[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.3

Czarnobyl - ile było ofiar

Serial Chernobyl sprawił, że kwestia zagrożeń związanych z energią atomową znowu stała się przedmiotem dyskusji przy kawiarnianych stolikach. Jakie zatem były rzeczywiste skutki katastrofy w Czarnobylu? Ile było ofiar?

Chernobyl (Czernobyl) sceny z serialu W likwidacji szkód uczestniczyło ponad pół miliona ludzi
Jednego dnia dostałem na messengerze trzy pytania od trzech różnych osób, czy mam HBO GO. Mam. Posłuchałem więc ich zachęty i obejrzałem słynny serial Chernobyl. Tak się składa, że całkiem nieźle pamiętam 1986 rok, sporo też czytałem na temat katastrofy i z grubsza fakty przedstawione w serialu mi się zgadzały z tym, co wiedziałem (nie licząc postaci nieugiętej pani profesor, która jest wymyślona). Nie bardzo pamiętałem jednak, jakie były rzeczywiste skutki tej największej przemysłowej katastrofy w dziejach ludzkości. Dlatego już w trakcie pierwszego zacząłem sprawdzać, jak to było naprawdę. 

Wiktor Briuchanow, Anatolij Diatłow i MIkołaj Fomin - główni oskarżeni w prcesie Czarnobylskim. Producenci się postarali, gdyż aktorzy są niemal identyczni jak ich pierwowzory. 

Ilu ludzi mogło zginąć wskutek katastrofy w Czarnobylu?

Główny bohater serialu, Walerij Legasow, roztacza przed Borysem Szczeribną katastrofalne wizje milionów ofiar. To właśnie ta przerażająca perspektywa sprawia, że władze ZSRR decydują się na naprawdę spektakularne działania - w końcu ściągnięcie na miejsce ponad pół miliona żołnierzy to nie jest coś, co się robi ot tak. Koszty tej operacji są trudne do oszacowania, ale być może to właśnie dzięki tej gigantycznej akcji i zaangażowaniu wszystkich dostępnych środków katastroficzne przepowiednie Legasowa się nie sprawdziły i jak na skalę katastrofy ofiar było zaskakująco niewiele. 

Ile było naprawdę ofiar katastrofy w Czarnobylu?

Wiarygodność danych przedstawianych przez Moskwę zawsze budzi uzasadnione wątpliwości. Właściwie cały serial jest o tym, jak władze ZSRR oszukiwały swoje własne społeczeństwo i cały świat. Dlatego prawdopodobnie nigdy nie będziemy mieć całkowitej pewności, jednak z raportów publikowanych przez najpoważniejsze instytucje, m.in. ONZ (a dokładniej UNSCEAR), kanadyjską Komisję ds Bezpieczeństwa Nuklearnego czy Międzynarodową Agencję Energii Atomowej wynika, że ofiar było znacznie mniej niż można się było spodziewać.

Według danych UNSCEAR spośród 600 tysięcy tzw likwidatorów, czyli najczęściej żołnierzy i pracowników elektrowni, którzy usuwali skutki wybuchu (to własnie w tej grupie znaleźli się ci, którzy sprzątali dach elektrowni z resztek rdzenia na chorobę popromienną zachorowało 134. W 1986 roku w wyniku choroby popromiennej zmarło 28 z nich. 

Wyliczenie, ilu ludzi zmarło wskutek ekspozycji na promieniowanie jonizujące jest niezwykle trudne, bo przecież mówimy o ogromnej grupie ludzi w kraju, który własnie przechodził kryzys i rozpad. W trakcie takiej transformacji stworzenie sensownej wiarygodnej statystyki jest praktycznie niemożliwe. Grupa ekspercka przy ONZ szacuje, że wśród kilkuset tysięcy osób narażonych na rzeczywiście zauważalnie większe dawki promieniowania w ciągu ponad 30 lat od katastrofy mogło wystąpić około 4000  zgonów z powodu nowotworów, do których przyczynić się mogło promieniowanie właśnie. 

Rak tarczycy po Czarnobylu

Na działanie promieniowania szczególnie narażone były dzieci, które nie tylko zostały wystawione na jego bezpośrednie działanie, ale sporo wchłonęły również razem z wypijanym mlekiem pochodzącym od skażonych krów. Wśród ludzi, którzy zamieszkiwali skażony teren i w momencie katastrofy byli dziećmi wykryto 5000 przypadków raka tarczycy, jednak uczeni nie są do końca pewni, czy tak duża liczba nie jest wynikiem szczególnie uważnego badania potencjalnie zagrożonych. 

 

 

REKLAMA

REKLAMA

Skażenie w Polsce

Władze PRL stanęły na wysokości zadania i mimo dezinformacji, zdecydowały się podać dzieciom płyn Lugola, czyli roztwór jodku potasu i czystego jodu. Miało to na celu "wypełnienie tarczyc dzieci bezpiecznym jodem tak, aby nie mogły już wchłonąć radioaktywnego izotopu jodu. Dziś ocenia się, że akcja masowego podawania jodu była przeprowadzona nieco na wyrost, jednak wobec braku wiarygodnych informacji o skali zagrożenia, wydaje się to sensowne.

Dziś, gdy informacji mamy już więcej, szacuje się, że średnia dawka promieniowania jaką przyjęli POlacy po katastrofie oscyluje wokół 0,3 mSv, podczas gdy jednokrotny skan całego ciała podczas tomografii komputerowej to dawka 170 mSv, a rocznie z powodu naturalnego promieniowania w Polsce otrzymujemy dawkę ok. dziesięciokrotnie większą. 

REKLAMA

Zdeformowane noworodki po Czarnobylu to mit

Ten efekt bardzo trudno jest zmierzyć, ale lekarze ostrożnie szacują, że nawet 200 000 kobiet w ZSRR zdecydowało się przerwać ciążę w obawie przed urodzeniem dzieci z wadami genetycznymi spowodowanymi skażeniem. Jednak dziś wiadomo już, że nie zanotowano zwiększonego odsetka wad wrodzonych czy deformacji po katastrofie. Czy taki wzrost byłby zauważalny gdyby nie te masowe aborcje, nigdy się nie dowiemy

Tysiące ofiar Czarnobyla

Wg oceny UN Chernobyl Forum, z terenów skażonych przesiedlono około 300 tysięcy ludzi. Wielu z nich miało na spakowania się mniej niż godzinę. W ciągu tej godziny musieli zdecydować, co zabrać ze sobą, a co zostawić. Zostawić musieli siłą rzeczy większość swojego dobytku, w tym również zwierzęta, gdyż zwierząt zabierać nie pozwalano. W serialu jest taka długa scena, w której z bólem serca musimy oglądać, jak rozwiązano problem pozostawionych bezpańsko zwierzaków. 

Scena likwidacji pozostawionych bez opieki zwierząt domowych jest wstrząsająca

Te setki tysięcy osób, które z dnia na dzień straciły cały dobytek, wspomnienia i sąsiadów, to również ofiary katastrofy. Ofiary, o których się nie myśli, ofiary, które w serialu zostały ledwie muśnięte kamerą, a przecież to był potworny dramat. Wielu z tych ludzi zachorowało na depresję, wielu zapiło się na śmierć, jednak oni nigdy nie trafią do oficjalnych statystyk jako ofiary złego zarządzania energią atomową. A powinny. 

Komentarze

 (4)
ZOBACZ KOMENTARZE

REKLAMA

REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij