Męska potrzeba naprawy – czasem warto ją zastąpić emaptią

Tryb naprawy włącza się  u facetów z automatu: widzimy problem, stawiamy diagnozę i zakasujemy rękawy. Dobra, czasem jeszcze klniemy pod nosem.

partnerstwo shutterstock.com
Tak to zazwyczaj działa u większości z nas, i to bez względu na to, czyj problem trzeba rozwiązać: własny, kumpla, dziecka czy żony. Kiedyś jeszcze faceci rzucali się do naprawiania świata w obronie Prawdy, ale od czasu, gdy rząd dusz przejęły media społecznościowe, to walka  z wiatrakami. Obiektywna Prawda, w imieniu której toczono prawdziwe boje, przestaje istnieć, a Prawd jest tyle, ilu jest użytkowników sieci.

REKLAMA

ZOBACZ: Czy żyjemy w erze narcyzów?

Przestała być ona domeną Rozumu, stając się zakładnikiem Emocji,  a z nimi, jak wiadomo, trudno się spierać, bo przecież każdy ma prawo do ich posiadania, wyrażania  i domagania się dla nich szacunku, czyż nie? Oczywiście, że nie, ale skoro pozwoliliście kilku cwaniakom od komunikacji (i pieniędzy) popsuć nasz świat i oprzeć go na fałszu, to go  teraz sami sobie naprawiajcie.  Ja się zajmę sprawami, na które mam (lub mogę mieć) wpływ.

Oto, korzystając z wymuszonego covidem domatorstwa, odświeżyłem sobie sezon „Teorii wielkiego podrywu” na Netfliksie. I dotarło do mnie, że nasza, męska skłonność do racjonalizowania, do stawiania diagnoz i w końcu do rozwiązywania problemów to, wypisz wymaluj, Sheldon Cooper z serialu.

Oczywiście, nie przez zespół Aspergera, na który cierpiał bohater, także nie przez jego IQ 187, ale przez – powiedzmy to łagodnie – pewne niedostatki inteligencji emocjonalnej. Postać jest rzecz jasna przerysowana na potrzeby serialu, ale jego „tryb diagnozy” i „tryb naprawy” wygląda trochę znajomo.

Pamiętasz rozmowę  ze swoją partnerką w domu? Ona: „Czuję się jakaś zdołowana”; Ty: „Czym?”; Ona: „Stresuję się”; Ty: „Ale czym konkretnie?; Ona: „Nie wiem, jakoś mi ciężko”; Ty: „Jak nie ustalimy przyczyny, to nie  usuniemy skutków i nie będę  w stanie ci pomóc”.

Czyżby? Może wystarczyłoby powiedzieć: „Usiądź przy mnie, kochanie, wyglądasz na zdołowaną”? Już samo potraktowanie jej jako osoby, której się słucha i współczuje, a nie problemu, który należy racjonalnie rozwiązać, może zdziałać cuda. Nawet taki dziwak, jak Sheldon Cooper, to zrozumiał  – wprawdzie dopiero w ostatnim, 12. sezonie, ale zawsze.   

Zobacz również:
Serio. Taka domowa krioterapia może sprawić, że podczas próby z ciężarem maksymalnym Twoje nogi okażą się silniejsze i dasz sobie radę z większym ciężarem niż normalnie. Wystarczy zaledwie kilka minut, sprawdź sam. 
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA