REKLAMA

Chris Pine: dwa składniki sukcesu

Historia Chrisa Pine’a jest doskonałym przykładem na to, że dzięki determinacji oraz rzetelnej pracy możesz zyskać sprawność agenta CIA i zrobić niesamowitą karierę. Sprawdź, jakie są składniki sukcesu i rozpocznij razem z MH i Chrisem podróż na szczyt.

Chris Pine Ture Lillegraven - Rodale Images
Chris Pine (fot. Ture Lillegraven)
Poza tym znalazł doskonały sposób, żeby się nie rozpraszać. "Granie w teatrze stabilizuje – mówi Pine. – Lubię ten rytm pracy". Podobne podejście do obowiązków widział u ojca. "Dla niego aktorstwo było pracą. Zawsze uważałem, że jest w tym coś świetnego. Prawie jakby pracował w banku. Po prostu nie dajesz się ponieść emocjom czy rozproszyć, tylko idziesz i robisz swoje".

REKLAMA

To jeszcze nie koniec

Podobnie jest z treningiem. Po pierwsze, liczy się zaangażowanie. Bo jednorazowy występ to nie to samo, co regularne udowadnianie swojej wartości. Poza tym wszechstronność. Pine nie jest facetem, który spędzałby długie godziny, pracując tylko i wyłącznie nad bicepsami. Liczą się ćwiczenia aktywizujące wszystkie partie ciała i duża liczba powtórzeń. Dzięki takiemu treningowi Chris może zarażać entuzjazmem i jest gotowy na kolejne wyzwania.

Niezależnie, czy chodzi o założenie stroju kapitana „USS Enterprise” czy wcielenie się w rolę agenta CIA. Efekty tego ostatniego możesz właśnie oglądać w kinie. To, że Pine został obsadzony w kultowej serii o Jacku Ryanie, potwierdza tylko przekonanie, że determinacja wraz z ciężką pracą przynoszą spodziewane rezultaty. W końcu wcześniej w tę postać wcielali się Harrison Ford, Ben Affleck czy Alec Baldwin. Zresztą tego ostatniego Chris prosił o pomoc.

„Moje poszukiwanie mentora było szczere, dlatego udałem się do niego i poprosiłem, aby przekazał mi swoją mądrość. A on tylko złapał mnie za ramię i powiedział krótkie: »Zrób to«, co znaczyło dla mnie: »Skocz na głęboką wodę, zanurkuj, sięgnij po swoje i wgryź się w temat«”. Co będzie dalej? Po promocji „Jacka Ryana” przyjdzie czas na kolejną część „Star Treka”, a potem nie wiadomo. Pine nie chce niczego planować.

„Życie płynie szybko i łatwo się zgubić – mówi. – Gdy jesteś jeszcze nastolatkiem, zadajesz sobie pytanie, jak się w tym wszystkim odnaleźć. Gdy masz dwadzieścia lat, zastanawiasz się, co chcesz robić. Gdy masz trzydzieści, kwestią jest, czy to naprawdę jest to, co powinieneś robić. Wydaje mi się, że najważniejsze jest uciec od tych pytań. Nie przejmować się zbytnio tym, co przed Tobą. Trzeba cieszyć się tym, co masz tu i teraz. Jeśli znajdziesz równowagę między tym, dokąd zmierzasz, a tym, jaki w tym wszystkim jest cel, masz już solidne podstawy”. Reszta przyjdzie sama.

Droga do sukcesu

Skup się na swoich mocnych stronach

Słowa krytyki to nie powód, żeby się załamywać. Traktuj je raczej jako mobilizację do działania. Przyjdzie moment, w którym udowodnisz, że to Ty miałeś rację.

Upadłeś? Powstań!

Możesz nie wiedzieć, ale Pine bardzo chciał wystąpić w „Avatarze”. Niestety, nie przebrnął przez przesłuchanie. Wyciągnął z tego jednak odpowiednie wnioski na przyszłość.

Szukaj możliwości rozwoju

Stawiaj sobie wyzwania. Pracuj z najlepszymi, bo to od nich najwięcej możesz się nauczyć. Rywalizuj z wymagającymi, bo tylko w takiej walce warto się sprawdzić.

Znajdź odskocznię

To miejsce, które daje Ci stabilizację. Łapiesz tam odpowiedni rytm albo dystans do świata. Dla Pine’a takim miejscem jest teatr. A dla Ciebie? Może siłownia? Albo miejsce, do którego zawsze lubiłeś chodzić, lecz od dawna nie masz na to czasu?

Wejdź na szczyt

Ostatnie metry są najtrudniejsze. Jednak nie po to tyle się starałeś, żeby teraz odpuścić. Zaciskaj zęby i pokaż, na co Cię stać.

Ciesz się z sukcesu

Ale nie osiądź na laurach. Postaw sobie kolejny cel i miej pewność, że prędzej czy później uda Ci się go osiągnąć. W końcu już raz to zrobiłeś.

MH 03/2014

1 2 3
STRONA 3 z 3

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA