[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.4

E-sport - świadectwo pewnej patologii

Tymi słowami Zbigniew Boniek skomentował na Twitterze rosnącą popularność gier e-sportowych. Czy miał rację?

E-sport, gry komputerowe 22 miliony euro zarobiły Katowice na reklamach związanych z organizacją Intel Extreme Masters w 2018 roku.
W tym samym wpisie pan prezes zdążył jeszcze wyrazić zdziwienie, że można w ogóle „siedzieć godzinami i walić w dżojstik”. Rozróbę, którą wywołał, da się porównać do zamawiania krwistego steka w barze wypełnionym wściekłymi weganami po jakiejś manifi e. Czyli zaczęło się jak u Hitchcocka – trzęsienie ziemi, a potem napięcie rosło.

Na odpowiedź długo czekać nie musiał. Najsłynniejszy polski e-sportowiec, Jarosław „pashaBiceps” Jarząbkowski z teamu Virtus.Pro, napisał w ripoście: „Panie prezesie, 20 tys. tweetów to trochę stukania w ten telefon było. Podchodzi pod lekką patologię”. I mamy 1:0 dla e-sportu.

REKLAMA

Nie będziemy się jednak wyzłośliwiać nad prezesem Bońkiem, bo uważamy, że Zibi to właściwy człowiek na właściwym miejscu i z pewnością przemawiała przez niego troska. W końcu jako były piłkarz (i to jaki!) ma we krwi ruch i przeraża go wizja ludzi siedzących całymi dniami w fotelu i strzelających wirtualne gole.

Czyste zło?

Nie jest to zresztą odosobniona opinia. Kto z nas nie słyszał od przedstawicieli starszego pokolenia, że gry szkodzą i wywołują agresję? Jestem pewien, że słynne „wyjdź na dwór (na pole, jeśli kupiłeś MH w Krakowie) w piłkę pokopać, a nie ciągle w te gry grasz” padało w każdym domu wiele razy. Często i chętnie przypisuje się grom komputerowym całe zło tego świata.

Do wirtualnej rozgrywki przylgnął czarny PR i łatka złego wpływu na młodzież, a oskarżenie o wywoływanie agresji to ulubiona broń ich adwersarzy. I tu się na chwilę zatrzymajmy. Skoro gry wywołują ataki wściekłości, a ludzie zaliczający setki headshotów w sieci to świetny materiał na psycholi i przestępców, powinniśmy odczuć zdecydowany wzrost liczby aktów przemocy – pobić i zabójstw. W końcu zgodnie ze statystykami GUS liczba komputerów w gospodarstwach domowych wzrosła w Polsce z 36% w 2004 roku do 82% w roku 2017. Wzrosła też zdecydowanie liczba graczy. Tymczasem żyje się coraz bezpieczniej.

Liczba zabójstw w tym samym przedziale czasowym spadła z 980 do 513. W przypadku pobić spadek jest jeszcze wyraźniejszy, bo z 14 338 do 4385. Teoria się sypie. W mitycznym „kiedyś”, gdy wszystkie dzieci bawiły się w chowanego, a świat nie znał gier, wcale nie było bezpieczniej. A co z tym złym wpływem na zdrowie? Przypomnij sobie Paracelsusa: „Wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną, bo tylko dawka czyni truciznę”. W nadmiarze to i trening szkodzi. Tak samo jest z grami. Przy zachowaniu zdrowego rozsądku i odpowiednim dawkowaniu wirtualnej rozgrywki możesz nawet co nieco poprawić.

Pismo „Molecular Psychiatry” donosi, że platformówki, jak słynny „Mario”, poprawiają orientację przestrzenną, planowanie i pamięć krótkotrwałą. Ludzie grający w FPS-y, czyli chociażby gracze CS:GO, lepiej radzą sobie z wychwytywaniem szczegółów z chaotycznego tła i rozróżniają więcej odcieni szarości. Z kolei badacze z naukowego dziennika „Vision Research” są zdania, że jeśli grając, nie przekroczysz dawki 5 godzin tygodniowo, usprawnisz tym samym trzy obszary mózgu: płat ciemieniowy, płat czołowy oraz przednią część zakrętu obręczy, co sprawi, że będziesz się lepiej koncentrować, planować, oceniać działania i podejmować decyzje.

1 2 3 ... 4
STRONA 1 z 4

Komentarze

 (2)
ZOBACZ KOMENTARZE
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij