[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
2.7

Kamil Nożyński - tak trenuje i pracuje gwiazda "Ślepnąc od świateł"

Self made man - tak Kamil Nożyński opisał swojego bohatera w głośnym „Ślepnąc od świateł”. Naszym zdaniem to jedna z kilku cech, które łączą serialowego Kubę i 35-letniego aktora debiutanta.

Kamil Nożyński fot. Kamil Majdański
To oferta pracy. Innej niż wszystkie do tej pory. Po wymianie uprzejmości wreszcie pada propozycja – główna rola w najnowszym serialu stacji HBO. Początkowe zdziwienie ewoluuje i po chwili graniczy już niemal z pewnością, że oto właśnie padłeś ofiarą telefonicznego żartu. Tak poczułbym się ja, Ty i dziesięciu innych facetów, którzy styczność z aktorstwem mają tylko, gdy wychodząc z kumplami, przekonują żonę, że skończą na jednym piwie. Bardzo podobnie mógł się czuć Kamil Nożyński, którego telefon faktycznie zadzwonił. Po drugiej stronie słuchawki znalazł się Krzysztof Skonieczny, aktor i reżyser, któremu stacja zaproponowała pracę nad dużym projektem. Padło na mroczne „Ślepnąc od świateł” i – krótko potem – na Kamila Nożyńskiego.

ZOBACZ TEŻ: "Ślepnąc od świateł" pod mikroskopem - 9 faktów i mitów o narkotykach

Efekt? Sami widzieliście. „Ten serial to zupełnie nowa estetyka w polskiej kinematografii, genialna autorska wizja reżysera. To szczęście, że odpowiednie osoby trafiły na siebie w odpowiednim czasie” – mówi Kamil. Tym, co czyni serial naprawdę wyjątkowym, jest również fakt, że w głównej roli obsadzono naturszczyka – totalnego debiutanta w aktorskim świecie. „Okazało się, że większość promocji została oparta na postaci, w którą się wcielam. Postawiono na zupełnie nową, nieopatrzoną twarz” – wspomina Nożyński.

Marketingowa machina ruszyła na całego: plakaty, billboardy i citylighty promujące „Ślepnąc od świateł” obrosły wszystkie większe miasta w Polsce. „Na początku robiło to na mnie ogromne wrażenie. Spacerując z dziećmi, słyszałem: »Ooo, tata na plakacie, tata na przystanku«. Teraz już się z tym oswoiłem, ale to nadal miłe, gdy ludzie zaczepiają mnie w tramwaju czy w metrze. Przez cały ten czas miałem jednak w głowie jedną myśl: nie wolno mi odlecieć”.

Etyka pracy

Sesję z Kamilem Nożyńskim zorganizowaliśmy we wrocławskim Bridge Nation Crossfi t. Klimat tego miejscana każdym kroku przypomina, że robota po prostu musi zostać zrobiona. Dlatego my również nie zastanawiamy się długo i bierzemy się za swoją. Nasz kwietniowy okładkowicz pojawia się przed czasem. Zmiana ciuchów na sportowe, rozgrzewka i po kilkunastu minutach od wejścia jest już gotowy na pracę z fotografem. Lampa błyskowa przy aparacie strzela raz po raz. W sumie kilkaset zdjęć. Wszystko idzie zgodnie z planem, więc robimy krótką przerwę. No wiecie, żeby nie oślepnąć od tych świateł. Kamil przed obiektywem czuje się pewnie, co zdecydowanie przyspiesza pracę. Nie musimy też za bardzo kombinować, bo facet po prostu jest w formie, i to widać na fotach.

PRZECZYTAJ: MDMA, psylocybina, LSD - zagrożenia i działanie

„Podczas przygotowań do serialu miałem do dyspozycji trenera i dietetyka. Przez trzy miesiące trenowałem codziennie lub co drugi dzień. Plan był taki, aby w serialu Kuba był na maksa odtłuszczony. Chyba nam się udało. Do tego próby aktorskie i zajęcia teatralne. To był intensywny czas” – wspomina Kamil Nożyński. Debiut przed kamerą kosztował go o wiele więcej niż mógł się początkowo spodziewać.

„Plan zakładał 70 dni zdjęciowych. Bardzo dużo jak na debiutanta. Jeden taki dzień to 12 godzin na planie. To ogrom pracy i doznań, ale gdy jesteś w tym pędzie, wciąż odnajdujesz jakąś siłę, aby cisnąć dalej. Zatrzymujesz się dopiero na mecie i dociera do ciebie, jak wiele cię to kosztowało i jak bardzo jesteś zmęczony” – opisuje. Dzisiaj po zmęczeniu nie ma już śladu. Są za to pompki, podciągnięcia i martwe ciągi.

Nożyński stopniowo przedstawia nam swój treningowy repertuar. Nie mamy uwag, technicznie wszystko się zgadza. Na tym etapie wiemy już, że mamy naprawdę dobry materiał na artykuł. Wiemy też, że „dobry” to trochę za mało. Nasze rozważania przerywa Kamil, który dynamicznie podrzuca sztangę i zaczyna robić przysiady z 50 kg nad głową. Lampa błyskowa strzela.

REKLAMA

REKLAMA

Kamil Nożyński fot. Kamil Majdański

Multitasking

Aktorski debiut, który okazał się strzałem w dziesiątkę, bezpowrotnie zmienił życie Nożyńskiego. Jeszcze przed premierą hitowego serialu Kamil był znany szerszej publice jako Saful, członek raperskiej grupy Dixon37. To jednak rola warszawskiego dilera sprawiła, że kolejne projekty są jedynie kwestią czasu. „To duży skok. Otworzyło się przede mną wiele drzwi i planuję nadal iść tą drogą. Staram się to wykorzystać, ale jestem daleki od odcinania kuponów. Buduję siebie” – mówi. Nieczęsto ma się do czynienia z aktywnym raperem i aktorem, więc korzystam z okazji i pytam go o wspólny mianownik tworzenia muzyki i gry przed kamerą.

„Ciężka praca i dobra ekipa, z którą współpracujesz. To dwa klucze, które mogą pomóc osiągnąć sukces. Niezależnie od tego, czy robisz płytę, czy kręcisz serial – trzeba wykonać kawał dobrej roboty i przez cały czas chcieć robić to jak najlepiej. Jeśli pozwolisz sobie na lenistwo i nie będziesz wkładać serca w to, co robisz, ludzie to zauważą i na pewno za tym nie pójdą” – wyjaśnia. Autentyzm to kolejny sekret, który stanowi o sukcesie projektów, w które zaangażował się Kamil Nożyński. Wykreowana przez niego postać budzi skrajne emocje, bo jest w stu procentach prawdziwa.

„W moim odczuciu budowanie postaci jest wielowymiarowe. Najpierw wyobrażasz ją sobie, gdy czytasz scenariusz. Potem zderzasz swoje wyobrażenie z wizją reżysera. Dalej dochodzi do tego kostium i charakteryzacja. Sam najbardziej poczułem, o co w tym wszystkim chodzi, właśnie na pierwszych przymiarkach. Już na planie prowadził mnie Krzysiek Skonieczny, który miał bardzo konkretną wizję”.

Blaski i cienie

Po kilku godzinach rzucania żelastwem Kamil Nożyński namawia nas na dodatkowe zdjęcia. „Zróbmy jeszcze kilka ujęć”. To krótkie, ale dobre podsumowanie jego podejścia do kolejnych zadań. Nożyński realizuje plany z nawiązką, niczego nie pozostawia przypadkowi. Jeśli tylko jest szansa, aby zrobić coś lepiej, kiwa głową i bierze się do roboty. Takie podejście zawsze daje owoce. Dorzućmy do tego odwagę, solidną porcję uporu oraz odpowiednią dawkę szczęścia i oto mamy przepis na główną rolę w jednej z najgłośniejszych polskich produkcji ostatnich lat.

„Praca na planie to fajne, ale trudne zadanie – 12 godzin pełne skrajnych emocji. Kolejne duble sprawiały, że miałem wrażenie, jakby te sytuacje wydarzyły się naprawdę. Ta powtarzalność i ciągłe napięcie wprawiały mnie w swego rodzaju rozedrganie. Kumulujące się emocje to nic dobrego”.

W tej kwestii ludzkość nie wymyśliła lepszego remedium od porządnego wycisku z ciężarami w roli głównej. Kamil z uśmiechem przyznaje mi rację. „Jeśli rano nie zrobię treningu, to w trakcie dnia funkcjonuję zdecydowanie gorzej. Nawet najlżejsze ćwiczenia sprawiają, że lepiej mi się myśli i mam lepszy humor. Tydzień bez treningu? Robię się przybity i zamulony. To element porannej rutyny, która nas programuje i pozwala stworzyć osobowość” – opowiada. Nie jest to element wykreowany wyłącznie z okazji wystąpienia na okładce MH. Trening to element układanki, narzędzie, które pozwala mu zmieniać swoje ciało, pozostać sprawnym i zdrowym. Codzienny mały krok, który pozwala osiągać wielkie rezultaty. Brzmi znajomo?

Do przodu

W chwili gdy piszę te słowa, wiadomo już na pewno, że Kamil pojawi się na wielkim ekranie. Nożyński wcieli się w polskiego Żyda przebywającego w obozie koncentracyjnym. „Správa – The Report”, którą wyreżyseruje Peter Bebjak, będzie prawdziwą historią ucieczki więźniów z obozu w Auschwitz. Premierę wstępnie zapowiedziano na przyszły rok. Podczas naszej rozmowy telefon Nożyńskiego wibruje wielokrotnie. Wiem też, że po sesji dla MH wcale nie wraca prosto do domu, aby walnąć się na kanapie. Jest zaangażowany w inne projekty, o których – na razie– nie wiemy zbyt dużo.

„Moja agentka prowadzi różne rozmowy, ale na tym etapie nie mogę jeszcze nic zdradzić. Na pewno będzie się trochę działo. Również muzycznie. Próbuję wrócić do rapu. Może nie nagram od razu całej płyty, ale jest szansa, że coś się ode mnie pojawi” – zapewnia enigmatycznie Kamil. Z jego twarzy nie sposób wyczytać nic więcej. Gdy tylko chce, błyskawicznie potrafi przywołać maskę obojętności, którą tak dobrze znamy ze „Ślepnąc od świateł”.

Czy Kamil i Kuba mają ze sobą dużo wspólnego? „To, co widzimy na ekranie, jest efektem pokierowania mną przez Krzyśka (Skoniecznego). Do niedawna łączyła mnie z Kubą tylko małomówność. Teraz, po zakończeniu zdjęć, zauważyłem, że w innych kwestiach również mocno zidentyfikowałem się z moim bohaterem. Zacząłem nosić się bardziej elegancko i dostrzegam siłę powtarzanych każdego dnia czynności, które budują charakter – zauważa. – Poza tym, Kubą jestem tylko na ekranie. Moja narzeczona, której bardzo podobał się serial, stwierdziła, że prawdziwego mnie widziała tylko w scenach, w których gram z dziećmi”. To dobry moment, aby zapytać rozkręcającego się aktora o najtrudniejszą rolę w życiu faceta.

„Bycie ojcem to cudowna i ciężka praca. Pojawienie się dzieci na tym świecie zmieniło mnie – niby byłem dorosły, ale dzięki nim w końcu zacząłem dojrzewać. To moment, gdy przestajesz martwić się tylko o siebie i zaczynasz być odpowiedzialny za życie innych istot. Właśnie wtedy zaczyna się prawdziwa odpowiedzialność” – kończy Nożyński. Nasz czas na rozmowę również dobiega końca, a ja zastanawiam się, jakim cudem zleciał tak szybko. Myślę, że gdyby Kamil miał go nieco więcej, gadalibyśmy jeszcze przez godzinę. Bohater kwietniowego wydania MH jest na maksa autentyczny i twardo stąpa po ziemi. Również z tego powodu jesteśmy w redakcji pewni, że niebawem będzie o nim naprawdę głośno.

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij