[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
3.7

Czy mężczyźni wymierają?

Następnym razem, kiedy partnerka będzie Ci usiłowała wmówić, że jest taka wrażliwa i delikatna, nie wierz. To Ty potrzebujesz ochrony.  

wymieranie, płodność, mężczyźni
Naukowcy ostrzegają - mężczyźni są na wymarciu. Zobacz, ile w tym prawdy. Współczesny trzydziestoletni mężczyzna produkuje o połowęmniej plemników niż jego dziadek. Płodność męska obniża się w każdym pokoleniu o ok. 1%. Genetyk Bryan Sykes, autor głośnej książki „Przekleństwo Adama. Przyszłość bez mężczyzn”, przytacza badania, z których wynika, że głównym winowajcą jest męski chromosom Y.

DNA: Co możesz wyczytać ze swoich genów?

REKLAMA

Tłumacząc sprawę w dużym uproszczeniu, chromosomy to są takie struktury w naszych komórkach, które zawierają materiał genetyczny. Kobiety mają parę bliźniaczych chromosomów, od ich kształtu zwanych X. Mężczyźni mają dwa chromosomy – wspomniany już X, a drugi Y (też tak nazwany z powodu swojego kształtu).

Chromosom Y to jest ten zestaw genów, które syn za pośrednictwem plemnika dostaje od swojego ojca. To głównie on decyduje, że rodzi się facet, a nie dziewczynka. I teraz zobaczmy, co się dzieje. Kobiety mają w swoich komórkach parkę XX. Ewentualne uszkodzenia genów w jednym chromosomie nie są dramatem, bo mogą zastąpić je bliźniacze geny z drugiego chromosomu. Mężczyźni mają w komórkach chromosomy XY, czyli – jak widać – przychodzą na świat bez zapasowej kopii genów.

Samotny chromosom Y zgromadził już tyle genetycznych mutacji, że wygląda jak jeden wielki śmietnik – twierdzi Sykes. Na domiar złego chromosom Y ulega mutacjom znacznie częściej, bo spędza całe życie w organizmie mężczyzny. Mutacje zachodzą przy podziale komórek, a komórki w jądrach nigdy nie przestają się dzielić. Na dodatek szkodzą im wolne rodniki, które w ogromnych ilościach powstają podczas metabolizmu komórki.

Sykes nazywa rzeczy po imieniu: „Y to umierający chromosom i któregoś dnia po prostu ulegnie zagładzie”. Co jednak sprawia, że mutacje są obecnie częstsze niż w pokoleniach naszych przodków? Wielu naukowców wskazuje na zanieczyszczenie środowiska jako jednego z winowajców.

Trucizna jest kobietą

Mniej plemników oznacza, że płodność współczesnego faceta jest o połowę mniejsza, niż była w pokoleniu jego dziadka. Do tego dochodzi wzrost zachorowań na nowotwory jąder i prostaty (w krajach uprzemysłowionych wzrosło trzykrotnie w ciągu 50 lat). Dwa razy częściej spotyka się u męskich noworodków deformację narządów płciowych. W ostatnich latach coraz więcej naukowców ostrzega przed chemikaliami, których ogromna ilość otacza nas ze wszystkich stron.

Kilka faktów: na Florydzie od wielu lat przychodzą na świat aligatory ze zdeformowanymi męskimi narządami rozrodczymi. W brytyjskich rzekach żyjące w pobliżu ujść ścieków samce płoci zaczęły produkować ikrę. W wielkich jeziorach na pograniczu USA i Kanady okonie stają się obojnakami. To tylko niektóre z niepokojących danych.

PRZECZYTAJ: 10 mitów na temat ojcostwa

Początkowo naukowcy wiązali te zmiany z powszechnością stosowania przez kobiety środków antykoncepcyjnych i kuracji hormonalnej. Resztki pigułek zawierających kobiecy hormon – estrogen spływały ściekami, zamieniając w dziewczynki wszystkie istoty napotkane po drodze. Później jednak okazało się, że nie pigułki są tu winne, a zanieczyszczenia.

Ogromna ilość syntetycznych chemikaliów, którymi zatruwamy środowisko, działa na organizmy tak, jak żeńskie hormony. Mnóstwo rozmaitych rodzajów środków ochrony roślin (w tym również i te wycofane dawno temu ze sprzedaży, które wciąż są obecne w glebie, rzekach i jeziorach) przedostaje się do organizmu i zaburza produkcję męskich hormonów – androgenów.

W domu też bywa niebezpiecznie

Powszechnie używana chemia domowa też znalazła się na indeksie. Prof. Rao Veeramachaneni z Uniwersytetu Stanowego w Kolorado w marcu tego roku przedstawił wyniki swoich 15-letnich badań nad uszkadzającym wpływem domowych chemikaliów na męską płodność i funkcje seksualne. Zwłaszcza niebezpieczne są talaty – substancje obecne w kosmetykach, meblach, a także w plastikowych pojemnikach, w których na przykład przechowujemy jedzenie.

Groźny jest bisfenol, stosowany jako konserwant w żywności i kosmetykach, który stosuje się również – o zgrozo! – w produkcji wysokojakościowych plastików, np. butelek dla niemowląt.

Spaliny

Naukowcy z Uniwersytetu Południowej Kaliforni przebadali materiał oddawany do banku nasienia w Los Angeles. Cóż się okazało. Im więcej ozonu w powietrzu, tym mniej plemników. Ozon – jeden ze składników spalin samochodowych jest niezwykle agresywnym wolnym rodnikiem, który może uszkadzać komórki. Na szczęście skutki jego działania nie są trwałe, ale naukowcy zapowiadają dalsze badania.

Zabójcze pieluszki

Ekolodzy nienawidzą plastikowych pieluszek, bo podobno rozkładają się milion lat. Oto jeszcze jeden argument do ich koszyka. Steve Jones w książce „O pochodzeniu mężczyzny” ostrzega przed ich stosowaniem. Niemowlęta chłopcy spędzający w nich pierwsze kilkanaście miesięcy (a w ostatnich latach nawet dłużej) mają notorycznie przegrzane jądra. To niewątpliwie wpłynie na ich płodność. Efekty zobaczymy wkrótce.

Komentarze

 (1)
ZOBACZ KOMENTARZE
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij