Lekarze z UK wyhodowali nowego penisa na ciele pacjenta

Ta historia jest przerażająca, ale jednocześnie niesie nadzieję. Okazuje się, że nowoczesna medycyna potrafi już wyhodować bionicznego penisa i przyszyć go tam, gdzie jego miejsce.

penis, operacja shutterstock.com

„Pewnego dnia mój penis po prostu odpadł” - powiedział 47 – letni Malcolm MacDonald opisując swoją historię w filmie dokumentalnym BBC 4 „ Człowiek z penisem na ramieniu ”. MacDonald w 2014 roku zmagał się z przewlekłą infekcją krocza, która powstała na skutek wieloletnich zaniedbań związanych z warunkami życia w bezdomności.

REKLAMA

W którymś momencie nieleczone zakażenie zmieniło się w sepsę, która sprawiła, że jego palce u nóg oraz penis zrobiły się czarne. „To było jak horror. Poszedłem do toalety, a mój penis spadł na ziemię. Byłem w kompletnej panice. Nie wiedziałem co zrobić, więc wrzuciłem go do kosza na śmieci”.

ZAPISZ: 10 znanych i nieznanych faktów o penisie

Biedny Malcolm poczuł się jak kompletne zero. Nie dość, że bezdomny, to pozbawiony męskości. Na szczęście miał na tyle przytomności umysłu, żeby zadzwonić do lekarza, który mu powiedział, że najlepsze co może zrobić, to wyciągnąć kikut z kosza, zawinąć go w papier i zgłosić się do przychodni. Być może ze względu na swój szczególnie interesujący dla medycyny przypadek, a może ze względu na to, że zły los czasem się szczęśliwie odwraca, skontaktowano MacDonalda z profesorem Davidem Ralphem z londyńskiego University College Hospital. Profesor Ralph stworzył już wcześniej „bionicznego penisa” dla innego mężczyzny, który urodził się bez przyrodzenia, dlatego jego zespół był w pełni przygotowany na odtworzenie narządu Malcolma.

Chirurdzy pobrali fragment naczyń krwionośnych i nerwów z uda oraz tkanki z przedramienia i uformowali sztucznego penisa, którego przeszczepili do przedramienia. Stworzyli nawet sztuczną cewkę moczową i zainstalowali dwie rurki pompowane ręczną pompką, aby umożliwić mu uzyskanie erekcji. Plan był taki, że w krótkim czasie penis miał być przeszczepiony na miejsce utraconego, ale z powodu rozmaitych komplikacji oraz pandemii cała procedura przedłużyła się o sześć lat.

Członek w tym czasie dobrze się przyjął, naczynia krwionośne i wszystko inne rozwinęły się należycie, chociaż nie pełnił jeszcze przewidzianej dla niego roli. Malcolm opowiadał, jak trudno mu było żyć z członkiem w tak widocznym miejscu. „Uderzałem się nim w oko kiedy podnosiłem rękę, musiałem uważać na co dzień, aby go nie uszkodzić, na przykład nie spalić podczas gotowania sobie posiłku. Trzeba też było uważać, aby nie zobaczyli go inni ludzie”.

PRZECZYTAJ: Czy wielkość penisa ma znaczenie?

Dla porządku dodamy, że było to zrozumiałe, bowiem nowy penis, na życzenie Malcolma mierzył 15 cm. Ale Malcolm widział też zabawną stronę zwisającego mu z ramienia penisa i nawet nadał mu imię Jimmy.

Na szczęście w końcu udało się przeprowadzić tę właściwą operację, która trwała dziewięć godzin i wszystko poszło doskonale. Malcolm, który poczuł się wreszcie mężczyzną, jest teraz szczęśliwym człowiekiem i na nowo odbudował swoje życie.

REKLAMA