Mark Wahlberg – milioner, który wstaje o 4.15... żeby trenować

Niezależnie, co zrobiłeś w swoim życiu, masz jeszcze szansę to naprawić. Tak jak Mark Wahlberg, który kiedyś siedział w więzieniu, a teraz zarabia grube miliony. Historia prawie jak z bajki, tyle że prawdziwa...

Mark Wahlberg FOT. ART STREIBER

Przewiń dalej:

Mark Wahlberg – biedne początki milionera

REKLAMA

Nawyki kluczem do sukcesu

Co motywuje aktora do pracy?

Długa historia sukcesu

Długa historia sukcesu

Długa historia sukcesu

Trening Marka Wahlberga

Na niebie nie ma ani jednej chmurki, słońce powoli wschodzi nad drzewami – tak zaczyna się kolejny dzień w Los Angeles. Mark Wahlberg rzuca jajowatą piłką w parku niedaleko domu. Jest z nim jego asystent Jonathan i caddy golfowy Armando. Aktor posyła raz za razem potężne, wirujące bomby. Armando radzi sobie z nimi bez problemu. Scena jak z filmu o gwieździe filmowej i jej beztroskim życiu.

Szczególnie że po chwili caddy traci koncentrację i dostaje futbolówką w twarz. Wszyscy, łącznie z poszkodowanym, zaczynają się śmiać. „Jak ty to, do cholery, zrobiłeś!?” – krzyczy Wahlberg. Gdy tak stoi na trawie w zwykłej koszulce i wygodnych spodniach, trudno uwierzyć, że ma 45 lat. Ciągle przypomina zbuntowanego nastolatka, który zaistniał w show-biznesie jako raper Marky Mark.

Mark Wahlberg – biedne początki milionera

Filmy, w których wystąpił Wahlberg, zarobiły do tej pory ponad 2,5 miliarda dolarów. W najbliższym czasie na ekrany trafi „Żywioł. Deepwater Horizon” – opowieść o wybuchu platformy wiertniczej w Zatoce Meksykańskiej i największym wycieku ropy w dziejach Stanów Zjednoczonych. Na przyszły rok zaplanowana jest premiera „Transformers: Ostatni Rycerz”. Spełnienie marzeń? Pewnie tak. Ale trzeba od razu zaznaczyć, że Mark nie dostał tego wszystkiego na tacy. Pochodzi z wielodzietnej, niezbyt zamożnej rodziny. Gdy zostawił ich ojciec, zaczął dorabiać m.in. handlując narkotykami. W końcu trafił do więzienia.

„Władowałem się w kłopoty i stwierdziłem, że nie chcę, aby to zdarzyło się ponownie – przyznaje. – Dlatego zacząłem szukać sposobu, jak wydostać się z tego bagna. Wiedziałem, że jedyne, co mogę zrobić, aby osiągnąć sukces, to ciężko pracować”. Może dlatego nie tylko gra w filmach, ale stworzył sieć restauracji z hamburgerami Wahlburgers czy własną linię suplementów oraz odżywek.

ZOBACZ: Kiedy najlepiej trenować?

Jest związany także z firmą produkującą napoje AQUAhydrate. Zapytany o sekret swojego sukcesu, tylko wzrusza ramionami. „Po prostu chcę być dobry w tym, co robię” – mówi. I codziennie wstaje o 4:10, żeby ze wszystkim zdążyć.

Nawyki kluczem do sukcesu

„Głęboko wierzę w to, że trzeba zarządzać swoim życiem” – mówi Wahlberg, jednocześnie odpowiadając na liczne esemesy, które przyszły w ciągu ostatnich kilkudziesięciu minut. Nie ma jeszcze południa, a on zdołał już nie tylko potrenować, ale i wyskoczyć na rundę golfa. Ten sport kojarzy Ci się z mężczyznami z brzuszkiem, którzy ścigają się meleksami po trawniku, paląc przy tym cygara? Może niektórzy tak grają, ale nie Mark. On między kolejnymi strzałami... biegnie.

„Wszystko robi w ten sposób – zauważa Armando. – Nie pieprzy się. Podchodzi do piłki, uderza, leci dalej, znów uderza i jest pod dołkiem”. Trener aktora, Brian Nguyen, nazywa go jednym z najbardziej zaangażowanych atletów, jakiego zna.

„To człowiek nawyków – zauważa. – Nie lubi zmieniać planów. Gdy raz coś postanowi, trzyma się tego do końca”. „W ciągu dnia jest wystarczająco dużo czasu, aby ze wszystkim zdążyć – mówi sam Mark. – No chyba że wychodzę na miasto i szaleję. W innym przypadku nie ma najmniejszego problemu, zawsze śpię po 8 godzin”.

Co motywuje aktora do pracy?

Aktualnie aktor jest w momencie przejściowym. Z 95 kilogramów, które wnosił na wagę podczas kręcenia „Żywiołu”, ma zostać około 79, gdy zacznie grać w „Ostatnim Rycerzu”. Jedno pozostaje niezmienne: zaangażowanie. „Wraz z wiekiem wszystko przychodzi coraz trudniej – przyznaje. – Dlatego tak ważne jest utrzymywanie dobrej formy, a nie łączenie okresów ostrego treningu z całkowitym lenistwem”.

Co motywuje go do systematycznej pracy? Wahlberg przekonuje, że nie są to pieniądze. I mówi o tym z taką oczywistością, że łatwo mu uwierzyć. „Zawsze chcę być najlepszą wersją siebie – wyjaśnia. – I nie lubię pojawiać się gdziekolwiek nieprzygotowany”. Tego nauczył się podczas swojego pełnego wzlotów i upadków życia.

Grał już wiele ról. Był raperem, modelem, aktorem, producentem, przedsiębiorcą. Odnieść sukces na każdym z tych etapów pomagało mu przekonanie, że w pełni kontrolować może jedynie etap przygotowań. Co wydarzy się później? To już zależy od wielu czynników: ekipy, z którą będziesz pracował, aktualnej sytuacji na rynku, odrobiny szczęścia. Dlatego należy dawać z siebie wszystko, szukać mentorów, zadawać pytania i być lojalnym wobec kumpli. Ale najważniejsze jest to, żeby zawsze być gotowym do działania. Wtedy niezależnie, z czym przyjdzie Ci się zmierzyć, staniesz na wysokości zadania.

Przed rozpoczęciem zdjęć do „Żywiołu. Deepwater Horizon” Mark dowiedział się, jak wygląda praca na platformie wiertniczej. Poza tym ściągnął na plan faceta, którego gra w filmie – Mike’a Williamsa, inżyniera zajmującego się elektroni- ką, by kontrolował, czy wszystko jest zgodne z prawdą. „Ważne okazały się także rozmowy z rodzinami zmarłych oraz tymi, którzy przeżyli” – mówi aktor. W końcu w mediach przez długie miesiące mówiło się o wycieku ropy. Mało kto jednak zwracał uwagę na ludzi pracujących przy wydobyciu.

Historia opowiedziana z ich perspektywy staje się jeszcze bardziej przejmująca. Jednak aktor musiał przejść długą drogę, żeby to zauważyć. W końcu jako nastolatek nie był zbyt czuły na krzywdę innych. Inaczej sąd nie skazałby go za pobicie na ulicy dwóch przypadkowo napotkanych Wietnamczyków.

„Ludzie zawsze pytają, co powiedziałbym piętnasto- czy szesnastoletniemu Markowi – przyznaje Wahlberg. – Zawsze odpowiadam: »A dlaczego miałbym się tym przejmować?«. On i tak nie chciałby tego słuchać. Uważałby, że wszystko wie najlepiej”. Dopiero gdy na własnej skórze odczuł konsekwencje swoich decyzji, zmienił podejście.

Długa historia sukcesu

Pozycję w branży Mark zdobył filmem, w którym teraz prawdopodobnie już by nie wystąpił. Mowa o „Boogie Nights” i roli Dirka Digglera, początkującego aktora porno z okazałym przyrodzeniem. „W młodości robi się wiele różnych rze-czy. Potem, gdy zostajesz ojcem, zdajesz sobie sprawę z tego, że z wielu z nich będziesz musiał się pewnego dnia wytłumaczyć przed dziećmi” – mówi Wahlberg. Najprawdopodobniej czeka go cała seria rozmów wychowawczych, bo ma dwóch synów i dwie córki w przedziale wiekowym od 6 do 12 lat. Żadne z nich nie widziało jeszcze dokonań tatusia („Nie mają dostępu do komputera, YouTube’a, Google’a i całego tego chłamu”).

W tym miejscu można by na chwilę przerwać i zadać sobie pytanie, czy Mark osiągnąłby to wszystko, gdyby zrezygnował z roli aktora porno? Pewnie nie. Zarówno pochwały, jak i głosy krytyki dały mu mnóstwo energii do działania. Dziennikarze „New York Timesa” w jednym z artykułów napisali, że dzięki swoim dokonaniom Wahlberg stanął w tym samym szeregu, co striptizerzy. „Szczerze mówiąc, czasami dobrze nie być traktowanym poważnie, bo wtedy nie ma wielkich oczekiwań – tłumaczy aktor.

– Wówczas myślisz sobie, co takiego powiedzą ludzie, gdy wypuścisz produkt dobrej jakości”. W walce o swoje pomagało mu również przeświadczenie, że skoro coś jest możliwe do wykonania, to jemu się to uda. „Nie mam przy tym żadnych oporów przed zadawaniem pytań – przyznaje. – Nie udaję, jeśli czegoś nie wiem. Po prostu proszę, aby wytłumaczono mi zagadnienie w taki sposób, abym zrozumiał. Niezależnie, czy chodzi o zarządzanie restauracją, czy prowadzenie biznesu”.

Kluczem do sukcesu są ludzie dookoła

Wahlberg instynktownie wpadł na jeszcze jeden pomysł, który odmienił jego życie. „Zacząłem się otaczać najmądrzejszymi, najbardziej utalentowanymi ludźmi , którzy chcieli mieć ze mną do czynienia” – przyznaje. Do tego grona należeli Danny DeVito, Penny Marshall czy Leonardo DiCaprio, których poznał podczas pierwszych lat kariery. Nie po to, aby razem się lansować, tylko wspierać i uczyć. Zdobyte doświadczenie zaczęło procentować po latach, gdy Mark postanowił zajmować się nie tylko graniem w filmach, ale także ich produkcją. Na czym polega różnica?

„To jak czekać na cud i wziąć sprawy w swoje ręce” – ocenia. Dzięki odwadze do podejmowania wyzwań, dziś ma w swoim portfolio m.in. „Królów nocy”, „Fightera” czy bardzo udany serial „Zakazane imperium”. „Moim zadaniem jest upewnić się, że nie odwalam fuszerki i daję z siebie wszystko, aby odnieść sukces – wyjaśnia, odkładając na chwilę telefon. – Dzięki temu potem, gdy coś pójdzie nie tak, nie muszę się czuć źle”. Jak przyznaje, grając w wielu filmach, skasował niezłe pieniądze, ale później nie miał ochoty ich oglądać.

Długa historia sukcesu

Amerykański „Forbes” ocenił, że w ciągu ostatniego roku Wahlberg zarobił około 32 milionów dolarów. Pewnie 9 na 10 gości na świecie, będąc na jego miejscu, szybko wzięłoby kasę i pojechało odpoczywać na jakąś gorącą wyspę. Ale słuchając tego, co Mark ma do powiedzenia, łatwo przekonać się, że to dopiero początek.

„Jego podejście doskonale widać podczas treningów – mówi Nguyen. – Ćwiczy o świcie, 5 razy w tygodniu. Po rozgrzewce i rolowaniu przychodzi czas na podkręcenie tempa. Przez 30 minut jest prawdziwą bestią. Skraca czas odpoczynku między seriami do minimum, wykonuje ruchy aktywujące całe ciało, korzysta z niemałego obciążenia”. Wszystko po to, żeby potem móc być przykładnym ojcem. Najpierw zawozi dzieci do szkoły, potem je odbiera – aby wspólnie mogli zjeść rodzinną kolację. W międzyczasie ciągle rozkręca swoje interesy. Oprócz wspomnianych burgerów czy napojów są jeszcze inwestycje w nieruchomości oraz fundacja. Co roku Mark Wahlberg Youth Foundation przeznacza miliony dolarów, aby wspierać młodych i zachęcać ich do dalszej nauki.

PRZECZYTAJ: Wstawanie wcześnie rano - co możesz zyskać?

„Zabawianie ludzi to jedno – mówi. – Ale drugie to zbudowanie organizacji dobroczynnej, która trwa, pozwala pomagać kolejnym generacjom”. Czy nie brzmi to wszystko jak bajka? Pewnie tak. Tylko że tym razem jej bohaterem jest facet, który w młodości handlował narkotykami i trafił do więzienia za pobicie. Przeszłości nie da się już zmienić, można tylko walczyć dalej. Dlatego dzisiaj wieczorem, tak jak każdego innego dnia, Wahlberg położy dzieci spać, pouczy się na pamięć scena- riusza, po czym ustawi alarm na 4:15, żeby jutro znów wszystko zacząć od początku.

Trening marka Wahlberga

Jeśli chcesz wypełniać rękawki koszulek niczym Mark Wahlberg, skorzystaj z tego krótkiego zestawu. Trener Brian Nguyen zaleca go aktorowi na zakończenie treningu. Wykonuj go przynajmniej 3 razy w tygodniu. Seria składa się z 3 ćwiczeń, po których odpoczywasz 2 minuty. Zrób 2 albo 3 obwody.

1. Wejście na podest z wyciskaniem

trening Marka Wahlberga+ISM

Postaw lewą nogę na skrzyni, a w prawą rękę złap hantlę. Wejdź na skrzynię, jednocześnie unosząc w górę prawą nogę i najpierw przenosząc hantlę na wysokość barku, a następnie wypychając ciężar nad głowę. To jedno powtórzenie. Zrób przynajmniej 8 na każdą stronę.

2. Pompki na niestabilnej powierzchni

trening Marka Wahlberga+ISM

Zamiast kłaść ręce na podłodze, oprzyj je na wałku do masażu czy piłce lekarskiej. Twoje ciało od kostek po głowę powinno tworzyć linię prostą. Powoli opuszczaj klatkę piersiową, po czym odpychaj się tak szybko, jak to możliwe. Zrób tyle powtórzeń, ile jesteś w stanie.

3. Prostowanie ramion na wyciągu

trening Marka Wahlberga+ISM

Zamocuj linę do wyciągu górnego. Stań twarzą do maszyny i złap linę ugiętymi w łokciach rękoma. Pamiętaj, aby się nie garbić. Teraz wyprostuj ręce, ściągając linę. To jedno powtórzenie. Wykonaj ich od 6 do 8.

REKLAMA