[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
PODZIEL SIĘ


Matt Damon: Jason Bourne i przyjaciele

Matt Damon jest żywym dowodem na to, że każdy potrzebuje przyjaciół, a pokora i uważne słuchanie mądrzejszych od siebie przynosi wspaniałe owoce. To dzięki temu kariera Matta jest pasmem sukcesów. No, może również trochę dzięki jego własnemu talentowi.

Matt Damon i Emily Blunt: dowód na to, że przyjaciele są potrzebni każdemu fot. James White
Przyjaźń od pierwszego wejrzenia

"Gdy zaczynasz z kimś pracować, wasze wyobrażenia o współpracy przeważnie są różne" - mówi Damon. Dlatego stara się zminimalizować te różnice, zanim podpisze kontrakt, i omawia z reżyserem jego wizję filmu. Zna już scenariusz i ma o nim wyrobioną opinię. Nie ujawnia jej jednak od razu, bo chce usłyszeć coś nowego. Odkrywa dzięki temu sposób myślenia reżysera.

Gdy podpisuje umowę, angażuje się w casting. Jak ten, w którym wybrano Emily Blunt, będącą tuż po nominacji do Złotego Globu za rolę w filmie "Młoda Victoria". Damon chciał pracować razem z nią przy realizacji "Władców umysłów". To akurat nie było trudne, bo do tego samego dążyło studio filmowe i reżyser. Podpisano umowę.

REKLAMA

Wkrótce potem Damon zebrał plon lekcji bycia beztroskim, udzielonych przez samego Francisa Forda Coppolę: "Spotkałam Matta, był czarujący i bardzo zabawny. Od razu sobie pomyślałam, że możemy się zaprzyjaźnić. Śmiać się i wygłupiać jak nastoletni kumple" - opowiada Emily Blunt.

Chemia między nimi pojawiła się błyskawicznie. Damon walczył również mocno o mniej znanych aktorów, by dostawali role zamiast wielkich gwiazd. Formalny status w ogóle go nie obchodzi. Jeśli uważa, że ktoś dobrze sprawdzi się w jakiejś roli, chce z nim pracować. To taki prosty związek: jeśli oni są lepsi, ty również. To sprawdza się w każdym biznesie, z każdym szefem, w każdym zespole: jeśli oni są lepsi, Ty też taki się stajesz.

"Jeśli już podejmę się udziału w jakimś projekcie, nigdy nie zawiodę reżysera. Nie zmienia się przecież konia w trakcie wyścigu. Nawet jeśli przegrywa, to robisz wszystko, żeby na nim dojechać do mety. Jeżeli gdzieś był popełniony błąd, to na samym początku, w podjęciu decyzji o współpracy ze złą osobą".

Damon widział już, co się dzieje, gdy ekipa na planie odwraca się od reżysera. Nie podaje nazwisk, ale opisuje efekt: nieudany film, porażka dla wszystkich. I to kolejny powód, dla którego zawsze długo rozmawia z reżyserem, zanim podejmie się udziału w produkcji: "Zawsze możesz potem w krytycznej sytuacji wrócić do takiej rozmowy i powiedzieć, że nie tak się umawialiście. I będziesz miał mocne podstawy, żeby tak twierdzić".

Wielka improwizacja

Na początku "Władców umysłów" jest ważna scena, w której młody, dobrze zapowiadający się polityk, grany przez Damona, przegrywa kampanię wyborczą. Reaguje na to, wygłaszając mowę. Nie jest to dęte przemówienie, na którym ludzie biją brawo, ale nie traktują poważnie ani słowa. Przedstawione w nim zrozumienie istoty człowieczeństwa jest nieosiągalne dla większości polityków. Ta mowa zapewnia Damonowi powrót do gry. Nie było jej jednak w oryginalnym scenariuszu.

"To był mój świadomy wybór. Kraj jest bardzo podzielony i ciężko napisać przemówienie polityczne, które nie będzie pełne frazesów" - mówi George Nolfi. Wyciął więc scenę ze scenariusza. Damon tego nie zaakceptował. Cały czas przypominał reżyserowi o brakującej scenie.

"W końcu Matt powiedział, że wie, jak jestem zmęczony, ale poprosił, bym jednak napisał tę mowę. Zajęło mi to całą noc" - wspomina Nolfi. Następnego ranka obaj przejrzeli ją linijka po linijce. Efekt można zobaczyć w filmie.

Damon w ogóle o tej historii nie wspomniał, można usłyszeć ją tylko od Nolfiego. To jednak typowe w filozofii Matta Damona.

Lekcje na planie

Matt Damon pracował z najsłynniejszymi reżyserami i aktorami. Zobacz, czego się od nich nauczył.

• 1997 rok. Na planie "Zaklinacza deszczu" Francis Ford Coppola zaczyna pracę od gierek teatralnych. Jedna z nich polega na tym, że rzuca się do kogoś wyimaginowaną kulę, jednocześnie wydając jakiś dźwięk. Łapiący musi go powtórzyć. Gdy Coppola rzuca, wydaje odgłosy zupełnie nieprzystające do żyjącej legendy. Matt Damon uczy się, że: "Nie możesz myśleć o tym, że współpracownicy Cię oceniają, bo Cię to zablokuje".

• 1998 rok. Podczas kręcenia filmu "Rącze konie" Billy Bob Thornton razem z ekipą spędza wolny czas, grając w kręgle.  Matt Damon uczy się, że: "Gra w kręgle łączy ludzi. Nikt nie jest dużo lepszy od pozostałych, a grać może każdy".

• 2009 rok. Clint Eastwood kończy pierwsze ujęcie filmu "Invictus", zanim na planie pojawia się cała ekipa. W ten sposób zaczyna każdy film. Matt Damon uczy się: "To bardzo mocne przesłanie, że jesteś tam, aby wykonać swoje zadanie, i musisz dokładnie wiedzieć, o co w tej robocie chodzi. Niezdecydowanie jest zabójcze".

Biegaj jak rugbysta

Damon ćwiczył do wielu filmów i na wiele sposobów, ale jego ulubionym treningiem był program biegowy do filmu "Invictus - Niepokonany" (Damon grał w nim kapitana reprezentacji rugby RPA).Chociaż na planie musiał wykazywać się niezłą kondycją już wcześniej, choćby podczas zdjęć do ekranizacji trzech słynnych powieści Roberta Ludluma, w których wcielił się w postać agenta Jasona Bourne'a, to dopiero przy kręceniu "Invictusa" reżyser zawiesił mu wyjątkowo wysoko poprzeczkę.

"Spróbuj znaleźć coś, w czym będziesz mógł się doskonalić, bo to daje motywację" - radzi Damon. Jeżeli ten program treningowy jest dla Ciebie zbyt trudny, możesz dostosować go do swoich możliwości, dłużej odpoczywając albo biegając w mniejszym tempie.

1. Rozgrzewka

Przebiegnij truchtem 1600 m, rozciągnij się, odpocznij 5 minut.

2. Interwały

1600-metrowe interwały na bieżni. Zrób 4 okrążenia (jedno ma 400 m) bez odpoczynku. Każde okrążenie składa się z 4 etapów: pierwsze 100 m na 25% maksymalnej prędkości, drugie 100 m na 75%, a ostatnie 200 m znowu na 25%.

3. Sprinty

Przebiegnij około 20 m najszybciej jak potrafisz, a potem odpocznij przez 12 sekund. Zrób 20 powtórzeń.

4. Dorzynka

Rób sprinty na odcinkach: 5, 10, 15 i na koniec 20 m (między nimi zwalniaj na moment do truchtu). Na koniec odpocznij 15 sekund. Powtórz 15 razy.

5. Schładzanie

Przebiegnij truchtem 800 m, a potem się porozciągaj.

MH 03/2011

STRONA 2 z 2

Komentarze

 (3)
ZOBACZ KOMENTARZE
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij