Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.3

Pracuś roku, czyli prokrastynacja i inne dolegliwości pracownika

Robota nie zając, majtki nie pokrzywa, krew nie woda – jest parę tych mądrości, nie? Zajmijmy się robotą, bo to ona zżera nam połowę jedynego życia. Oto kilka sposobów na zawalenie każdego wyznaczonego terminu. 

facet fot. Shutterstock
1. Cierpi Pan na prokrastynację

Nie, nie ciesz się, prokrastynacja nie jest połączeniem prokreacji i destynacji, więc Twoim przeznaczeniem wcale nie jest rozmnażanie się, jak dotychczas sądziłeś. Tak życzliwi Ci lekarze nazywają skłonność do odkładania wszystkiego na później.

Dla równowagi – nieżyczliwi albo płacący Ci za wykonanie pracy w terminie nazwą Cię patentowanym leniem lub – w zależności od ważności roboty, którą miałeś zrobić – owocem ryzykownych zachowań seksualnych Twojej matki. To już chyba lepsza ta prokrastynacja, nie?

2. Zbyt dużo spraw na głowie

Zrobię to bez problemu, to też zrobię, to i to też, ale dopiero wieczorem, bo mam kilkanaście spotkań w firmie i na mieście, potem jedną czy dwie ważne telekonferencje, no i muszę wyskoczyć do warsztatu samochodowego, bo mam umówionego mechanika.

Wcześnie tylko przejadę przez szpital, bo teściowa coś zaniemogła i żona bardzo prosiła, a potem tylko zakupy w supermarkecie, bo teść w domu. Już kończę te 3 prezentacje dla klientów, na jutro powinny być gotowe, zaraz, gdy tylko skończę bilanse i te prognozy na 2020, które robię od przedwczoraj.

Oczywiście, że wszystko jest pod kontrolą. Że sam wszystko? A kto to niby zrobi lepiej, jak człowiek z samymi głąbami pracuje.

3. Cholera, nie myślałem, że...

Zostawiłeś to na koniec, bo przecież człowiek nie takie rzeczy ze szwagrem, a to draństwo okazało się bardziej skomplikowane, niż myślałeś. Miało zabrać godzinkę, góra dwie, a tu już piąta leci i światła w tunelu nie widać. Nie ma szans, żeby się wyrobić.

4. Zarobiony, Panie, jestem

"Sam pan powiedz, co ja mam z tej roboty? Pieniędzy tyle, co kot napłakał, szacunku żadnego, tylko zrób to, zrób tamto i ciągle ta presja: więcej pracuj, szybciej pracuj. A ja, proszę pana, muszę mieć czas na refleksję, na chwilę oddechu i dlatego mówię panu – jak się zrobi, to będzie. Wcześniej nie. No".

5. Terminy są po to, żeby je zmieniać

No, nie dajmy się zwariować z tymi terminami! Świat naprawdę się nie zawali, jeżeli coś będzie jutro, a nie dzisiaj. Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że są trudne profesje, jak barman, kelner, lekarz czy gość od kablówki, które muszą dziś, ale reszta?    

MH 05/2013

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij