REKLAMA

Mundial a kariera [W krzywym zwierciadle]

Miesięczne futbolowe szaleństwo nie sprzyja również aktywności w pracy. W końcu kto by myślał o dedlajnach, asapach i innych fakapach, podczas gdy na murawie decydują się losy świata i dzieje się historia. Przedstawiamy kilka absolutnie pewnych sposobów na to, by Twój status zatrudnionego również przeszedł do historii.

piłka nożna, mundial

Bądź aktywny

Szczególnie w godzinach pracy i zwłaszcza w mediach społecznościowych. Wygraj parę potyczek słownych z innymi kibicami, znajdź kilka fi lmików na potwierdzenie swoich tez i koniecznie omów wszystko ze znajomymi. Skype jest tu wskazany. Nieś śmiało kaganek piłkarskiej oświaty czarnemu ludowi. Siła Twojej argumentacji i erystyczna biegłość zrobią na pewno odpowiednie wrażenie na szefostwie.  

Nie pali się

Jest mundial, więc każdy kontrahent zrozumie, że półfi - nałowy pojedynek między Messim i Ronaldo to absolutny priorytet. Przecież nie zmienisz terminarza mistrzostw. Zresztą i tak nie mógłbyś się skupić na robocie, więc zrobisz to później. Po meczu to co innego. Prokrastynacja? Brzmi jak połączenie prokreacji i destynacji.  

REKLAMA

Wrzuć fotkę

Pochwal się na FB, jak o 6:14 rano świętujecie z kumplami wygrany mecz. W końcu mundial to święto, prawda? Do ósmej się przecież ogarniesz. Prysznic, kawa i można iść odpokutować 8 godzin przy biurku. Może jeszcze jakieś miętówki, bo przecież kawy się tak późno w nocy nie pije, hehe. Bonus: dodatkowe punkty za brawurę przyznajemy, jeśli wśród wirtualnych znajomych masz konto swojego przełożonego.  

Przeczytaj też: Kreowanie wizerunku w sieci

Pogadaj z szefem

Koniecznie podziel się z szefem swoimi wrażeniami z wczorajszego meczu. Nie zapomnij przy tym używać dosadnych epitetów w typie „hiszpańskie lenie”, „francuskie panienki” czy „ruska swołocz”. W końcu piłka to śmiertelnie poważna rzecz. Co szef opowiada? Że żona ma na imię Constanza, syn studiuje na Sorbonie, a rodzina pochodzi z mateczki Rusi? Nie wiedziałem.  

Pan żartobliwy

Błyśnij ciętym humorem i przypomnij swoim koleżankom, że spalonego to one co najwyżej w kuchni widziały, a ten przystojniak z Realu to Ramos, nie ramen. W końcu small talk to podstawa. Pochwal się też, że Twoja „stara” ma zakaz zbliżania się do TV, a z kuchni wychodzi tylko i wyłącznie, gdy Twój zachrypnięty od kibicowania głos obwieści: „Piwa!” Nie śmiały się? Wiadomo – feminazistki i księżniczki. W dupach się poprzewracało! Dobrze, że w domu masz wyrozumiałą i ciepłą kobietę. Nie narzeka, nie stęka. Ba! Nawet się nie odezwała od czterech dni. Pewnie nie chce przeszkadzać...

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA