Czy warto bojkotować rosyjskich pomagierów? [Felieton]

Bojkot konsumencki nie należy do najpotężniejszych narzędzi ekonomicznych i nigdy nie będzie wystarczającym straszakiem na firmy, które robią biznes na cudzej tragedii. Bo przecież nie wszyscy się zastosują, bo i tak "oni" mają kasy jak lodu. Czy w takim razie warto go stosować? Czy ma na coś realny wpływ? Jak się zachować? Niech podpowiedzią będą słowa Antoniego Słonimskiego: Jeżeli nie wiesz, jak należy się w jakiejś sytuacji zachować, na wszelki wypadek zachowaj się przyzwoicie. 

Leroy Merlin w Rosji shutterstock.com

Jak podało francuskie ministerstwo gospodarki, pod koniec marca około 700 przedsiębiorstw z tego kraju było nadal – mimo sankcji – solidnie zakotwiczonych w Rosji. W tym 35 z tzw. grupy CAC 40, skupiającej czterdzieści najsilniejszych i najbogatszych spółek na giełdzie paryskiej. Na tle ponad 400 wielkich światowych firm, które, według Uniwersytetu Yale, wycofały się z Rosji po rozpoczęciu wojny, Francja wygląda słabo i mało solidarnie. Żeby być sprawiedliwym, wśród tych 400 światowych gigantów są także oczywiście firmy francuskie, ale jednak dla większości z nich świat to nadal wyłącznie wyniki w excelu.

ZOBACZ: Conor McGregorowicz, czyli o wspólnym zdjęciu gwiazdy MMA i prezydenta Rosji

Wśród tych rycerzy excela moim faworytem jest francuski rodzinny holding AFM (Association Familiale Mulliez) – właściciel m.in. Leroy Merlin i Auchan. Ci przynajmniej nie kręcili, że trochę wychodzą, a trochę nie, że wcale nie plują, tylko deszcz pada itd. – wydali po prostu szczere oświadczenie, że zostają i chcą wypełnić lukę na rynku, która powstała po wyjściu z Rosji konkurencji. No to szczerość za szczerość, ale cytatem: „Nie ma w słowniku ludzi kulturalnych słów, które mogłyby dostatecznie obelżywie określić wasze postępowanie”.

Natomiast Leroy Merlin, już nazywany przez internautów Leroy Kremlin, przez całe lata reklamował się hasłem: „Zostań bohaterem w swoim domu”. W Ukrainie, jak już wiemy, spełniło się połowicznie: bohaterów są miliony, tylko domów już nie ma. Czy możemy z tym coś zrobić, my, których domy jeszcze stoją? Niewiele, ale jednak.

Oto w 1880 roku w Irlandii niejaki Charles Boycott, zarządca majątku w hrabstwie Mayo, odmówił zmniejszenia czynszu swoim dzierżawcom, co spowodowało, że wszyscy okoliczni mieszkańcy zerwali z nim stosunki zawodowe i towarzyskie, a dostawcy odmówili usług i sprzedaży towarów. W ten sposób chytry pan Boycott unieśmiertelnił swoje nazwisko, zostając na zawsze symbolem protestu i niezgody na zło.

Nie wiem, jak to wygląda w innych krajach (na pewno im dalej od Ukrainy, tym gorzej), ale Polacy zdali kolejny ważny egzamin z przyzwoitości. Duma! Dane PKO BP pokazują, że sieci handlowe, które pozostały w Rosji, odnotowały u nas znaczny spadek płatności i dynamiki obrotów, więc bojkot jest jak najbardziej realny. Nie wierzysz w sensowność takich postaw, bo oni i tak nie zbankrutują bez Twojej kasy, a w dodatku wszyscy inni na pewno tam pójdą na zakupy? No pewnie, że pójdą i że nie zbankrutują, ale też nie widzę powodu, bym to miał być ja i by dokładać się do biznesu gości, których – to mało powiedzieć – nie lubię. Nie będę tłukł im witryn, więc to absolutne minimum, by okazać sympatię ofiarom i pogardę pomagierom oprawcy.

PRZECZYTAJ TEŻ: Putin nie jest psychopatą - to wygodna wymówka

Wierzę w indywidualne wybory, które mogą zmieniać rzeczywistość (może nie całą, ale przynajmniej moją) i zamierzam się tego trzymać – ja bojkotuję. A niedowiarkom przypominam, że z naszych drobnych, które nosimy w kieszeniach, WOŚP w tym roku zebrała 224 mln złotych. Czyli jest moc i potencjał w małych gestach.

REKLAMA