REKLAMA

Czy mężczyźni mogą się dotykać? [Temat tabu]

Im bardziej jesteśmy zaawansowani cywilizacyjnie, tym utrzymujemy większy dystans społeczny. W czasach pandemii ta tendencja może się jeszcze pogłębić. To byłoby prawdziwe nieszczęście, bo dotykanie czy przytulanie drugiego człowieka niezwykle korzystnie wpływa na nasze zdrowie, psychikę, a także więzi społeczne.

dotyk, przytulanie shutterstock.com

W większości sytuacji, gdy ktoś, z kim nie dzielę łóżka, obejmuje mnie ramionami, czuję się niezręcznie. Moje mięśnie się napinają, a ciało sztywnieje. Jeśli jest to kobieta, dajmy na to atrakcyjna kobieta, całą uwagę koncentruję na tym, aby moje ciało nie zareagowało w widoczny sposób. No, generalnie dotykanie innych ludzi nie jest dla mnie szczególnie komfortowe. Owszem, podajemy sobie dłonie, klepiemy się po plecach, ale raczej wiemy, gdzie przebiega ta granica, po której kontakt staje się, no wiecie, podejrzany. Ale teraz jestem na relaksacyjnym masażu, na który umówiła mnie moja partnerka. U jej masażystki.

ZOBACZ: Zasady męskiej przyjaźni

Pani Olga jest profesjonalną terapeutką manualną, starszą ode mnie o dwadzieścia lat i jej status likwiduje to uczucie niezręczności, które towarzyszy wzajemnemu dotykaniu obcych ludzi. Zamykam oczy i czuję, jak ciepłe, mocne dłonie Olgi przesuwają się delikatnie po moich plecach. Staram się rozluźnić i nagle czuję, że nie chcę, aby się to skończyło. Mam wrażenie, że cały mój system nerwowy drży z rozkoszy, oksytocyna i serotonina rozlewają się po ciele. Nie ma w tym nic z erotyzmu. Jest to raczej takie uczucie, jakbym był znowu dzieckiem w bezpiecznych objęciach mamy. Bardzo szczególne, ale cudowne doświadczenie, zwłaszcza dla faceta. No właśnie, a to przecież tylko dotyk.

Tabu dla facetów

Problemem większości mężczyzn z tzw. cywilizacji Zachodu jest to, że przytulanie i inne serdeczne formy dotykania drugiego człowieka są obciążone pewnym społecznym bagażem – tabu seksualnym, #MeToo, homofobią, kulturowo przyjętym socjalnym dystansem, a ostatnio też i wymogami epidemiologów. Zadaj sobie pytanie: jak często poza romantycznymi związkami dotykasz innych ludzi? Jasne, możesz uścisnąć dłoń kolegom, klepnąć ich po plecach, a nawet wskoczyć na kolegę z drużyny po tym, gdy zdobędzie gola.

Ale te ulotne, usankcjonowane społecznie formy dotyku są bardzo powierzchownymi formami wyrażania uczuć. Długotrwały, mocny kontakt dotykowy z kobietami, a już na pewno z innymi mężczyznami jest praktycznie tabu. Ma to swoje konsekwencje, z których pewnie nie zdajesz sobie sprawy. Otóż badania pokazują, że dotyk wzmacnia układ odpornościowy, obniża poziom hormonów stresu, zmniejsza agresję, a nawet może pozytywnie wpłynąć na osiągnięcia sportowe. Wzmacnia również więzi międzyludzkie, ożywia relacje, łagodzi samotność, a w niektórych przypadkach może nawet uratować życie. Korzyści są niesamowite, ale jednak współczesnemu facetowi trudno po nie sięgnąć.

Narząd dotyku

Był czas, kiedy dotyk odgrywał kluczową rolę w naszym codziennym życiu. Jako dzieci byliśmy dotykani i przytulani przez bliskich, dotykiem przekazywaliśmy im nasze emocje. Bawiąc się z innymi dziećmi, też byliśmy w stałym kontakcie dotykowym. Dotyk oznaczał dla nas bliskość z innymi, miłość i bezpieczeństwo. To, jak ważny jest dotyk w okresie niemowlęcym, zostało wykazane w badaniach nad sierotami pozbawionymi kontaktu, przytulania i bliskości.

Taka deprywacja nie tylko upośledza rozwój poznawczy, ale także skutkuje różnego typu poważnymi problemami psychicznymi. W miarę dorastania następuje tzw. socjalizacja, przyjmowanie wzorców kulturowych, a to oznacza drastyczne zmniejszenie okazji do bezpiecznego kontaktu dotykowego. Ale nasze potrzeby nie uległy zmianie.

Po prostu nauczyliśmy się bez tego dotyku obchodzić. Chociaż trzeba przyznać, że przyzwolenie na wzajemne dotykanie i przytulanie różni się w różnych kulturach. Najogólniej rzecz ujmując, można powiedzieć, że to, co wolno w krajach południowych, jest nie do przyjęcia w krajach północnych. A jednak funkcje naszej skóry bez względu na to, czy jesteśmy temperamentnym Brazylijczykiem czy chłodnym Skandynawem, są podobne.

Skóra to narząd. Największy z naszych narządów. Służy do odbioru wrażeń ze środowiska zewnętrznego. Może ważyć nawet 3 kg i mieć powierzchnię do 2 mkw. Szeroka gama receptorów w niej zawarta pozwala nam badać i reagować na właściwości fizyczne naszego środowiska, rejestrując to, co jest twarde, miękkie, gorące, zimne, ciepłe.

Co powoduje ból, co powoduje podrażnienie, a co wywołuje przyjemność. Te wrażenia wywołują konkretne reakcje fizjologiczne w organizmie. „Jeśli dotykasz skóry, stymulujesz receptory dotyku, co wywołuje reakcję relaksacyjną” – mówi dr Tiffany Field, dyrektor Instytutu Badań  Dotyku Uniwersytetu Miami, który w swojej 40-letniej karierze przeprowadził ponad 100 badań dotyczących terapii dotykowej.

PRZECZYTAJ: Po co Ci przyjaźń?

„Twoje tętno i ciśnienie krwi spadają, fale mózgowe przeobrażają się w fale theta, a w konsekwencji spada poziom hormonów stresu, takich jak kortyzol. Zwiększa się aktywność Twoich komórek »zabójców«, atakujących bakterie, wirusy i komórki rakowe. W rezultacie poprawia się Twoja kondycja psychofizyczna.

Co ciekawe, nie trzeba nawet dotykać innego człowieka, aby wywołać tę lawinę pozytywnych efektów” – mówi Field. Kluczem jest dotykanie naszej skóry, nawet jakimś przyrządem. Ale dotykając drugiego człowieka, uruchamiacie cały szereg potencjalnych korzyści psychologicznych.

Dotyk i seks

Dla wielu facetów dotyk jest właściwie wstępem do seksu. Ale, jak twierdzi wielu terapeutów, tak naprawdę szukają dotyku, cielesnej, bezpiecznej bliskości, poczucia bezpieczeństwa, a niekoniecznie spełnienia seksualnego. Łatwo zrozumieć, dlaczego tak się dzieje. Jeśli w naszej kulturze akt seksualny to jedyna okazja, kiedy możemy zostać przytuleni, to – chcąc nie chcąc – wytwarza to bardzo silne uwarunkowanie.

Pewnie dlatego istnieje mnóstwo doniesień od osób świadczących usługi seksualne, że wielu klientów chce po prostu porozmawiać lub przytulić się. Ale rynek nie śpi i w wielu krajach powstają już gabinety oferujące usługi przytulania. Nawet mamy takie w naszym kraju (zajrzyj np. tu: przytulanie.pl).

Jak piszą na swojej stronie pomysłodawczynie: „W zabieganym świecie, w którym ludzie poświęcają sobie mało czasu oraz uwagi, my chcemy Ci to dać oraz zapewnić chwile relaksu i odprężenia. Przytulanie.pl to pierwsze W Polsce miejsce, w którym można się umówić na sesję przytulania. Profesjonalni przytulacze podczas 30- lub 60-minutowej wizyty przytulają oraz rozmawiają z klientami”. Cena za godzinę to jedyne 149 zł.

Na boisku

Każdy, kto widział, jak zwycięska drużyna okazuje radość ze zwycięstwa, rozumie, że sport to miejsce, w którym obowiązują zupełnie inne zasady regulujące dotykanie. Faceci otwarcie obejmują się ramionami, klepią się po plecach, rzucają na siebie w radosnej kotłowaninie po zwycięskim golu. Istnieje kilka teorii wyjaśniających, dlaczego sportowcy tak swobodnie wyrażają emocje za pomocą dotyku.

Otóż według jednej z nich środowiska sportowców to krainy macho, w których homoerotyka została w dużej mierze wyeliminowana. Dlatego jest przyzwolenie na jawne okazywanie sympatii bez obawy, że zostanie to źle zinterpretowane. „Faktem jest, że nawet w dzisiejszych czasach homofobia nadal wywiera silny wpływ na zachowanie mężczyzn – wyjaśnia Harry Blatterer, starszy wykładowca socjologii na Uniwersytecie Macquarie.

– Mężczyźni często szturchają się lub klepią po plecach, gdy chcą wyrazić sympatię dotykiem, ale ich zachowanie nie wydaje się niemęskie. Mają świadomość granicy, której się po prostu nie przekracza”. W tę dynamikę wchodzi koncepcja toksycznej męskości, w której to wszelkie przejawy emocjonalności czy wrażliwości są postrzegane jako słabość i zniewieścienie. Być może jednym ze skutków tej męskiej „nietykalności” jest większa liczba chorób układu krążenia? Smutną prawdą jest to, że ograniczając dotyk do boiska sportowego, mężczyźni tracą szereg korzyści.

Badanie przeprowadzone przez zespoły NBA z University of Illinois wykazało, że ci, którzy dotykali się najczęściej na początku sezonu, mieli najlepsze wyniki w czasie play-off. Dlaczego? Gracze najprawdopodobniej bardziej się lubili. „Jedną z możliwych interpretacji tego badania jest to, że przez poprawę więzi zwiększasz współpracę i wzajemne zrozumienie, zatem jako zespół będziecie grali lepiej” – mówią autorzy badania. Z drugiej strony Ty jako człowiek poczujesz się lepiej. Klasyczne win-win.

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA