Łysopozytywność - czy ogolona głowa jest sexy?

Gęste włosy od wieków były symbolem męskości i młodości, a łysienie postrzegane jako coś, co należy maskować lub, ostatnio, leczyć. Jednak pojawił się trend „łysopozytywności”, zachęcający mężczyzn do odważnego łysienia. Myślisz o ogoleniu głowy? To może być dobre dla Ciebie pod wieloma względami.

łysienie, łysa głowa, golenie głowy shutterstock.com

Egzystencjalne kryzysy to nie-odłączna część dorosłego życia faceta. Niektóre rozwijają się po cichu przez miesiące lub lata. Ale po nich często następuje przemiana – taka, w której czł-wiek przezwycięża dręczące go lęki, jest w stanie spojrzeć na swoje życie z nowej perspektywy i dostrzega nowe możliwości. Dla wielu mężczyzn kryzys egzystencjalny zaczyna się od zauważenia powiększonych zakoli czy rzedniejących kosmyków na czubku głowy. To jest jak nagłe przeczucie starości, śmiertelności i upadku. „Łysieję jak mój stary! Nigdy nie sądziłem, że do tego dojdzie, to koniec. Która dziewczyna mnie zechce?!”.

REKLAMA

Męskie łysienie dotknie połowę facetów około 50. roku życia, chociaż w rzadkich przypadkach pojawia się dużo wcześniej. Niektórzy usiłują z tym walczyć, prowadząc z góry przegraną batalię. Są i tacy, którzy postanawiają rzucić kryzysowi egzystencjalnemu wyzwanie i przejść po rozżażonych węglach zmiany na drugą stronę. Bez włosów. Marek, 30-letni grafik, po ogoleniu głowy na łyso mówi: „Od razu poczułem ulgę, tak jakby coś się we mnie odblokowało”. Marek bardzo wcześnie zaczął tracić włosy. Pamięta dokładnie, jak kiedyś, jeszcze na studiach, siedzieli ze znajomymi w jakimś barze i stojąca za nim koleżanka prze-sunęła palcem po czubku jego głowy i powiedziała głośno: „Ej, abażur Ci się przepala”.

Od tego czasu nieustannie obserwował z rosnącą rozpaczą i lękiem swoje rzednące włosy. To był taki strup, który zatruwał mu życie. „Kiedyś używałem mnóstwa preparatów mających zatrzymać łysienie. Wydałem majątek na cudowne specyfiki, które oczywiście nie działały. Nosiłem czapki, pryskałem skórę głowy specjalnym sprayem – mówi Marek. – Ale niewiele to dawało, bo największy problem miałem ze sobą. Ze swoim stosunkiem do własnego łysienia, a właściwie całkowitą niezgodą na nie”. W końcu trzeba się było skonfrontować z prawdą: łysieje i będzie tylko gorzej. Kiedy zgolił włosy i przejrzał się w lustrze, uświadomił sobie, że nie jest tragicznie. Naszym zdaniem (oraz naszych koleżanek) właściwie jest całkiem OK.

Marek ma kształtną czaszkę i w połączeniu z brodą daje to niezły efekt. Ogolenie głowy w jego przypadku miało znaczenie trochę symboliczne i zmieniło jego podejście do siebie. „Odważyłem się zgolić głowę, więc jakimi innymi rzeczami jeszcze się przejmuję? Pokazałem światu to, czego się bałem, czyli łysą głowę. Nie mam już nic do ukrycia. Jaka ulga! – mówi. – Wystąpił efekt domina. Stałem się bardziej pewny siebie. Pamiętam, jak myślałem: »Czy kobiety będą zwracały na mnie większą uwagę?«. I wiecie co? Tak się stało. Myślę, że to dlatego, że bardziej akceptuję siebie. Nie muszę niczego udowadniać ani ukrywać. A zgolenie włosów było katalizatorem tej zmiany”.

Męskie sekrety

Dla Marka okres wydawania mnóstwa pieniędzy na zdolnego fryzjera, preparaty na zahamowanie łysienia i produkty do stylizacji nieszczęsnych kępek włosów dobiegł końca. Czuje się jak nowo narodzony i nie jest to tylko jego doświadczenie. Jest taki kanał na YT – Bald Café – prowadzony przez 30-let-niego Harry’ego Jamesa. James mówi o łysieniu, o goleniu głowy, sprawie, która jest problemem milionów facetów. Wystarczy wejść w komentarze, żeby zobaczyć, jak żywo jest dyskutowana i jaką ulgę niesie facetom możliwość podzielenia się własnymi obawami dotyczącymi utraty włosów. Jeśli ta historia brzmi dla Was przesadnie dramatycznie – w końcu to tylko włosy i wielu mężczyzn je traci – warto dodać kontekst.

Raz po raz na kanale Bald Café mężczyźni opisują swoje doświadczenia związane z wypadaniem włosów jako traumę. Przesada? Niezupełnie: jednym z objawów traumy jest poczucie bezradności, którego się doświadcza podczas albo za-raz po przykrym doświadczeniu. Prawdą jest również, że nauka nie wymyśliła jeszcze skutecznego lekarstwa na porost włosów (nie mówimy o przeszczepach).Broniąc się przed bezradnością, faceci sięgają po rozmaite mniej lub bardziej skuteczne sposoby: sprytne zaczeski, czapki, przeszczepy, implanty, tupeciki oraz leki przeciw łysieniu, takie jak Propecia i Regaine. Do tego dochodzi staranne wybieranie miejsca na imprezie, tak żeby nikt nie mógł zobaczyć głowy z tyłu, unikanie letnich wyjazdów, bo wiadomo, lato to kąpiele, a trudno się kąpać w czapce.

Epickie starania facetów, aby ukryć łysinę, są proporcjonalne do desperacji, do jakiej doprowadza ich tracenie włosów. Odkąd uruchomił swój kanał na YT, James nie mógł po prostu uwierzyć w to, z jak ogromnym zainteresowaniem się spotkał. Okazuje się, że mężczyźni chcą rozmawiać między sobą o rzeczach, o których normalnie wstydzą się mówić. „Wypadanie włosów to bolesny temat – mówi James. – Faceci nie chcą się do tego przyznać. Nawet nie chodzi o to, że łysina źle wygląda, ale o to, jak się z tym czujesz. A czujesz się coraz bardziej niekomfortowo”.

Łysi celebryci

Czy pojawia się ruch, który można nazwać łysopozytywno-ścią? Pod wieloma względami znalezienie fajnych, łysych wzorów do naśladowania nigdy nie było prostsze. Rzut oka na billboardy mówi nam, że można być odnoszącym sukcesy twardzielem i jednocześnie nie mieć ani jednego włosa na czaszce. Wymieńmy tu takie nazwiska, jak Jason Statham, „The Rock”, Samuel L Jackson, Bruce Willis czy Terry Crews. Łysienie nie powinno też stanowić przeszkody dla bycia fajnym lub mądrym. Dwaj światowi przywódcy duchowi, papież Franciszek i Dalajlama, świecą gołą czaszką. Mnisi wielu wyznań golą głowy w przekonaniu, że włosy przeszkadzają komunikować się z siłą wyższą.

Przypomnijmy też, że to starożytny łysy Sokrates jest jednym z ojców założycieli zachodniej filozofii. Wszystko to nasuwa pytanie: skoro panteon łysych bohaterów obejmuje tylu fantastycznych mężczyzn, dlaczego wciąż tak niechętnie traktujemy wypada-nie włosów jako naturalne, normalne zjawisko? Część winy możemy przypisać zjawisku nagłego rozmnożenia się firm, które obiecują rozwiąza-nie problemu łysienia. Sami zo-baczcie reklamy, które się Wam wyświetlają, i te, które dostajecie na swoją skrzynkę.

Są ich dziesiątki czy setki. Oferują mnóstwo tajemniczych zabiegów, badanie włosów, skóry na głowie i krwi, ale specyfiki oferowane na łysienie sprowadzają się do dwóch substancji: finasterydu i minoksydylu, które od dawna są sprzedawane jako tabletki Propecia i balsam Regaine. Udowodniono, że ta kuracja hamuje wypadanie włosów i przyspiesza odrastanie, ale nie jest pozbawiona wad. Finasteryd został pierwotnie opracowany w celu leczenia przerostu prostaty, a wzrost włosów zaobserwowano jako efekt uboczny.

Minoksydyl stworzono jako lek na wysokie ciśnienie krwi, ale odkryto również, że pobudza mieszki włosowe. Oba są od pewnego czasu dostępne jako leki generyczne. Ale nie działają na wszystkich. U 30-40% osób środki z minok-sydylem nie przynoszą żadnych efektów. Finasteryd jest skuteczniejszy, bo odpornych na niego jest tylko 20% mężczyzn. Jednak trzeba mieć świadomość, że powstrzymuje wypadanie włosów tylko wtedy, kiedy go stosujesz: jeśli przerwiesz terapię, wypadanie włosów rozpocznie się na nowo.

Skutki uboczne

Niestety, finasteryd – podobnie jak inne leki – może wywoływać skutki uboczne. Najpierw zaobserwowali je urolodzy leczący tym preparatem przerost prostaty. U pacjentów stosujących go przez dłuższy czas może wystąpić zmniejszone libido, a nawet impotencja. Do rzadszych skutków ubocznych zalicza się zaburzenia ejakulacji, wysypkę, powiększenie i tkliwość piersi. Badania wskazują też, że u pacjentów zażywających ten lek częściej występuje depresja. Problemy spowodowane skutkami ubocznymi są bardzo realne.

W ciągu ostatnich lat wielu mężczyzn zgłosiło problemy pojawiające się zarówno podczas, jak i po leczeniu finasterydem. Problem zyskał nawet swoją nazwę: zespół pofi-nasterydowy (PFS). Europejskie Stowarzyszenie Badawcze zespołu post-finasterydowego w Berlinie zostało założone przez Simona Breiderta, 36-letniego lekarza, który po dwuletnim zażywaniu leku zauważył u siebie m.in. suchą skórę i bezsenność. Odstawienie nie pomogło. „Kiedy przestałem zażywać lek, wszystko stało się jeszcze gorsze – mówi. – Bezsenność się pogłębiała. Spałem godzinę na dobę przez sześć tygodni, a potem w ogóle nie mogłem zasnąć. Pojawiła się mgła mózgowa i musiałem zrezygnować z prowadzenia samochodu, ponieważ było to niebezpieczne. Miałem problemy żołądkowo-jelitowe, a moje życie seksualne stało się naprawdę katastrofalne. Nie mogłem utrzymać erekcji, nawet zażywając viagrę. Przestałem lubić seks. Nic nie czułem ani za nikim nie tęskniłem”. Z biegiem czasu mgła mózgowa ustąpiła, a sen się poprawił.

„Mogę pracować, myśleć i być produktywnym – mówi Breidert. – Ale jakość życia jest niższa”. I nie jest sam w swoich do-świadczeniach. „PFS dotyka może jednego na 1000 mężczyzn – szacuje. – Ale kiedy zażywają ten lek miliony, to oznacza wielu ludzi z PFS”. Jedno jest pewne: nie powinno się prowadzić kuracji na własną rękę, trzeba być pod opieką lekarza i regularnie się badać.

Konfrontacja

Łysienie jest nie tyle problemem fizjologicznym, co psychologicznym, związanym z męskimi lęka-mi co do wyglądu, siły, młodości i witalności. W brutalny sposób wpływa na pewność siebie. Ale pewność siebie można odbudować przez ekspozycję na doświadczenia, które wywołują strach. Tak w terapii poznawczo-behawioralnej leczy się lęki – konfrontując z tym, co nas przeraża, od pająków po łysienie. Dokładnie to robią faceci, którzy biorą golarkę i na dobre pozbywają się włosów. Stają łysi przed lustrem i jedyne, czego żałują, to tego, że tak długo przejmowali się tym, co myślą inni.

REKLAMA