E-sport - świadectwo pewnej patologii

Tymi słowami Zbigniew Boniek skomentował na Twitterze rosnącą popularność gier e-sportowych. Czy miał rację?

E-sport, gry komputerowe
22 miliony euro zarobiły Katowice na reklamach związanych z organizacją Intel Extreme Masters w 2018 roku.
Jednak prawdziwy przełom nastąpił, gdy granie przeniosło się na szerokie wody internetu. Wówczas stara krypa o nazwie „gry wideo” zmieniła się w lśniący żaglowiec przemianowany na „E-sport”, a za pierwszy port, do którego zawinął, uznaje się grę „Netrek” z 1988 roku, w którą mogło grać 16 graczy. Szał. Dwa lata później japońska firma Nintendo zorganizowała pierwsze mistrzostwa świata. W 1998 roku na świat przyszedł „Starcraft”, a rok później światło dzienne ujrzał „Counter Strike”.

REKLAMA

Pierwszy z tytułów szczególną popularność zdobył w tej fajniejszej Korei, gdzie zyskał status sportu narodowego. Tamtejsze ministerstwo kultury powołało nawet do życia Koreańskie Stowarzyszenie E-sportu. Żaglowiec wyraźnie nabierał prędkości, jednak to w latach 2000-2014 zużyte maszty wymieniono na sprawny napęd silnikowy. Pokazują to liczby.

Na przełomie wieków organizowanych było ok. 10 wielkich turniejów rocznie, a w roku 2010 ta liczba wzrosła do 260. W tym okresie powstało wiele legendarnych imprez, w tym World Cyber Games, Major League Gaming i Intel Extreme Masters. Ten ostatni od kilku lat goszczony jest w katowickim Spodku, a na tegoroczną edycję zjechało się aż 173 tys. miłośników gier z całego świata. Bezpośrednie transmisje z katowickich zmagań prowadzono w aż 19 językach. Nic dziwnego, bo jest dla kogo. Liczbę entuzjastów e-sportu na świecie szacuje się na 260 mln, a prognozy mówią o 345 mln w 2019 roku.

1 ... 2 3 4
STRONA 3 z 4
Zobacz również:
W tej tubce zapakowana jest niezła forma, musisz tylko z niej wycisnąć wszystko, co się da.  Na przykład w czasie zakroku  z ViPR.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA