Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
3.0

Piękno słowa pisanego inaczej

Ludzie bywali wiedzą, że tabliczki na amerykańskich kamienicach z napisem „No pets” nie oznaczają zakazu kiepowania petów na klatce schodowej, tylko niechęć zarządcy do małych zwierząt i ich przebywania w budynku. Podobnie jest z napisem „Watch your step”, który nie jest rytualnym pożegnaniem mężczyzn wychodzących z jurty w Kazachstanie, ale przestrogą przed potknięciem się na schodach.

Język, nazewnictwo, język obcy
We Francji próba opłacenia pokoju z łazienką i śniadaniem w budynku z napisem „Hotel de Ville” skończy się wezwaniem ochrony, ponieważ starasz się właśnie zameldować w Ratuszu, a w Rosji pewnym mordobiciem, gdy rozbierzesz się do rosołu po zdaniu: „Siejczas razbiriomsia i budiem dokazywać.” O banalnym, rumuńskim „dupa”, włoskim „curva pericolosa” i czeskim „szukać” nawet nie wspominam, bo takich pułapek jest tysiąc i nie ma co się rozwodzić.

Ciekawiej jest, gdy takie, lub podobne, niespodzianki spotyka człowiek we własnym języku. Prosty komunikat „obszedłem całe miasto” w czasie przeszłym dokonanym będzie chyba musiał brzmieć „całe miasto zostało obesznięte” i to już wystarczy, by doprowadzić profesora Miodka do wylewu. A spróbujcie, na przykład, usiąść nad dziennikiem z ogłoszeniami towarzyskimi - to dopiero jest wyzwanie.

Przeczytaj też: W pogoni za nowoczesnością

Obyczajówka redakcyjna zmusiła właścicieli burdeli do odstąpienia od detalicznych opisów na rzecz lakonicznych: „Czwóreczka”, „Ciasna”, „Aktywna”, „Francuz bez”, „Z finałem”,  ale przy okazji wyzwoliła pokłady kreatywności i poezji, można by rzec, sutenerskiej. Skoro jest powieść włóczykijowska, to i sutenerska poezja powinna oblecieć.

I takie na przykład „Wśród ptaków wielkie poruszenie” z podanym numerem telefonu do Andżeliki stawiam najwyżej w rankingu, na drugim miejscu obstawiałbym, surowe w formie, haiku „Mokra i chciwa”, choć, przyznać trzeba, że anons „Srogi kapitan przyjmie na pokład” też jest niezgorszy i działa na wyobraźnię. Osobiście jednak najbardziej żałuję, że chochlik drukarski cały czas przegapia reklamę „Zupa Romana”, której głupota zasługuje na wyraźniejsze podkreślenie.

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij