[ X ]

Drogi Użytkowniku,

W związku z tym, że począwszy od dnia 25.05.2018 r. na terenie Polski obowiązują nowe przepisy regulujące kwestie ochrony Państwa danych osobowych, Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych), (dalej zwane RODO), Motor-Presse Polska sp. z o.o. z siedzibą we Wrocławiu (53-238) przy ul. Ostrowskiego 7, wpisana do rejestru przedsiębiorców Krajowego Rejestru Sądowego prowadzonego przez Sąd Rejonowy dla Wrocławia – Fabrycznej we Wrocławiu, VI Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego pod nr KRS: 0000151026, NIP: 8990026326, REGON: 930327847 o kapitale zakładowym w wysokości 2.860.000,00 złotych zachęcamy do zapoznania się ze zaktualizowaną treścią "Polityki prywatności" naszych Serwisów. Znajdują się w niej szczegółowe informacje na temat zasad przetwarzania danych osobowych na naszych stronach internetowych.

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu) z wykorzystaniem domyślnych ustawień przeglądarki internetowej w zakresie prywatności, wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych przez Motor-Presse Polska Sp. z o. o oraz naszych Zaufanych Partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji. Pamiętaj, że wyrażenie zgody jest dobrowolne. Możesz też odmówić zgody lub ograniczyć jej zakres zmieniając ustawienia plików cookies w przeglądarce.

Kontynuuj przeglądanie

PODZIEL SIĘ



OCEŃ
5.0

Jamie Foxx: sukces zrodzony z pasji

Jamie Foxx to prawdziwy facet renesansu: aktor, komik i piosenkarz. W każdej z tych ról osiągnął sukces, bo znalazł sposób, by dopasować się do warunków otoczenia, nie przestając być sobą. Poznaj inspirującą historię odtwórcy głównej roli w megahicie „Django".

fot. Ture Lillegraven - Rodale Images
W studiu w Montrealu huczy jak w ulu. Fotografowie tłoczą się wokół wielkiego monitora, redaktorzy muskają palcami swoje smartfony, ktoś wymachuje kamerą. Niewzruszony ochroniarz nieustannie skanuje wzrokiem całe to towarzystwo. Tymczasem na środku oślepiająco białej podłogi Jamie Foxx spokojnie robi pompki. Nikt go nie fotografuje. Jest już wczesny wieczór, a Foxx nie jadał przez cały dzień.

W nocy pracował do późna przy zdjęciach do najnowszego thrillera Rolanda Emmericha "White House Down", w którym gra prezydenta USA. Nie wygląda jednak na zmęczonego. Bez marudzenia pozuje do zdjęć, jednego za drugim, a w przerwach robi kolejne pompki albo podciąga się na drążku, który zawiesił jego trener Jack Manson. W końcu porządnie napompowane mięśnie jeszcze nigdy zdjęciom nie zaszkodziły.

Facet z okładki

Godzinę później Foxx siedzi nad talerzem naleśników polanych słodkim syropem. Znowu ubrany jest cały na czarno, wygodnie: trampki, luźne spodnie, obcisła koszulka polo z solidnym logo. Pytam go o pompki. "To bierze się z dawnych czasów, kiedy byłem dzieckiem i marzyłem, żeby pewnego dnia zostać facetem z okładki magazynu" – odpowiada. W końcu udało mu się to osiągnąć i pojawiał się w różnych pismach regularnie. Dał się poznać szerszej publiczności jako komik, specjalista od stand-upów. Potem zaczął pojawiać się w telewizyjnych show i sitcomach.

Dopiero później posypały się role w filmach. Pierwszą naprawdę ważną była postać młodego zawodnika futbolu amerykańskiego, która zdominowała film Olivera Stone'a "Męska gra" (1999), a za wcielenie się w postać niewidomego, genialnego muzyka Raya Charlesa aktor został uhonorowany Oscarem ("Ray", 2004). Zajmował się też muzyką: m.in. wraz z raperem Kanye Westem wystąpił w kawałku "Slow Jamz", a potem nagrał własny utwór "Blame it".

Trzeba zmieniać się wraz z realiami i z czasami. To jedyny sposób, żeby się rozwijać.

Urodzony kowboj

Teraz Foxx, który niedawno obchodził 45. urodziny, najprawdopodobniej ponownie trafi na szczyt dzięki nowemu filmowi Quentina Tarantino "Django". Aktor gra w nim niewolnika, który ratuje żonę z rąk złoczyńcy. Przygotowując się do tej roli, musiał mocno zmienić się fizycznie. Jego muskulatura była wcześniej raczej typu pokazowo-plażowego, a miał zagrać niewolnika o szczupłej, wyżyłowanej, ale muskularnej sylwetce wypracowanej latami ciężkiej, fizycznej pracy (jak tego dokonał, dowiesz się z artykułu "Django: trening niewolnika"). Musiał też oddać bezmiar właściwego niewolnikom odrętwienia i gniewu, który długo buzował pod skórą, nie mogąc znaleźć ujścia, aż w końcu eksplodował.

Po tym wszystkim filmowe sceny walki były "łykiem świeżego powietrza, który pomagał pozbyć się napięcia". Tarantino przesłuchał do tej roli wielu aktorów, ale kiedy trafił na Foxxa, wiedział, że znalazł idealnego Django. Nawet jeśli aktor na pierwszy rzut nie przypomina kowboja, to jego naturę wyssał z mlekiem matki. Tak jak każdy chłopak, który dorastał w Teksasie. "Wychowałem się na serialu »Bonanza«, uczyłem się kręcić na palcu pistoletem. W Teksasie każdy dzieciak – czarny, biały, Meksykanin czy jakikolwiek inny – chciał być kowbojem". W filmie Foxx jeździ na własnym koniu.

STRONA 1 z 2

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij