Jak wykryć pseudonaukę? 9 pytań, które Ci w tym pomogą

Gordon Pennycook, psycholog kognitywny, zajmuje się sposobami ograniczenia rozpowszechnienia misinformacji. Z jego badań wynika, że aż 80% ludzi jest przekonanych, że należy sprawdzać prawdziwość informacji, zanim przekaże się ją dalej. Jednak weryfikacja nie zawsze jest prosta. Co robić, gdy natkniesz się na jakiś interesujący, ale trochę niewiarygodny wpis? Zadaj sobie te pytania, które pomogą Ci ustalić, czy informacja jest prawdziwa.

fake news fot. MICHAEL C BYERS

1. Czy to zostało udowodnione?

Bądź sceptyczny wobec twierdzeń popartych jedynie badaniami na zwierzętach, a także takich, które obejmowały małą grupę ludzi (naprawdę solidne obejmują tysiące, nie kilkadziesiąt osób) albo należą do kategorii badań obserwacyjnych. Te ostatnie odkrywają jedynie korelację między zjawiskami, np. między jedzeniem krewetek a częstością przypadków zawału serca. Korelacja nie oznacza jednak przyczynowości. Tę można ustalić np. w randomizowanych, kontrolowanych badaniach klinicznych. Wyniki badań obserwacyjnych często goszczą w działach newsowych i mają sensacyjne nagłówki, jednak traktuj je raczej jako ciekawostkę niż wytyczną. Sprawdź też, czy badanie zostało opublikowane w renomowanym czasopiśmie i czy artykuł był recenzowany przed publikacją przez innych specjalistów w danej dziedzinie.

REKLAMA

2. Czy to badanie wstępne?

Wprawdzie wstępne wnioski mają ogromną wartość, bo pozwalają nauce się rozwijać, to jednak wyniki badań pilotażowych są jedynie zaproszeniem do dalszego sprawdzania, a nie do wykorzystywania w praktyce. W czasie epidemii nastąpił drastyczny wzrost publikacji naukowych określanych jako wstępne, zanim zostały porządnie zrecenzowane. Niestety, media często na nie się powoływały, nie zaznaczając, że są to dopiero wstępne wyniki. Przykładem może być preprint artykułu o iwermektynie (leku przeciw pasożytom) w leczeniu COVID-19. Spowodował znaczne zainteresowanie, ale później, gdy pojawiły się wątpliwości co do rzetelności badań, artykuł został wycofany. Dzięki niemu więcej uczonych zainteresowało się tą grupą leków, co być może zaowocuje jakąś nową terapią.

3. Czy dowód jest tylko anegdotyczny?

Wszyscy lubimy ciekawe historie. Takie do nas przemawiają najmocniej. Korzystając z dobrej fabuły, najłatwiej też nas nastraszyć. Jest nawet taka teoria, iż zostaliśmy tak zaprogramowani, że fabularyzowana opowieść przykuwa naszą uwagę bardziej, zwłaszcza gdy możemy utożsamić się z bohaterem. Łatwiej też ją zapamiętać i... powtórzyć.

Badania na University of Michigan wykazały, że przekonująca historyjka ogranicza naszą zdolność do racjonalnej oceny dowodów. Dlatego właśnie tak często niesprawdzone informacje np. o szkodliwym działaniu szczepionek okraszone są zdjęciami konkretnych osób. Jest w internecie strona z wideo, na której przeciwnicy szczepionek (m.in. Eric Clapton) wyliczają przypadki rzekomych NOP-ów. Tych historii nie sposób zweryfikować. Aby ustalić, co było przyczyną, nie wystarczy następstwo czasu – trzeba zbadać także inne czynniki i użyć statystyki. Opis przypadku to za mało, by wyciągać wnioski.

4. A może to tylko opinia kolegi?

Badania wykazały, że ludzie mają tendencję do ufania tym, których postrzegają jako podobnych do siebie, nawet jeśli ich twierdzenia nie są poparte faktami. Nie utrzymuję, że nie możesz przy piwku posłuchać kolegi perorującego o światowym spisku jaszczurów. Chodzi mi tylko o to, że – no wiesz – on może się mylić.

5. Czy ktoś próbuje Ci coś sprzedać?

Często nieprawdziwe wiadomości służą zwiększeniu sprzedaży. Na przykład Joseph Mercola, osteopata, został milionerem, sprzedając suplementy na masową skalę. Niektóre z nich zachwalał jako lekarstwo na COVID. Wezwano go do zaprzestania takich praktyk.

6. Czy news podpada pod sianie paniki lub odwołuje się do ideologii?

Czy autor próbuje Cię czymś zaszokować lub nawiązuje do konkretnego światopoglądu? W zeszłym roku kanadyjski polityk rozsiewał plotkę, jakoby tamtejszy rząd budował „obozy internowania” do izolowania ludzi. Info natychmiast podchwyciły strony zwolenników teorii spiskowych, a stamtąd rozniosły się przez social media, gdzie niektórzy posunęli się nawet do nazwania tych obozów koncentracyjnymi. Ten fake news rozniósł się tak szybko właśnie dlatego, że budził strach i wskazywał „winnego” – rząd.

7. Czy brzmi zbyt naukowo?

Język naukowy różni się od potocznego i często bywa wykorzystywany do uwiarygodnienia nieprawdziwych informacji. Nasycając tekst niezrozumiałymi pojęciami, można powiedzieć dowolną bzdurę, a i tak będzie brzmiała „naukowo”. Jako że większość z nas na co dzień nie posługuje się medyczną terminologią, możemy dać się oszukać. Wiarygodna informacja, nawet specjalistyczna, powinna być wyjaśniona zrozumiałym językiem. Uważaj też na wyolbrzymione obietnice. Tu zwykle sprawdza się taktyka „zbyt piękne, by było prawdziwe”.

8. Czy źródło jest wiarygodne?

Sprawdź, czy źródło wiadomości to rzeczywiście szanowana instytucja badawcza. Duży uniwersytet, CDC, WHO, Cochrane Collaboration? To są poważne źródła. Piosenkarz wypowiadający się na temat medycyny jest tak samo poważnym źródłem, jak profesor medycyny, mówiący o wokalizach. Obaj mogą mieć rację, ale nie są to ich dziedziny. Słuchaj ludzi, którzy znają się na tym, co robią, a nie tych, którzy są po prostu znani.

9. Czy ktoś podaje w wątpliwość dowody naukowe?

To stara, sprawdzona metoda misinformacji: podważanie wiarygodności nauki. W social mediach strategia pod tytułem „ja tylko pytam” jest wyjątkowo popularna i wyjątkowo skuteczna. Działa, ponieważ sprawia wrażenie neutralnej. Gdy zobaczysz pytanie: „Jak to jest, że połowa chorych w szpitalach to ludzie zaszczepieni?”, i zanim puścisz to dalej, sprawdź, jaki odsetek w populacji stanowią zaszczepieni. Bo jeśli np. 70%, a niezaszczepionych jest tylko 30%, to świadczy to raczej na korzyść szczepionek. One działają.

REKLAMA