[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
5.0

Jej ciąża - przewodnik po 9 miesiącach oczekiwania

Nie planowaliście dziecka, ale stało się – po wspaniałych wakacjach, wspaniała nowina. Ona jest w ciąży, a ty będziesz ojcem. Niby nie dramat, ale czujesz się mocno niepewnie. Dlaczego teraz?! Niech to jasny szlag...  

ciąża, ojcostwo
Zakładamy, że z bohaterką wakacyjnej przygody spotykasz się od jakiegoś czasu. Przyjmujemy, że po odebraniu pozytywnego wyniku testu ciążowego nie wsiadacie do kajaka, aby dogonić pływającą klinikę aborcyjną made in Holland. Tak czy owak, będziesz ojcem i pora się do tego faktu przygotować.

PRZECZYTAJ TEŻ: Ojcostwo - obalamy 10 popularnych mitów

1. miesiąc

Ona myśli: – Świetny facet, chyba naprawdę go kocham. Gdyby tylko był bardziej odpowiedzialny i trochę mniej czasu poświęcał kolegom... Ale na wyjeździe był wspaniały: opiekuńczy, troskliwy i jaki delikatny.

On myśli: – Fajna dziewczyna, chyba naprawdę ją lubię. Trochę zaborcza i strasznie serio, ale ten seks na wyjeździe, fiu, fiu... Cały czas mam ją przed oczyma i mógłbym to robić z nią bez przerwy, niech skonam.

MH myśli: – W pierwszym miesiącu nikt jeszcze nie wie, że poczęcie już nastąpiło i zegar rozpoczął odliczanie. Kobieta poddaje refleksji przymioty ducha swego partnera, mężczyzna zachwyca się przymiotami zgoła innego rodzaju – wszystko przebiega zgodnie z życiowym scenariuszem. Związek dobrze rokuje i po paru korektach ma szansę na przetrwanie.

2. miesiąc

Ona myśli: – Cholera, chyba spóźnia mi się okres. Nie będę mu jeszcze nic mówić, bo to dopiero kilka dni obsuwy, a przecież wyjeżdżaliśmy, zmiana klimatu, jedzenia itp. Później się będę zastanawiać.

On myśli: – Cholera, chyba jej się spóźnia okres. Nie będę pytał, bo jeszcze pomyśli, że się boję. Wydaje mi się, że to dopiero kilka dni, ale co szkodzi zrobić jakieś testy, badania, no, ktoś się przecież musi na tym znać! Mamy w końcu XXI wiek, psiakrew, a człowiek musi żyć w niepewności jak średniowieczny chłop! Oczywiście że jestem spokojny, tylko lubię stawiać sprawę jasno; to chyba nic złego, prawda?!

MH myśli: – Obie strony unikają nazwania problemu po imieniu, sądząc, że gdy padnie słowo ciąża, stanie się ona faktem. Choć wydaje się, że ciąg przyczynowo-skutkowy wyglądał nieco inaczej. Kobieta zachowuje względny spokój – „będzie, co ma być”. Mężczyzna, zazwyczaj zaskoczony niekontrolowanym rozwojem wypadków, szuka oparcia w rozumie, nauce i najchętniej zafundowałby partnerce 24-godzinne USG i rentgena codziennie rano. Nie po to nawet, aby zaprzeczyć ciąży, ale żeby mieć pewność, co tu jest naprawdę grane.

ZOBACZ: Czy da się przygotować do roli ojca?

3. miesiąc

Ona myśli: – To stało się na pewno po tej kolacji w greckiej tawernie. Musimy się zastanowić, czy już powiedzieć rodzicom, czy jeszcze zaczekać. Chyba najpierw moim powiemy. No i trzeba koniecznie coś wynająć, nie musi być duże, ale przytulne. Damy radę, on pracuje, ja też, rodzice pomogą, na pewno damy radę. Boże, jak mnie mdli.

On myśli: – Jak to się mogło stać?! Przecież uważałem. Jestem pewien, że ten drań ginekolog uśmiechał się z przekąsem, wyraźnie widziałem. I jeszcze stówę wziął, w mordę jeża... Muszę pogadać z jakimś kumplem, bo coś trzeba robić. Albo wóz, albo przewóz. Z moją pensją nie damy rady, nie ma szans.

MH myśli: – Kości zostały rzucone. Fakty są znane i niepodważalne, na refleksję już nieco za późno i należy coś z tym fantem (nomen omen) począć. Poważne wyjścia są tylko dwa: albo mówisz, że z tej mąki chleba nie będzie, tj. akceptujesz dziecko, godzisz się na alimenty, pomagasz w miarę możliwości, ale nie ma mowy o wspólnym związku, albo bierzesz wszystko z dobrodziejstwem inwentarza i grasz va banque.

Rozstanie jest możliwe do przeprowadzenia, ale trudne. Po pierwsze, nie licz zbytnio na to, że twoje z nią stosunki pozostaną kumpelskie, po drugie, tracisz praktycznie wpływ na wychowanie swojego dziecka, po trzecie, za jakiś czas pojawi się w jej życiu jakiś facet, który niechętnie będzie cię gościł w weekendy. Dodaj do tego alimenty i komornika, ilekroć spóźnisz się 5 dni z przelewem.

Poważny wariant ślubny jest trudny do realizacji, ale możliwy. Wiązanie się z osobą znaną ci od roku jest obarczone pewnym ryzykiem, lecz z innej strony, ten właśnie rok pozwala myśleć o przyszłości z niejakim optymizmem. Krótko mówiąc, należy podjąć decyzję, i to dosyć szybko.

REKLAMA

REKLAMA

4. miesiąc

Ona myśli: – Ślub, ślub, ślub – póki jestem jeszcze szczupła. Nieduży, skromny, jakieś 100-150 osób, nie więcej. Czy ja mogę być w welonie? Głupie pytanie, pewnie że mogę, tylko trzeba się pospieszyć. Zaproszenia sama zrobię, będzie taniej, i rozdamy osobiście. Czy on mnie naprawdę kocha, czy żeni się, bo jestem w ciąży?

On myśli: – Jakoś poszło. Jej starzy nawet sympatyczni. Czy ja ją naprawdę kocham, czy żenię się bo jest w ciąży? Pewnie, że kocham, bo co to za ślub bez miłości. Jasne że kocham. Oczywiście że kocham, bo inaczej bym się nie żenił. Kocham, kocham.

MH myśli: – Istnieje, oczywiście, trzecie poważne wyjście – konkubinat. Żyjecie ze sobą, lecz nie macie na to papierów. Ma to pewne minusy; twoja dziewczyna pozostaje de facto samotną matką, macie problemy z wzięciem kredytu, nie możecie wspólnie rozliczać podatków. Ale ma też jeden plus – daje (może i złudne, ale jednak) wrażenie wolności i samostanowienia. W powszechnym przekonaniu to jednak ślub jest odpowiednią ceremonią na początek wspólnego życia.

Pod warunkiem że robi się to ze wzajemnej potrzeby serca, a nie z chęci nadania nazwiska przypadkowemu dziecku. Po ślubie nieuchronnie następuje wesele. A właściwie weselisko, weselicho nawet. Z rozmachem, na jaki nas najczęściej nie stać. Najwyższa pora powiedzieć, że weselne szaleństwo jest zwykłą stratą pieniędzy – jeżeli już chcecie je światowo rozpuszczać, to wydajcie je na podróż poślubną, której nigdy nie zapomnicie.

5. miesiąc

Ona myśli: – Ania, Marysia, Kasia, Małgosia, Agnieszka, Krysia, Basia, Ewunia, Zosia, Rozalka, Julia, Natalia, Olga, Aneta, Beata, Dorotka, Keanu, Brad, Harrison.

On myśli: – Mikołaj, Mściwój, Antoni, Tomasz, Marcin, Józef, Staszek, Paweł, Konrad, Marek, Jan, Bohun, Winnetou, David, Ronaldo, Pamela, Jennifer, Brittney.

MH myśli: – Istnieje, dostępny w USC, wykaz imion najczęściej używanych na terytorium Polski, z którego, przy braku własnego pomysłu, można skorzystać. Przepisy rejestracyjne są obecnie bardzo złagodzone i jeżeli wybrane imię nie nosi znamion osobistej zemsty – Wredek, Fiutek, Nudzin, Kukła, Barek, Zołza – można walczyć o jego nadanie. Należy jednak pamiętać, że rozkoszny obecnie Koszałek, Muszka lub Bryza nieuchronnie dorosną i przy pierwszej sprzyjającej okazji przeniosą was do domu spokojnej starości o zaostrzonym rygorze.

6. miesiąc

Ona myśli: – Boże, jak ja przytyłam! Brzuch to normalne, ale te piersi! Wyglądam jak złota medalistka targów rolnych. Najgorsze jest to, że trochę wstyd się rozebrać, a kochać mi się chce bez przerwy. Nie jestem chyba zbyt podniecająca dla niego. USG jakieś zamazane, ale czuję, że to dziewczynka. On też chce dziewczynkę. Zjadłabym sztokfisza. I sorbet malinowy.

On myśli: – To chłopak. Ma kopa jak Carlos, brzuch aż cały chodzi. USG niewyraźne, ale czuję, że to chłopiec. Ona też chce chłopca. Trochę strach się kochać z tym koleżką w brzuchu, ale ona zrobiła się tak podniecająca, że nie idzie wytrzymać. Te piersi, ludzie!!! I jest za co chwycić! Pizza rozumiem, chińszczyzna rozumiem, nawet małosolne rozumiem, ale dlaczego z pokruszonym Prince Polo i dlaczego na boga o czwartej rano?!

MH myśli: – Fanaberie żywieniowe i dziwne smaki są typowe dla fizjologii ciąży. Trwają dłużej lub krócej i nie przechodzą w nawyk. Seks w ciąży, przy zachowaniu pewnej delikatności, jest możliwy, a nawet zalecany. Kluczem do satysfakcji jest przekonanie partnerki, że, mimo zmienionych i zaokrąglonych kształtów, pozostaje seksowna i atrakcyjna. Tak naprawdę jest – większość mężczyzn bardzo podnieca ciąża partnerki. Jeżeli o chodzi o najwygodniejszą i najbardziej bezpieczną pozycję – my polecamy tylną na boku.

REKLAMA

7. miesiąc

Ona myśli: – Może pojechać urodzić do Stanów, bo tam jest prawo ziemi? A może lepszy rodzinny poród w basenie? Musimy zapisać się do szkoły rodzenia i nauczyć się razem dobrego oddychania i parcia. On się zgadza, zresztą regularny oddech też mu się przyda. Każdemu się przydaje.

On myśli: – Jak jej powiedzieć, że ja się tak nie garnę do obecności na sali? Skąd mogę wiedzieć, jak to jest? A jak się źle poczuj ę? Staszek raz uczestniczył w porodzie i odradza. Pewnie, że się denerwuję, ale czy nie mogę, jak wszyscy, zaczekać na korytarzu? Jak miałem wycinany wyrostek, nie prosiłem, żeby mnie ktoś trzymał za rękę.

MH myśli: – Wspólne przygotowanie do porodu jest bardzo istotne dla związku. Daje kobiecie poczucie pewności, że nie jest sama ze swoim brzuchem, bezpieczeństwa, że jest pod opieką ukochanego faceta, i odrobinę intymności, o którą niełatwo na porodówce. Zaliczenie wspólnie szkoły rodzenia nie oznacza przecież automatycznie twojej obecności na sali porodowej – lepiej zawczasu spokojnie porozmawiajcie o dręczących cię wątpliwościach. Postaraj się po- łożyć na szali jej dyskomfort i swój dyskomfort, zobaczysz, kto musi więcej znieść i będzie ci łatwiej podjąć właściwą decyzję.

8. miesiąc

Ona myśli: – Jest termin. USG nadal niewyraźne, ale dziecko dobrze ułożone do wyjścia. Niech to się jak najszybciej skończy! Nawet butów nie mogę sama zawiązać, w nic się nie mieszczę i sapię jak parowóz.

On myśli: – Jest termin! Lekarz prowadzący mówi, że wszystko OK. Łóżeczko i nocnik wezmę od Staszka, może ma też kolejkę i łyżwy. Małą wędkę się kupi z następnej pensji. W zasadzie jest czysto, ale ona chce, aby odmalować. Mogę odmalować, ale czysto jest.

MH myśli: – Nawet jeżeli ciąża nie zmieniła specjalnie waszych przyzwyczajeń i prowadziliście bez zmian życie towarzyskie i uczuciowe, to teraz koniec. Ona jest obolała i opuchnięta, bolą ją nogi i myśli jedynie o terminie porodu. Trzeba wiedzieć, że podawany przez ginekologa termin jest jedynie orientacyjny, nie powinieneś zostawiać jej dłużej samej. Ona też nie wie, jak wyglądają pierwsze skurcze i może mieć skłonność do fałszywych alarmów. Nawet gdy wychodzisz do pracy, pozostawajcie w stałym kontakcie telefonicznym, a ginekologa, za stosowną i negocjowalną opłatą, trzymaj w blokach.

9. miesiąc

Ona myśli: – Zaczęło się. Żeby tylko urodziło się zdrowe.

On myśli: – Zaczęło się. Żeby tylko urodziło się zdrowe.

MH myśli: – Spokojnie, urodzi się zdrowe. Dobrze prowadzona ciąża to gwarancja szczęśliwego rozwiązania. Ostatnia porada: jeżeli jesteś obecny przy porodzie i zobaczysz, jak lekarz daje klapsa noworodkowi, nie rzucaj mu się do gardła z okrzykiem: „Moje dziecko bijesz palancie?!!!” – on próbuje sprawić, aby twoje dziecko zaczęło normalnie oddychać. Życzymy wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia.  

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij