"Liczby, które kłamią" i "Liczby nie kłamią" – dwie książki, które trzeba przeczytać [Felieton]

Książki nie trafiają na stosy z powodu swojej łatwopalności, ale głównie dlatego, że są groźne dla wyznawców jednej prawdy bez refleksji. A groźne się stają, gdy stoi za nimi wiedza i zdrowy rozsądek autorów.

czytanie, książki shutterstock.com

Vaclav Smil, umieszczony przed kilku laty przez magazyn „Foreign Policy” na liście Top 100 Global Thinkers, nie jest u nas przesadnie znany. Kanadyjski profesor czeskiego pochodzenia napisał kilkadziesiąt książek, jednak tylko dwie zostały przetłumaczone na polski. I właśnie ta ostatnia, „Liczby nie kłamią” (wyd. Insignis 2022), wpadła mi w ręce.

ZOBACZ: W 12 książek do lepszego życia

71 tematów dotyczących zużycia energii, zanieczyszczenia środowiska, zaludnienia, żywności, polityki, ekonomii, a wszystko podane bez ryzykownych, profesorskich prognoz – tylko fakty i wnioski do samodzielnego wyciągnięcia. Bez polityków z ich interesami, bez mediów z ich wieczną pogonią za newsem na jedynkę i bez mędrkujących publicystów. Sam znam (niektórych osobiście) autorów profesorów, sakramenckich nudziarzy, których nazwiska wyliczają owce w zagrodzie, gdy nie mogą zasnąć, jednak ze Smilem nie da się ziewać.

Na pewno nie zastanawiałeś się, ile waży całe bydło na świecie, i już nie musisz – Smil wyliczył. A ilu ludzi budowało piramidę Cheopsa 4600 lat temu? Też wyliczył, skubany, bo nauka i liczby nie kłamią (czasem kłamią naukowcy, ale o tym zaraz). Świetna, inspirująca książka i z pytaniami dużo poważniejszymi niż te wymienione. Np. dlaczego elektryczne auta nie są (jeszcze?) tak dobrym rozwiązaniem, jak nam się wydaje?

Ponieważ jednak z wiekiem człowiek staje się mniej skłonny do afektacji i raczej szuka równowagi, przeczytałem inną książkę: „Liczby, które kłamią – o nadużywaniu oraz przekręcaniu matematyki i statystyki” Hugh Bakera (PWN 2021). I wiecie co? Obie te książki, mimo odwrotnych tytułów, są w istocie o tym samym. Że w czasach powszechnej manipulacji, fake newsów, post prawdy, fałszywych statystyk i innego szamba tylko krytyczne myślenie może nas uratować. O ile jednak Vaclav Smil, jak przystało na akademika, opiera się na pewnych źródłach i po prostu robi swoje, tak Baker jest harcownikiem pierwszej linii i idzie na wojnę z kłamcami: politykami, mediami, korporacjami i sprzedajnymi naukowcami.

Przykład za przykładem – bardzo pouczające. Sam został przyjęty na wydział matematyki na Cambridge, gdy miał 16 lat (więc o liczbach ma pojęcie), ale jego pisarski temperament wygrał z uniwersytecką karierą. I dobrze dla nas, bo „Liczby, które kłamią...” to prawdziwa instrukcja obsługi, jak skutecznie rozpoznawać fałszerstwa, samodzielnie myśleć i zachować zdrowy rozsądek. Przyda się nam wszystkim, bo nikt nie lubi być traktowany jak idiota, a świat ze swoimi globalnymi zapędami tak właśnie zaczyna nas traktować.

Te obie książki są wielką lekcją wolnego, niezależnego myślenia, którego coraz częściej zaczyna nam brakować w codziennym życiu. Skoro już się zgadało, to wyliczono, że najlepsze komunikacyjnie na Twitterze są posty między 70-100 znaków. Wygląda na to, że Kartezjusz ze swoim „Myślę, więc jestem” (16) i Szekspir z „Być albo nie być” (13) niczego by nie ogarnęli, leszcze. Świat głupieje, ale naprawdę nie musimy mu w tym pomagać.

PRZECZYTAJ: Męskie lektury obowiązkowe

REKLAMA