REKLAMA

Mark Wahlberg: facet jakich mało

Mark Wahlberg mógł skończyć na dnie – jak wielu jego kolegów z ulicy. Na szczęście w odpowiednim momencie wyhamował. Dzisiaj ma miliony na koncie, kochającą partnerkę oraz pracę, która daje mu satysfakcję. Zrządzenie losu? Raczej odwaga, aby wziąć się za siebie i ruszyć w nieznane. 

Paramount Pictures
Aby w filmie "The Fighter" boks został przedstawiony maksymalnie realistycznie, Micky Ward został zatrudniony przez grającego go Marka Wahlberga jako konsultant. (fot. Paramount Pictures)
Rodzinny gość

Teraz rytm jego życia wyznaczają przede wszystkim obowiązki rodzinne. Na przykład w poniedziałek po południu odbiera najstarszego syna ze szkoły i wiezie go na zajęcia z lekkiej atletyki. Sam raczej nie biega, chyba że musi.

"Raz miałem pokonać 5 kilometrów z żoną – mówi. – Wcale się do tego nie przygotowywałem i, co gorsza, spóźniłem się na start. Myślałem, że ona już ruszyła, dlatego popędziłem przed siebie. Biegłem i biegłem, aż dotarłem do mety, nawet jej nie widząc. Później okazało się, że ona jeszcze nie wystartowała. Po tym sprincie na 5000 metrów nie mogłem chodzić przez tydzień".

Jak zareagowała na to poświęcenie małżonka? "Na początku myślała, że zrobiłem to specjalnie. Ale ja nigdy bym jej nie wyprzedził, tylko raczej biegł obok, żeby ją wspierać. Tym się teraz zajmuję".  

REKLAMA

1 ... 2 3 4
STRONA 4 z 4

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA