REKLAMA

Konserwatyści vs liberałowie – czy świat oszalał? [Felieton]

Rewolucyjna spirala powoli się nakręca i z całego rozumu życzę jej wszystkiego najgorszego.

Rushmore, polityka shutterstock.com

To, że rewolucja pożera swoje własne dzieci, jest faktem historycznie bezspornym, acz niechętnie przyjmowanym przez rewolucjonistów. Dzisiejsi radykałowie nieuchronnie i szybko napotkają na swojej drodze innych radykałów, dla których radykalizm tych pierwszych już nie będzie wystarczający.

Poprzeczka wymagań i oczekiwań zostanie jeszcze podniesiona, a trzecia fala radykałów, która niechybnie się pojawi, zmiecie dwie poprzednie, oskarżając je o zachowawczość i brak rewolucyjnej czujności.

Popatrzcie na San Francisco. Tam zaczęło się od bezczeszczenia pomników „białych suprematystów” rok temu, a teraz mamy decyzję rady miejskiej o usunięciu 44 patronów szkół, którzy związani byli z „niewolnictwem, wyzyskiwaniem pracowników, prześladowaniem kobiet, dzieci lub osób queer i transpłciowych, łamaniem praw człowieka i naruszeniami środowiska oraz zwolennicy przekonań rasistowskich”.

ZOBACZ: Czy wolność słowa właśnie umiera?

Na tę listę trafili m.in: Jerzy Waszyngton, Abraham Lincoln, Thomas Jefferson, Benjamin Franklin czy Theodore Roosevelt, których jedyną chyba przewiną był fakt, że byli biali. Dlaczego by nie pójść krok dalej? Przecież biblioteki, także ta w Kongresie, pełne są nikomu niepotrzebnych, patriarchalnych szpargałów (np. Deklaracja Niepodległości) napisanych lub podpisanych przez tych gości – podrzeć je! Gdzieś przecież są pochowane ich szczątki – wykopać, skremować i rozsypać nad Wielkim Kanionem (niech zrobią to paralotniarze – będzie eko).

Także musieli, dranie, gdzieś mieszkać za swego nędznego życia – namierzyć te miejsca i zrównać z ziemią! Sądzicie, że przesadzam, że to zbyt głupie, żeby mogło się wydarzyć? Po pierwsze, nie ma takiej głupoty, której by nie próbowano wcielać w życie (zwłaszcza w czasie rewolucji), a po drugie, zapraszam do Oregonu. Tamtejsze Ministerstwo Edukacji wydało oficjalną broszurę z zaleceniami dla nauczycieli, z której wynika, że... matematyka jest trwale naznaczona rasizmem i poczuciem białej wartości.

Przejawia się to, między innymi, przez uznawanie za wartość obiektywności matematyki, czyli dzielenia odpowiedzi na poprawne i błędne lub np. wymaganie od uczniów poprawnego rozwiązywania zadań. Serio. Broszura ma z 80 stron i takich kwiatków jest multum, ale już mi się nie chce.

No dobra, jeszcze jedno, bo nie mogę się powstrzymać: „Wiązanie matematyki z realnym życiem skutkuje używaniem jej do kapitalistycznych i imperialistycznych sposobów bycia i rozumienia świata”. Gdyby nie fakt, że zbiorowy amok często kończy się zbiorowym terrorem, to byłoby całkiem śmieszne. Ale nie jest.

Komentarze

 (2)
ZOBACZ KOMENTARZE
REKLAMA