Ojcem być - czy prezydent jest dobrym tatą?

Nasz przyjaciel, dominikanin o. Maciej Zięba, dołączył do naszej rodziny podczas wakacji. Po tygodniu spędzonym z nami i naszymi dziećmi stwierdził, że było to przeżycie ewangeliczne: pierwsze 8 godzin to było błogosławieństwo, pierwsze 16 godzin to wyzwanie, pierwsze 24 – męczeństwo.

ojcostwo
Z racji mojego obecnego zajęcia cierpię na permanentny brak czasu. Rozliczne obowiązki nie pozostawiają mi wiele wolnego czasu. My, dorośli, potrafimy dość łatwo taki stan rzeczy zaakceptować i wytłumaczyć, choćby poczuciem obowiązku czy potrzebą służby. Gorzej znoszą to dzieci i one są najbardziej poszkodowane. Staram się, mimo wszystko, nie być ojcem, którego dzieci oglądają wyłącznie w telewizji albo w gazetach. Tym bardziej że jestem głęboko przekonany, że rodzina powinna spędzać ze sobą bardzo dużo czasu. Kiedy o tym myślę, bardzo trudno uspokoić mi własne sumienie.

REKLAMA

Rytuały

Rodzina, a przede wszystkim dzieci potrzebują rytuałów, wspólnych przedsięwzięć. One spajają rodzinę, budują ją i umacniają. Dlatego bardzo dbamy o to, żeby w miarę możliwości robić różne rzeczy razem. Dla mojej rodziny bardzo ważny jest np. wspólny niedzielny obiad – to niemal świętość, a dla mnie na pewno święto. Po nim wspólne wyjście do kościoła i wreszcie częste wyprawy do kina. Z tym kinem to zresztą zabawna historia. Zauważyłem, że w pewnym momencie zmieniła mi się estetyka.

PRZECZYTAJ TEŻ: Czy można przygotować się do roli taty?

Ponieważ od dłuższego czasu chodzę do kina wyłącznie z dziećmi, przepadam za czymś, co mógłbym nazwać estetyką westernów. Jest bohater pozytywny i negatywny, jest czarne i białe, jest prawda i jest fałsz, które można bez trudu rozszyfrować. Psychologowie powiedzieliby z pewnością, że odreagowuję w ten sposób przebywanie w świecie polityki, ale fakt pozostaje faktem, że zacząłem lubić to, co lubią moje dzieci. Dzieje się tak pewnie i dlatego, że na 100 ostatnio obejrzanych filmów może trzy były z kategorii „dorosłych”.

Konsekwencja i miłość

Te dwa elementy uważam w wychowaniu dzieci za najważniejsze. Bardzo chciałbym spełniać je choćby w stopniu dostatecznym. Mam nadzieję, że w tych krótkich chwilach, kiedy jesteśmy razem, potrafię okazać moim dzieciom, jak bardzo je kocham, ale jakże trudno być konsekwentnym, gdy wychodzi się z domu, kiedy dzieci jeszcze śpią i już śpią, kiedy się wraca. Siłą rzeczy, niemal cały ciężar wychowania dzieci wzięła na siebie moja żona Ania i wypełnia ten obowiązek znakomicie. Jest w prowadzeniu dzieci konsekwentna, a sposobu, w jaki potrafi okazać dzieciom czułość, mogę jej tylko pozazdrościć.

Nie oddawać szkole

Szalenie ważne jest, czego znów niestety nie zawsze dopełniam, wspólne czytanie i odrabianie lekcji. I nie chodzi tu tylko o proste zdobywanie wiedzy. O wiele istotniejsze jest przebywanie razem i uczenie się wspólnego poznawania, rozumienia i odbierania świata. We wszystkich niemal znanych mi rodzinach ze względu na brak czasu funkcję tę przejmuje szkoła, która ma na nasze dzieci wielki wpływ. Szkoda. Nie, nie dlatego szkoda, iż uważałbym, że szkoła musi być czy jest miejscem nieprzyjaznym.

Ale nie zostawiajmy wyłącznie jej tej przestrzeni, którą możemy wypełnić wspólnym zagłębianiem się w nieznany świat. Nie pozbawiajmy się tej niebywałej przyjemności, radości odkrywania, której magia jest tak pociągająca. Wszyscy na tym poszukiwaniu zyskujemy – dzieci odkrywają świat i nas, rodziców, my odkrywamy dzieci, a przez nie nas samych – to jest właśnie obszar, na którym buduje się rodzinę i dom. Na to, wbrew wszystkim obowiązkom tego świata, warto i należy znajdować czas.

Zobacz również:
Oto ćwiczenie, przy którym zwykły krokodylek to bułka z masłem.  Jeden burpee bez wyskoku,  ale z wiosłowaniem i ugięciem  ramion, wystarczy za cały trening.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA