojciec, matka - różne role

REKLAMA

2. Jak ważny dla dziecka jest ojciec?

3. Czy ojciec może być nadopiekuńczy?

4. Czy ojciec może być przyjacielem syna?

5. Jak być dobrym ojcem?

Ojciec i matka pełnią różne role

Był czas, kiedy tato był Supermanem, bohaterem, atomowym reaktorem Twojego życia. Był przecież najsilniejszy ma świecie, potrafił unieść Cię wysoko ponad głowę i udawać, że jesteś samolotem. Wołał: „O, patrzcie, Piotruś umie latać!” czy coś w tym rodzaju, a Ty się śmiałeś tak, że aż Cię brzuch bolał, i byłeś szczęśliwy. Ale nieuchronnie przychodzi czas, kiedy ta relacja zostaje zakwestionowana. I to bez względu na to, czy wychowujesz się w bardzo poprawnej rodzinie czy też rodzinie problemowej, np. po rozwodzie.

Musi zostać zakwestionowana, bo to naturalna prawidłowość rozwojowa. Chłopak przechodzi od pragnienia bycia takim, jak jego ojciec, do fazy poszukiwania własnej tożsamości. Uświadamia sobie, że jego ojciec jest tylko człowiekiem, ze wszystkimi swoimi wadami i słabościami. Przestaje doceniać zalety, widzi tylko wady, bo w okresie młodzieńczym widzi się wszystko czarno-białe. Ojciec ma być super, a jak nie, to jest do niczego. Zdemaskowałem drania! I zaczyna się proces tysiące razy zobrazowany w różnych mitach, bajkach i legendach: walka młodego ze starym, idealizmu z pragmatyzmem, bunt przeciwko starym zasadom – znacie to przecież.

Dr Kyle Pruett, profesor psychiatrii Yale School of Medicine, autor książki „Fatherneed”, dodaje, że okres dojrzewania, kiedy chłopcy przechodzą przez szereg zmian, które wpływają na każdy narząd, w tym mózg, sprawia, że ten bunt przeciwko ojcom przybiera takie gwałtowne formy.

ZOBACZ: Ojcostwo - obalamy 10 mitów

„Jeden z istniejących stereotypów głosi, że ojcowie angażują się w przygotowywanie dzieci do życia w prawdziwym świecie, a matki dbają o to, by dzieci miały dobre kompetencje społeczne. Matki są od emocjonalnego ekwipunku, a ojcowie muszą nauczyć swoje dzieci, że świat nie zawsze jest przyjemnym miejscem: bywa trudny, groźny i trzeba nauczyć się jakoś z tym radzić” – pisze dr Pruett.

Zdaniem ekspertów to właśnie relacja ojciec – syn ma największy wpływ na zdolność synów do radzenia sobie i przetrwania wyzwań dorosłego życia. I wiecie, co? Oni nie zawsze dobrze sobie z tym radzą. Pewnie większość stara się, jak potrafi, ale i tak może ponieść porażkę. Albo robić wszystko jak najlepiej, ale i tak nie spotka się to z uznaniem ze strony syna.

No, może po latach. Bo, przypomnijmy, syn musi się zbuntować i pójść własną drogą. Ale to wcale nie oznacza, że mentalnie rozstał się z ojcem. Czasem całe życie upływa mu na udowadnianiu ojcu, że jest wystarczająco dobry i że ojciec mógłby być z niego dumny, choć sam nie zdaje sobie z tego sprawy.

Jak ważny dla dziecka jest ojciec?

W procesie dorastania synowie mają pewnie mnóstwo powodów, by nie zgadzać się ze swoimi ojcami, ale jak powiedział Neil Chethik, autor książki „FatherLoss”, „tak naprawdę nie dorośniemy, dopóki nie pogodzimy się z naszymi ojcami”.

Jak wygląda rzeczywistość? Otóż ponad 60% mężczyzn uważa, że ich relacje z ojcami są zadrażnione lub trudne. Steve Biddulph, autor książki „Męskość”, wiele uwagi poświęca w niej relacjom między ojcami a synami. Twierdzi, że zaledwie 10% dorosłych mężczyzn może określić swoje stosunki z ojcem jako przyjacielskie. Uważa, że w wychowaniu chłopców marginalizuje się rolę mężczyzny, a to powoduje, że została przerwana naturalna ciągłość między kolejnymi męskimi pokoleniami. Brak nam wzorów, na których możemy się oprzeć. „Od tego, jak wyglądają Twoje relacje z ojcem, zależy Twoje szczęście jako mężczyzny” – pisze Biddulph. Bardzo ważne jest pogodzenie się z ojcem i poznanie go jako człowieka. To pierwszy krok do zrozumienia samego siebie.

PRZECZYTAJ: Ojcem być - ciąża, poród, seks i inne

Dr Deryl Goldenberg, psycholog kliniczny, pisze, że przez lata pracy z mężczyznami na terapii przekonał się, że problemy, które pojawiają się w związku z karierą lub związkami, często prędzej czy później można przypisać brakowi relacji z ich ojcami. Historie, które opowiadają jego klienci, przeważnie dotyczą fizycznej lub emocjonalnej niedostępności ojca.

„Mój ojciec bardzo dużo pracował i nawet kiedy był w domu, to nie było go dla mnie. Całe życie cierpiałem z powodu niepewności co do mojej męskości. Myślę, że to dlatego, że nigdy nie mówił o sobie. Nie powiedział mi, z jakimi problemami się zmaga, co czuje ani co dla niego znaczy być mężczyzną. Musiałem to wszystko wymyślić sam i nie jestem pewien, czy dobrze to zrobiłem”.

Bardzo wielu współczesnych polskich mężczyzn zostało tak wychowanych, bo ojcowie byli nieobecni z wielu powodów. Transformacja ustrojowa z lat 90. sprawiła, że przez życie wielu rodzin przeszedł huragan. Ojcowie pracowali od rana do nocy albo przeciwnie – czuli się przegrani i dużo pili. Albo odchodzili. To nie mogło nie pozostawić śladów na psychice ich dzieci.

Na prostym poziomie może to prowadzić do zerwania relacji między ojcem a synem. Ale prawdziwy problem polega na tym, że ojciec nie przekazuje synowi pożytecznych umiejętności (na przykład jak naprawić rower, gniazdko elektryczne albo pomalować mieszkanie), nie pokazuje mu, jak być męskim, jak kochać i traktować kobietę, jak się ubierać i pielęgnować, jak dbać o umysł i ciało itd. Nie ma komu wziąć na siebie inicjacji syna w męskość.

Jak mówi terapeuta: „Jeszcze bardziej uderzająca niż oczywiste traumy z dzieciństwa jest stłumiona tęsknota, którą widzę u moich klientów. Wielu mężczyzn tęskni za miłością swoich ojców i nie dopuszcza tego do świadomości. Ujawnienie całego tego bagażu oznacza konieczność zmierzenia się z dużą dozą gniewu, poczucia odrzucenia i smutku”.

A przecież w naszym kraju facetów chodzących na terapię z powodu trudnych relacji z ojceem można policzyć na palcach. Jak sobie poradzić z tymi emocjami i starymi bliznami, które odzywają się w innych obszarach życia? Niewyrażony ból i gniew zbyt często przenoszą się na relacje miłosne, rodzicielstwo, wyzwania w pracy i problemy z autorytetami.

Czy ojciec może być nadopiekuńczy?

Mówimy tu dużo o traumach dzieciństwa spowodowanych nieobecnością ojca. Ale przecież ojciec, który usiłuje ze wszystkich sił wychować swojego syna według pewnych wzorców, ulepić go na własną modłę, sprawić, żeby wyszedł „na ludzi” i robi to w sposób despotyczny, też jest przyczyną problemów. Mężczyźni starszego pokolenia często czuli się zobowiązani do uczynienia ze swoich synów mężczyzn w tradycyjnym sensie. Wzorcem męskości był dla nich facet silny, agresywny, samowystarczalny i bezwzględny w obliczu niebezpieczeństwa. To jest typ wychowania „na trudne czasy”, kiedy to wydawało się, że zadaniem ojca jest nauczenie dziecka twardości, nieliczenia się z własnymi potrzebami – słowem, nałożenia twardej skorupy na wewnętrzną wrażliwość.

Efektem było oddzielenie mentalne od swoich emocji, takich jak strach, smutek, poczucie krzywdy czy samotność. Czy w ten sposób wychowywali twardych facetów, pewnych siebie, odpornych na ciosy życia, odpowiedzialnych, pracowitych, zadowolonych z życia? Powiedzmy sobie, że różnie z tym bywało. Profesor psychologii Ronald F. Levant z uniwersytetu w Akron pokusił się o zbadanie późniejszych skutków takiego oddziaływania wychowawczego.

W badaniu opisanym w „Psychology Today” przeanalizowano wspomnienia dorosłych synów na temat ojców, koncentrując się na oczekiwaniach ojców dotyczących ich męskości, jakości ich rodzicielstwa oraz zaangażowaniu ojców w ich życie. Zbadano również, jak się to ma do ich samooceny, jakości związków i spożycia alkoholu. Cóż się okazało? Otóż wysokie oczekiwania ojców co do „męskości” synów są związane z niższym poczuciem własnej wartości, mniejszą satysfakcją ze związków, ale za to wysoko korelują ze szkodliwym używaniem alkoholu. 

Czy ojciec może być przyjacielem syna?

Jeśli wkurzeni kolejną kłótnią z ojcem albo jego totalnym niezrozumieniem naszych wyborów życiowych zdecydujemy się wreszcie coś zrobić z tą relacją, to miejmy świadomość, że wchodzimy na pole minowe. Większość mężczyzn będzie miało silną skłonność do ratowania tego sztucznego, powierzchownego kontaktu, żeby nie zmierzyć się z bolesnymi wspomnieniami z dzieciństwa. Bo nieuchronnie, próbując szczerze pogadać z ojcem o tym, co było nie tak w naszych kontaktach, doświadczymy fali wściekłości i żalu.

Ale tylko w taki sposób możemy dojść do sensownego rozwiązania i próbować nawiązać bardziej osobistą relację z naszymi ojcami. A jeśli ojciec okaże się całkowicie niezdolny do przyznania się do własnych błędów i wysłuchania swojego syna? No, trudno, przynajmniej próbowaliśmy. Może nie nadszedł dla niego właściwy czas i sami musimy uporać się z tymi zagmatwanymi uczuciami.

Może dopiero gdy sami zostaniemy ojcem, a nasz stary dziadkiem, lepiej się będziemy umieli porozumieć. My zrozumiemy, jaki człowiek jest głupi i zagubiony, gdy się okazuje, że spoczywa na nim taka odpowiedzialność, jak wychowanie dziecka. I ile błędów musi popełnić, bo przecież sam jest wtedy jeszcze młody.

Jak być dobrym ojcem?

Warto zainwestować w relację z własnym synem od początku. Jeśli za bardzo nie wiesz, jak się za to zabrać, bo nie wyniosłeś takiego doświadczenia z domu, to podpowiadamy Ci, że kluczowym elementem takiej relacji jest dobry przykład. Możesz sobie z tego nie zdawać sprawy, ale on się uczy od Ciebie, jak być mężczyzną, jak traktować innych ludzi, jak traktować partnerki, jak kochać i okazywać miłość. Jak rozwiązywać konflikty, jak pracować, jak spędzać czas. I jak traktować własnych rodziców. Twoja odpowiedzialność jest ogromna, ale miej świadomość, że to najlepsza inwestycja.

Poświęcaj mu czas – w ten sposób uświadamiasz mu, że jest dla Ciebie ważny i lubisz z nim przebywać. Jest to istotne zwłaszcza wtedy, gdy znajdujesz dla niego czas w bardzo napiętym harmonogramie. Czytajcie razem książki, chodźcie na wycieczki, budujcie z klocków Lego lub grajcie w planszówki. Pokaż mu, jak ciekawie spędzać wolny czas. Zainteresuj go sportem, aby móc spędzać razem czas, na przykład jeżdżąc na nartach albo grając w tenisa. Wspieraj jego hobby, a może zainteresuj swoim.

Łatwiej Wam będzie później o kontakt, kiedy będziecie mogli wspólnie jeszcze przez długie lata prowadzić rozmowy podczas renowacji starych motocykli czy łowienia ryb. Warto odnaleźć coś, co będzie Waszą wspólną sprawą – czy to będą wspólne wędrówki i obserwowanie przyrody, czy składanie modeli, muzyka czy fotografia. Interesuj się jego szkołą: Twój syn będzie bardziej zmotywowany do nauki, a Ty będziesz trzymał rękę na pulsie. Ponadto zaangażowanie ojca w zajęcia szkolne wspiera rozwój poznawczy, językowy i społeczno-emocjonalny syna.

A przede wszystkim – rozmawiaj z nim. Opowiadaj o sobie, gdy byłeś mały, o tym, co Cię wtedy interesowało, cieszyło, martwiło, czego się bałeś. Mów, jakie miałeś wtedy problemy i jak sobie z nimi poradziłeś. Opowiedz o swoich najlepszych kolegach, zwierz mu się ze swoich szkolnych miłości. I opowiedz mu coś o swojej pracy. Większość dzieci nie ma pojęcia, co ojciec robi, aby zarobić na życie. Wiadomo, że duża część  zawodów w dzisiejszych czasach ma dość dziwne nazwy, ale to nie znaczy, że nie możesz mu czegoś o tym opowiedzieć. Te rozmowy to będą Wasze najlepsze wspólne wspomnienia, o których będzie można miło pogadać po wielu latach, gdy sam zrobisz się starszym ojcem dorosłego syna.

REKLAMA