REKLAMA

Conor McGregorowicz, czyli o wspólnym zdjęciu gwiazdy MMA i prezydenta Rosji

Chciałoby się dla żartu zapytać, kim jest ten gość na zdjęciu obok McGregora, ale żartu nie będzie, bo wszyscy to wiedzą. Niestety - dla McGregora.

fot. East News
fot. East News
Poputczik to rosyjskie słowo stworzone w latach 20. ubiegłego wieku znaczące tyle, co "towarzysz podróży" i określające wtedy pisarzy i artystów, którzy zdecydowali się poprzeć nową władzę Kraju Rad i rewolucję październikową. Później, przez całe lata i do dziś zresztą, nazywano tak ludzi znanych i lubianych (teraz powiedzielibyśmy celebrytów), którzy swoją obecnością na salonach władzy - dodajmy, że władzy zazwyczaj mało demokratycznej i raczej o autorytarnych manierach - uwiarygodniają ją przed resztą świata i nadają jej pozory normalności. Ci celebryci ciągną oczywiście z tego poparcia jakieś profity, ale duża część tego towarzystwa jest po prostu próżna i zwyczajnie bezrozumna (jeżeli to może ich jakoś tłumaczyć). 

Dzisiaj słowo "poputczik" należałoby zmienić na "poputinczyk", bo do wejścia na kremlowskie salony i cyknięcia sobie słit-foci z prezydentem Putinem chętnych nie brakuje. O ile jeszcze można jakoś usprawiedliwiać polityków z poklepywań i uścisków dłoni - taka robota, panie kochany - to aż nas skręca, gdy na fotce, obok Putina, stoi uśmiechnięty Conor McGregor. Ba, mało, że stoi, to jeszcze na Instagramie przemawia. Chcecie? Trzymajcie się mocno.

"Ten człowiek jest jednym z największych przywódców naszych czasów i miałem zaszczyt uczestniczyć w tak ważnym wydarzeniu razem z nim" - napisał. To ważne wydarzenie to finałowy mecz Francji z Chorwacją, który obejrzał w loży honorowej razem z naszym bohaterem. A potem dodał: "To był dla mnie zaszczyt, panie Putin".

Conor, chłopie, ty nie jesteś za stary na takie dziecinady? Wystarczy, że włączysz jakąkolwiek stację informacyjną na świecie - z wyjątkiem Russia Today i kilku z nią zaprzyjaźnionych, bo mówimy tutaj o normalnym świecie - i dowiesz się o notorycznym łamaniu praw człowieka, o tysiącach ofiar na Ukrainie, o zestrzeleniu holenderskiego, cywilnego Boeninga czy o zamachach w Wielkiej Brytanii na życie własnych obywateli. Moglibyśmy wymieniać dalej, ale po co? Skoro tego nie wiesz, albo wiesz i wisi ci to kalafiorem, to o czym mamy gadać? Woleliśmy cię, jak wkurzony demolowałeś autobusy (o przeciwnikach w klatce nie wspominając) niż w wersji salonowego pudelka i dlatego mamy do ciebie ogromną prośbę - Conor, ogarnij się!

REKLAMA

Komentarze

 (2)
ZOBACZ KOMENTARZE
REKLAMA