REKLAMA

Hetropolita - nowy gatunek mężczyzny

Nadchodzi era nowych mężczyzn: heteropolitan. A fakt, że trzymasz w dłoniach ten magazyn, oznacza, że możesz stać się jednym z założycieli tego, na razie elitarnego, klubu.

jose mourinho
Na to pytanie nie ma jednej odpowiedzi. Z biegiem lat definicja męskości ewoluuje. Kiedyś w cenie był typ macho. Potem, w czasach triumfu Davida Beckhama, na Zachodzie swoje 5 minut miał metroseksualista. A dziś? Okazuje się, że z naszą płcią dzieje się coś dziwnego. Wyglądamy, ubieramy się i pachniemy lepiej niż kiedykolwiek dotąd.

Jednak zamiast co wieczór uganiać się za kobietami, za cel stawiamy sobie stworzenie udanego związku i założenie rodziny. W pracy bierzemy na swoje plecy coraz większą odpowiedzialność, ale już w domu wolimy być dla własnych dzieci fajnymi tatusiami niż surowymi ojcami-autorytetami.

REKLAMA

PRZECZYTAJ TEŻ: Czy to już koniec epoki macho?

Są tacy, którzy twierdzą, że mamy do czynienia z bardziej dojrzałą wersją mężczyzny metroseksualnego, który próbuje godzić najlepsze cechy męskie oraz żeńskie. Jednak gdy przyjrzeliśmy się cechom charakteryzującym nowoczesnego mężczyznę, doszliśmy do wniosku, że oto pojawia się coś zupełnie nowego. Typowy „osobnik alfa” zaczyna sobie stawiać w życiu nowe cele.

Owszem, umie i nawet lubi ciężko pracować, ale nie brakuje mu też czasu na dobrą zabawę, a przede wszystkim rodzinę. Chętnie dba o swój wygląd, ale w żadnym wypadku nie popada w narcyzm. Heteropolita to coś więcej niż kolejny stereotyp. To zestaw nowych zasad określających, czym jest prawdziwa męskość.

Kim jest heteropolita?

Typowy heteropolita jest lekko po trzydziestce, ciężko pracuje (co najmniej raz w tygodniu bierze nadgodziny), a żeby się odświeżyć, wypija dobrze schłodzone piwo. Zapytany o klucz do szczęścia, wymieni miłość i dobry humor, zamiast rozwodzić się nad nowym sportowym samochodem, który widział w salonie. Taka kolejność życiowych priorytetów powoduje, że mężczyzna nowej ery od co najmniej roku żyje w stałym związku.

Nowy typ faceta nie jest, bynajmniej, aniołkiem. W młodości zdarzały mu się eksperymenty z marihuaną (nie wiadomo tylko, czy się zaciągał), ale zdążył już dojrzeć i nadmiaru energii zużywa na ciężką pracę. Zatem jeśli życie polega na zaspokajaniu coraz to nowych potrzeb, heteropolityzm jest Twoją drogą wiodącą do sukcesu. Chłopcy z lat 80. i 90. ewoluowali i stali się dojrzałymi tatusiami, którzy jednak wciąż chcą się dobrze bawić. I właściwie, czemu nie! Skoro kobiety mogą zabiegać o udane życie zawodowe, rodzinne i towarzyskie, to my mamy przecież takie prawo.

Emancypacja facetów

To, co obecnie obserwujemy u naszej płci, kobiety przechodziły w latach 70. i 80. Mężczyźni dochodzą do wniosku, że pełnia życia, na którą składa się sukces w domu i w pracy oraz garstka oddanych przyjaciół, to coś, o co warto, a nawet trzeba się starać. Jedną z najbardziej charakterystycznych ikon metroseksualności dała nam piłka nożna w postaci Davida Beckhama. Ten sam piękny sport dał światu symbol heteropolityzmu – charyzmatycznego Jose Mourinho.

Portugalski trener pojawił się na okładkach magazynów wtedy, gdy w światowym futbolu triumfy święcili piłkarze milionerzy, więcej czasu poświęcający na pomeczowe konferencje prasowe niż na treningi. Swoją pasją, zaangażowaniem i pracowitością Mourinho zyskał sobie szacunek także najbardziej zagorzałych wrogów Chelsea. Nawet kobiety zaczęły chętniej oglądać mecze, tyle że od tego, co działo się na boisku, bardziej interesowała je sytuacja przy linii bocznej.

FACET ZADBANY: Pielęgnacja w 5 krokach

Czasy wymyślnych fryzur Beckhama odeszły w zapomnienie. Elegancja i szyk, jaki prezentuje Mourinho, nie są nastawione na efekt taniej sensacji – aby je osiągnąć, nie musi spędzać długich godzin u stylistów. Każda kobieta lubi, gdy jej facet dba o swój wygląd, ale na pewno żadna z nich nie chce bić się ze swoim mężczyzną o miejsce przy lustrze.

Piłkarze gwiazdorzy zwykli odreagowywać napięcia związane z bezgranicznym wielbieniem mediów i fanów na ekscentrycznych imprezach, gdzie szampan lał się do basenu, a hostessy zaskakująco chętnie zrzucały okrycia wierzchnie. Co na to Jose Mourinho? Od modnych klubów woli domowe zacisze, a od towarzystwa gwiazd – własną żonę i dzieci. Oczywiście Mourinho nie jest jedyną ikoną heteropolitycznej równowagi. Świetne przykłady znajdziemy też na naszym podwórku.

Polak na miarę czasów

Mistrz bokserski Tomasz „Góral” Adamek, kiedy tylko nie nokautuje kolejnych rywali między linami ringu, spędza czas z żoną Dorotą i dwójką dzieci. Jak by tego było mało, znalazł jeszcze siły, by podjąć studia na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Człowiek umiejętnie dzielący czas między okładanie rywali pięściami, rodzinę i pochłanianie uniwersyteckich podręczników zasługuje na honorowe miejsce w klubie heteropolitan.

Obok niego zasiąść może Tomasz Sekielski. Ten laureat kilku nagród dziennikarskich, mąż i ojciec dwójki dzieci, od przeszło pół roku jest na diecie, którą sam sobie ułożył. Efekty widać na ekranach telewizorów – Sekielski chudnie tak szybko, że na swoim blogu musiał tłumaczyć, że nie cierpi na żadną tajemniczą chorobę. Jeśli odchudzanie dalej będziesz szło mu równie dobrze, jak demaskowanie kolejnych afer politycznych, współautor programu „Teraz my” nie będzie się musiał martwić o zdrowie i sylwetkę.

Nie musi się o nie martwić również Maciej Stuhr. Podczas gdy zakochane w nim polskie dziewczyny zachwycają się bystrością jego umysłu i seksapilem, on pytany o to, kto okupuje pierwsze miejsce w jego prywatnym rankingu najpiękniejszych kobiet świata, wymienia swoją żonę (choć nie zapomina dodać, że Angelina Jolie też jest niczego sobie). Tych ikon jest więcej. Wszystkie udowadniają, że po 30 można żyć równie dobrze jak 20-latek i że ciężką pracę, kochającą rodzinę i zdrowy tryb życia da się połączyć w spójną całość. Klucz do sukcesu? Równowaga, do której droga wiedzie przez heteropolityzm.

Bye, bye Metro

Co zatem się stało z metroseksualizmem? To stworzone w 1994 roku pojęcie prawdziwą popularność zyskało dopiero w 2002 roku. Najlepszym dowodem na to, że rzesza metro-seksualistów wciąż się powiększa, miała być rosnąca sprzedaż produktów do pielęgnacji męskiej urody. Jednak ciężko traktować poważnie definicję męskości opierającą się na wynikach sprzedaży fluidów i balsamów.

Stereotyp metroseksuality odwraca uwagę od prawdziwych potrzeb mężczyzn. Ci odpicowani, narcystyczni faceci, kupujący kolejne kremy do pielęgnacji cery, pozostają w mniejszości. Ostatnie badania pokazują, że najszybszy wzrost sprzedaży odnotowują firmy produkujące... kosmetyki do golenia.

Heteropolita może mieć gładką skórę, ale wewnątrz jest mężczyzną z krwi i kości. Heteropolityzm to przede wszystkim nasza wielka szansa. Szansa na sukces w pracy i pełnowartościowe życie rodzinne. Szansa, by się ustatkować, ale nie ugasić płomieni w naszych związkach. Szansa, by świetnie wyglądać, ale nie popadać w przesadę.

Owszem, przyszłość jest nieprzewidywalna, ale z naszym planem działania uda Ci się zrobić z nią coś wspaniałego. Cel już znasz. Teraz zakasaj rękawy i bierz się do roboty. I pamiętaj, by dobrze się przy tym bawić!

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA