REKLAMA

Maynor De Leon - facet, który schudł 120 kg (A przed nim kolejne 120 kg!)

Maynor De Leon nie wygląda na atletę, ale trenuje tak ciężko, jak oni. Jeżeli próbowałeś kiedyś zrzucić kilka nadwyżkowych kilogramów, to wiesz, jaka to mordęga i jakich wyrzeczeń wymaga. A ten gość zrzucił 120 kilogramów i jest na najlepszej drodze, by zrzucić drugie tyle. To walka o przetrwanie i rzucone sobie osobiste wyzwanie. Trzymamy kciuki.

trening siłowy, odchudzanie Nolis Anderson

To nie jest tak, że każdy Wielki Gość potrzebuje Wielkiego Miejsca do ćwiczeń, ale Maynor umawia się z nami w okolicy East Garfield Park w Chicago w siłowni On Your Mark, mającej, bagatela, 1765 mkw. Podczas II wojny światowej był tu schron przeciwlotniczy – teraz całe pomieszczenie wypełnione jest pomostami do podnoszenia ciężarów, workami treningowymi i sztuczną murawą.

Ważący 195 kg De Leon odróżnia się od tuzina innych ćwiczących posturą, ale poobserwujcie go przez 5 minut, a przekonacie się, że jest w swoim żywiole. Ubrany w czarne spodnie dresowe, czarną welurową koszulkę i buty Nike raz za razem podnosi piłkę lekarską ponad głową i upuszcza na ziemię z gardłowym „humph”. Głuchy łomot piłki roznosi się echem po siłowni niczym armatni wystrzał. Zaraz za nim stoi jego trener, David Carson, który koryguje i motywuje Maynora.

trening siłowy, odchudzanieNolis Anderson

Między seriami z piłką De Leon ćwiczy krok dostawny między żółtymi znacznikami treningowymi, w górę i w dół, w przód i w tył, podciągając do góry kolana. „10 sekund – mówi Carson. – Dajesz, dajesz, jeszcze 10 sekund”. Twarz naszego bohatera zaczyna lśnić od potu, ale ten nie przestaje cisnąć, tymczasem Carson pomaga mu utrzymać równowagę, co przypomina raczej układ taneczny.

ZOBACZ: 36 patentów na odchudzanie

Następnie przenoszą się na wyciąg, by zrobić serię ze zginaniem przedramion. Z głośników dudni Kanye West. I tak przez ponad godzinę. Pod koniec De Leon cały spływa potem. Carson kładzie mu rękę na ramieniu, mówiąc: „Dobra robota”. Zalana potem twarz Maynora rozjaśnia się w uśmiechu. Potakuje z zadowoleniem, klaszcze i odrzuca z dumą głowę, krzycząc „Yeah!”.

Ochronny pancerz

Zawsze był duży. Od kiedy pamięta, jego kumple byli jak krasnale w porównaniu do niego. Przerastał też – przynajmniej w pasie – trzech swoich braci. „Wydaje mi się, że nigdy nie miałem tak zwanego normalnego rozmiaru” – wspomina. W wieku 7 lat już nosił dorosły rozmiar buta 44, ale i tak musieli mu kupować większe, bo jeżeli długość się zgadzała, to były zbyt wąskie. Aby je dopasować, musiał upychać w czubkach butów zwinięte skarpety.

W szkole tęsknił za czapką-niewidką, ale jego wzrost sprawiał, że rzucał się w oczy – żadnych szans na bycie niezauważonym. Nie tylko był większy niż wszyscy inni, ale wyglądał też na starszego – gdy miał 12 lat, ludzie dawali mu 16. Był inteligentnym, rozważnym chłopcem i doskonale wiedział, że w zachodnim Chicago, gdzie żył z rodziną, lepiej zachować te zalety dla siebie.

Gdy jesteś tej wielkości, wielu ludzi na ulicy chce cię sprawdzić – opowiada. – To prawie jak więzienna mentalność: uczep się największego gościa”. Gdy poszedł do liceum, De Leon uznał, że ma dwie opcje na przetrwanie: albo będzie nieśmiałym, uległym i bez wyrazistej osobowości, albo stanie się większym, twardszym i bardziej zadziornym niż cała reszta. Nie czekał, aż ktoś go nazwie „spaślakiem” – pierwszy to robił.

trening siłowy, odchudzanieNolis Anderson

Przyjmował każdy docinek pod swoim adresem i nie pozostawał dłużny, odcinał się dwa razy mocniej. Potrafił być wesołkiem, gdy sytuacja tego wymagała, a kiedy to przestawało działać, włączał agresję. Jednym z powodów otyłości Maynora był jego… adres. Okolica, w której mieszkał, określana mianem „żywieniowej pustyni”, składała się wyłącznie z fast foodów i sklepów z alkoholem i gotowymi przekąskami.

Oferty McDonalds, Burger King i Pizzy Hut stanowiły podstawę codziennego menu. Śniadanie często składało się z kilku cynamonowych bułeczek i pieczywa tostowego z masłem orzechowym, spłukanych trzema lub czterema butelkami jakiegoś gazowanego, słodzonego napoju. Jedzenie stało się dla niego sposobem na zagłuszanie narastającego wstydu i depresji z powodu własnego wyglądu. „Starałem się odciąć od własnych emocji” – opowiada.

PRZECZYTAJ: Odchudzanie - jak reaguje organizm

Jedzenie, a właściwie żarcie, stało się w efekcie nałogiem, wkrótce zasilonym kolejnym, nawet popularniejszym sposobem ucieczki: alkoholem. Piwo zaczął pić już jako 13-latek. Nihilizm tłumił wszelkie obawy o nadużywanie: „Jakie to ma właściwie znaczenie? Nie dożyję nawet 25. roku życia, więc niech przynajmniej mam trochę radości”. Gdy kończył liceum, De Leon miał 175 cm wzrostu przy wadze 250 kilo. Nie był już w stanie wstać z kanapy bez pomocy jednego ze swych starszych braci. Aby podnieść się z łóżka, musiał dźwignąć się do pozycji siedzącej, wolno spuścić nogi poza krawędź łóżka, a następnie próbować wstać bez wywrotki. Znalazł się w pułapce.

Trzęsienie ziemi

Punkt zwrotny nastąpił, gdy u Maynora zdiagnozowano zakażenie, które doprowadziło do poważnego stanu zapalnego w nodze. „Nie wiedziałem, co to może być za draństwo” – wspomina. Rodzice zawieźli go do szpitala Rush University Medical Center, gdzie został zatrzymany na noc. Rankiem lekarz wszedł do pokoju i oświadczył, że musi przygotować go do operacji i, być może, do amputacji zakażonej nogi.

Chirurg zdołał nogę uratować, ale zatrzymał Maynora na 10-dniową obserwację w szpitalu. „To było najgorsze doświadczenie mojego życia” – powie później De Leon. Ale okazało się także objawieniem. Nad jego łóżkiem wisiała szpitalna lampa z dużą, odbijającą, lustrzaną powierzchnią. „Wcześniej raczej nie patrzyłem w lustro, tak bardzo siebie nienawidziłem”. Ale teraz był zmuszony konfrontować się ze swoim odbiciem przez 24 godziny na dobę. Najpierw był zły o to, że musi tkwić w szpitalu, którego nie może tak po prostu opuścić. Następnie gniew ustąpił miejsca depresji.

Nigdy nie był mazgajem, ale kilka dni swojego pobytu w szpitalu przepłakał, dając upust całemu wstydowi i przerażeniu, które do tej pory tłumił z pomocą alkoholu i jedzenia. 30 kwietnia 2016 roku usiadł na kanapie w swoim domu i ustawił na wprost siebie iPhone’a na stoliku. Włączył kamerkę. „Ważę trochę ponad 318 kg. Muszę coś zmienić, bo inaczej moja tusza mnie zabije” – tymi słowami zaczął swoje pierwsze nagranie.

trening siłowy, odchudzanieNolis Anderson

Postanowił nagrywać wideodziennik, by co roku w urodziny porównywać postępy, które zamierzał poczynić. Zaczął odwiedzać siłownię. Podnosił niewielkie ciężary, chodził na bieżni, próbował boksowania. Maynor od dawna nie cierpiał social mediów. Nie mógł zrozumieć, czemu ludzie odsłaniają się, narażając na kpiny, by w najlepszym razie skończyć na YouTube w kompilacji pt. „Fat Boy Funny Fails”. Zdecydował się jednak założyć konto na Instagramie, na którym szczerze przyznawał się do swoich zmagań, słabości, ale i do radości z sukcesów. Ludzie się śmiali, ale co z tego. To było jego życie.

Poczuł odpowiedzialność publicznego zobowiązania się zrobienia czegoś ze swoim życiem. Dziesięciu followersów stało się setką, a setka tysiącem. Komentujący nie kpili, ale kibicowali. „Też jestem gruby i też chcę tak ćwiczyć”, „Człowieku, masz wiele odwagi”. Gdy pojawiały się nieuniknione głosy krytyczne i padały komentarze typu: „Dlaczego masz taką tłustą dupę?”, De Leon nawet nie musiał odpowiadać trollom. Jego fani robili to za niego. W kilka miesięcy jego konto @thatbigguy700 przyciągnęło ponad 100 000 followersów.

Nike go dostrzegła i wystąpił w jednym z jej klipów z serii „Just do it”. Nagle wokół De Leona zaroiło się od setek trenerów, którzy chcieli z nim pracować. Wypróbował kilku, ale nie mógł pozbyć się wrażenia, że oni nie są tu dla niego, ale po to, by promować swoje nazwisko. Potrzebował kogoś, kto będzie prawdziwy.

Strzał w dziesiątkę

Mierzący dwa metry David Carson jest silny i wyrzeźbiony, a na liście swoich klientów ma olimpijczyków i topowych sportowców. On i De Leon mogą wydawać się osobliwą parą, jednak obaj przekuli przeciwności losu w swój sukces. Obaj też przeżyli coś, co opisał Carson: „Wiem, jak to jest obudzić się i pytać samego siebie: jak do tego, do k... nędzy, doszło?”. Carson, koszykarz w akademickiej drużynie, z aspiracjami do NBA, wracał właśnie z Indiany do domu, do Chicago.

Samochód, który prowadził, został uderzony przez inny z chcącą popełnić samobójstwo kobietą. Kobieta zginęła na miejscu, Carsona wydobyli z wraku ratownicy. Miał połamane ramię, złamaną nogę, pęknięty mostek i osiem przemieszczonych palców u stóp. Podobnie jak De Leon, Carson utonął w głębokiej depresji. Nie był w stanie wsiąść do samochodu bez walki z atakami paniki. Porzucił ćwiczenia na całe miesiące.

Do siłowni wrócił tylko dlatego, że jego matka, która miała kłopoty zdrowotne, przybrała na wadze i poprosiła go o pomoc. Dzięki pracy z nim udało się jej zrzucić 60 kilogramów. „Znalazłem swoje powołanie – opowiada Carson. – Kocham pomagać ludziom”. I założył swoją firmę trenerstwa personalnego 24Life. Kiedy ktoś po raz pierwszy opowiedział mu historię Maynora, Carson powtarzał każdemu, kto tylko chciał go słuchać:

trening siłowy, odchudzanieNolis Anderson

„Chcę pracować z tym chłopakiem. Chcę mu pomóc”. Ale ich pierwsza wspólna sesja nie wróżyła jeszcze pewnego zwycięstwa. „Nie poczuliśmy takiej chemii, jakiej dla nas chciałem” – wspomina Carson. De Leon wydawał mu się przestraszony. Według Maynora Carson był zbyt ulizany – wygłaszający frazesy i gadki motywacyjne z siłowni. Zmienił zdanie, gdy inny trener opowiedział mu historię Carsona: o jego wypadku i depresji, która przyszła po nim. Maynor był poruszony. Wkrótce po ich pierwszym treningu napisał SMS-a do Carsona, pytając: „Dlaczego nie powiedziałeś mi, że wiesz, jak to jest być w punkcie zero?”. To zmieniło wszystko. „Jesteśmy w tym razem. Nie jako klient – trener, ale jako przyjaciele”.

Szansa na zwycięstwo

To nie będzie szybka przemiana i Carson go nie niańczy. „Powiedziałem Maynorowi, że jest jak olimpijczyk. Gdy trenuję z olimpijczykami, przygotowujemy się razem przez cztery lata do ewentualnego sukcesu”. Carson zaplanował, że w ramach części czteroletniego planu chłopak zacznie robić przysiady, martwe ciągi i utrzymywać planka. Wszystkie te kamienie milowe już osiągnął.

Odwrócenie otyłości jest znacznie bardziej skomplikowane niż tylko stosowanie się do zasady: „Jedz mniej i więcej się ruszaj”. Zmiany w przemianie materii, przywrócenie równowagi hormonalnej, uregulowanie apetytu, zbudowanie mięśni – to nie jest łatwa, ani tym bardziej efektowna walka. De Leon nie jest odporny na pokusy. Nadal kocha jedzenie i ciągnie go do napadowego objadania się, ale na zawsze pożegnał Big Maca i walczy. Naprawdę ciężko i za to szacun dla wojownika.

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA