REKLAMA

Moc jest we mnie: Piotr Sajdak na okładce Men's Health

Na okładkę sierpniowego numeru trafił Piotr Sajdak - facet, który nie szuka wymówek. Szuka tylko dróg do celu. Okładka Men's Health była jednym z nich. Checked!

Piotr Sejdak na okładce Men's Health Grzegorz Gołębiowski / MPP
fot. Grzegorz Gołębiowski
„Wypadek” miał miejsce w jednym z klubów na krakowskim rynku. „Nieznajomy zaczął napastować koleżankę, więc stanąłem w jej obronie” – opowiada Piotr. W przepychance wpadł na jakiegoś mężczyznę. Okazało się, że w kieszeni ma on osiemnastocentymetrowy nóż, a na koncie lata więzienia za morderstwo. Zaszedł od tyłu – szybkie trzy ciosy w rękę, dwa w pośladek, jeden w biodro.

„Gdy wbijał nóż, sądziłem, że to uderzenia. Nie czułem bólu, tylko rozlewające się ciepło. To krew z rozciętej tętnicy wypełniała ciało. Straciłem przytomność” – tak zdarzenie zapisało się w pamięci Sajdaka. Banalna na pozór bójka skończyła się tragicznie. Poharatanej ręki nie udało się uratować.

REKLAMA

Inspiracja

Kiedy Piotr leżał w szpitalu, ktoś podrzucił mu egzemplarz Men’s Health. Traf chciał, że akurat był to numer z amerykańskim żołnierzem Noahem Gallowayem na okładce. Noah stracił w Iraku rękę i nogę, a mimo to zbudował mięśnie, których może mu pozazdrościć większość mężczyzn. „Skoro on może, to ja też” – pomyślał Piotr, choć od formy weterana dzieliły go lata świetlne. Gdzieś w tle pojawiło się także marzenie, by kiedyś samemu wylądować na okładce MH. Całkiem odważne jak na człowieka, który nie tylko właśnie stracił rękę, ale przede wszystkim nie miał wcześniej żadnego związku ze sportem.

Men's Health styczeń 2015Motor Presse Polska

Okładka z Noah Gallowayem - weteranem z Iraku

Piotr nie lubi marzeń. Woli myśleć o nich jak o celach

O tym, że życie to nie film, w którym bohater już pierwszego dnia po podjęciu decyzji raźno zabiera się do pracy, Sajdak dobitnie przekonał się na własnej skórze. Po wyjściu ze szpitalu było bardzo ciężko. Dosłownie.
Mieszkając z kumplem i nieustannie imprezując, przytył 15 kg i zapuścił brodę. „Przy wzroście 173 ważyłem 96 kg, wyglądałem jak zarośnięty grizzly” – opowiada. Kamyczkiem, który wywołał lawinę, okazało się pozornie trywialne zdarzenie.

Biegiem do celu

„Szykowałem się do pracy. Kiedy masz tylko jedną rękę, a do tego duży brzuch, codzienne czynności okazują się skomplikowane i czasochłonne” – ironizuje. Gdy w końcu zdołał wcisnąć na siebie jeansy, był cały mokry. Już miał wychodzić, gdy nagle od spodni opadł guzik. Musiał wrócić, zmienić ubranie i spóźnił się do pracy. „Tego dnia pierwszy raz poszedłem biegać” – wspomina. Trzy miesiące później ważył 26 kg mniej i miał na koncie półmaraton. Potem przyszła pora na kolejne biegi – maratony oraz górskie, zaczął się też wspinać. Obiecał sobie, że nie pozwoli, by coś go ograniczało, zwłaszcza niepełnosprawność.

„Życie ma to do siebie, że czasem sprawia trudności bez względu, ile masz kończyn” – powtarza i wyznacza sobie kolejne cele.

Całą historię Piotra przeczytasz w sierpniowym numerze Men's Health.

Piotr Sajdak na okładce Men's HealthMotor Presse Polska

Komentarze

 (1)
ZOBACZ KOMENTARZE
REKLAMA