[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
2.1

Chris Hemsworth - najpotężniejszy Avenger w rozmowie z MH

Wygrana na genetycznej loterii, miliony dolarów na koncie i tytuł bożyszcza Hollywood to główne przymioty Chrisa Hemswortha. MH wpadł w odwiedziny do australijskiego domu najpotężniejszego Avengera, aby wreszcie poznać sekret jego niekończących się sukcesów. Odpowiedź na kolejnych stronach.

Chris Hemsworth MARVEL STUDIOS/WALT DISNEY PICTURES/ Album/EAST NEWS
MH: Nordyckie bóstwo i jeden z Avengersów nie bierze życia jakoś bardzo na poważnie. Chris Hemsworth, wcielający się w jego rolę, ma chyba całkiem podobnie. Czy "twarde stąpanie po ziemi" to kwestia wychowania?

Chris Hemsworth: Miałem świetne dzieciństwo, i to w całości zasługa moich rodziców. To oni ukształtowali mój charakter. Mój tata był pracownikiem opieki społecznej – to człowiek o wielkim sercu. Zawsze miał silne poczucie tego, co jest dobre, a co złe, bo każdego dnia w pracy walczył o tych najbardziej pokrzywdzonych i bezbronnych. Jest dla mnie przykładem do naśladowania. Ja i bracia byliśmy mocno wkręceni w sport, spędzaliśmy na zewnątrz całe dnie. Kopaliśmy piłkę, jeździliśmy motocyklami, surfowaliśmy i graliśmy w polo.

Mieliśmy tylko siebie, nie byliśmy dzieciakami z przedmieść; nasz najbliższy sąsiad w Dandenongs był oddalony o kilka kilometrów na wschód od Melbourne. Jasne, czasem ze sobą walczyliśmy – jak każde rodzeństwo – ale przez większość czasu naprawdę świetnie się bawiliśmy. Mając w pamięci siebie z tego okresu, zawsze chciałem mieć dzieci w młodym wieku, aby nadal być w formie i mieć energię, aby za nimi nadążyć.

MH: Zgaduję, że teraz akurat nie musisz się tym jakoś często przejmować.

Chris: Może czasami [śmiech]. Powinniście zobaczyć w akcji mojego syna…

MH: Liam również ubiegał się o główną rolę w pierwszej części Thora. Czy braterska rywalizacja wpisuje się w credo Hemsworthów?

Chris: Był moment, gdy faktycznie dużo osób o tym mówiło. Niedawno rozmawiałem o tym z Liamem, ponieważ ta historia nadal się za nami ciągnie. Wychodzimy w niej na walczących ze sobą drani. Ludzie łakną właśnie takich historii, więc zadają mi pytania w stylu: "Walczyliście ze sobą i ganialiście się z piłami spalinowymi?". Dokładnie, tak właśnie było. Przecież wszyscy tak robią, co nie? To stało się po prostu żenujące. Mój ojciec powiedział, że to brzmi, jakbyśmy dorastali we wczesnym średniowieczu. Owszem, lubimy rywalizację, ale nie bardziej niż inni. Jestem na etapie, gdy moje dzieciaki spędzają mnóstwo czasu, sprawdzając, kto skacze wyżej i kto biega szybciej.

Taka jest nasza natura. My mówimy o aktorstwie, które – zwłaszcza na początku – nie było prościzną. Było wiele chwil zwątpienia, niepokoju i po prostu musieliśmy się nawzajem wspierać. Wiem, że zarówno Liam, jak i Luke (najstarszy z braci – dop. red.) również to przeżywali. To dotyka wielu artystów, tacy jesteśmy. Prawda jest taka, że zawsze mogłem na nich liczyć. Tak samo było z Thorem. Załapałem się na przesłuchanie, ale z początku nie dostałem roli. Potem spróbował Liam, więc trzymałem kciuki za niego. No i mniej więcej wtedy powstała historia na temat rzekomo wielkiej rywalizacji między braćmi. Nic z tego, co słyszeliście, nie jest prawdą.

MH: Po Star Treku (2009), który miał być początkiem szturmu Hollywood, telefon nie dzwonił przez osiem miesięcy. Jak radziłeś sobie z presją?

Chris: Byłem bliski porzucenia aktorstwa. Chciałem grać od zawsze. Marzyłem o tym, aby móc pomóc moim rodzicom. Kiedyś zapytałem tatę o termin spłaty domu. Odpowiedział: "Szczerze? Prawdopodobnie nigdy". Wiem, że takie problemy mają tysiące ludzi, ale właśnie wtedy postanowiłem zrobić wszystko, aby to zmienić. Wpadałem na wszystkie przesłuchania. Czas mijał, a moja pewność siebie topniała z każdym kolejnym dniem. Stawałem się zaniepokojony do tego stopnia, że nie byłem w stanie przekuć motywacji w efekty. Próbowałem przekonać samego siebie, że opanuję stres, ale na przesłuchaniu i tak nie szło po mojemu.

Był moment, gdy myślałem, że pora pakować manatki i wracać do Australii. Przemyślałem wszystko i postanowiłem zmienić podejście. To było na kilka dni przed świętami Bożego Narodzenia. Miałem przed sobą jeszcze jedno przesłuchanie. Pomyślałem: "Postaraj się. Robisz to dla rodziców". Przez cały ten czas skupiałem się wyłącznie na sobie. Liczyłem się tylko ja i moja kariera. Przesłuchanie do Domu w głębi lasu poszło dobrze – dostałem rolę. Potem był Czerwony świt, a niedługo później Thor.

Zobacz też: Chris Hemsworth - pierwsze story na łamach Men's Health

REKLAMA

REKLAMA

MH: Można więc powiedzieć, że odsunięcie całej uwagi od siebie było kluczem do pójścia naprzód?

CH: Zdecydowanie tak. Potrzebowałem chyba spojrzeć na to z perspektywy i zadać sobie pytanie: „Skąd się bierze ten strach? Co próbuje mi powiedzieć?”. Wiedziałem już, że minął czas na użalanie się nad sobą. Wmawianie sobie, że dałeś ciała, to też żaden sposób. Nie jesteś w stanie kontrolować wszystkiego. Strach wmawia nam, że wszystko zależy od tego, jak zachowasz się w kluczowym momencie. To bzdura. Jeden moment nie może zdefiniować całej podróży. Teraz wiem, że czasem warto odpuścić i pomyśleć, że robota została wykonana, ale może los ma po prostu na mnie inny plan.

MH: Czuję, że sporo facetów, którzy będą to czytać, zauważy podobieństwa w swoim zachowaniu.

CH: Ktoś stale musi nam o tym przypominać. Nie jesteśmy nieomylni i nie mamy wpływu na wszystko. Obstawiam, że gdy tylko moja żona przeczyta ten wywiad, usłyszę, że nie byłem do końca sobą i coś mnie gryzie [śmiech]. Właściwie to taka jest geneza naszej aplikacji…

MH: A, no tak, apka Centr, którą storzyliście razem z Elsą?

CH: Dokładnie ta. Pierwsza zasada brzmi: nie dopuszczać do stagnacji. To właśnie wtedy pojawiają się problemy – z ciałem i z emocjami. Gdy pojawił się pomysł stworzenia aplikacji, chciałem tylko, aby była czymś kompletnie nowym. Marzyłem, aby stworzyć coś, co łączy w sobie trzy główne filary zdrowego stylu życia: ruch, odżywianie i troskę o kondycję psychiczną.

Ta ostatnia jest szczególnie ważna – stres i presja towarzyszą nam wszystkim, niezależnie od tego, czym się zajmujemy. Pomyślałem o tym i powiedziałem do Elsy: „Jesteśmy w stanie zebrać ekipę w pięć minut”. Ostatecznie wszystko zajęło nam dwa lata, ale przez ten czas dowiedziałem się, na kim tak naprawdę mogę polegać.

Często pytają mnie: jaki jest sekret sukcesu Chrisa Hemswortha? To na pewno niejeden czynnik. Moim zdaniem chodzi o to, aby słuchać rad mądrych ludzi, nigdy nie przestawać się uczyć i wciąż stawać się lepszym.

MH: Uważasz, że aplikacja sprawi, że faceci będą bardziej aktywni?

CH: Mam taką nadzieję. Pamiętam taki cytat, to słowa Marka Mansona [autora Subtelnie mówię F**k! Sprzeczna z logiką metoda na szczęśliwe życie]: „Ruch generuje motywację”. Zamiast siedzieć i czekać na olśnienie, zrób pierwszy krok, przejmij inicjatywę. Zaangażuj się w coś, a szybko zauważysz efekty. To efekt kuli śnieżnej. Gdy trenuję i dbam o siebie, automatycznie czuję się lepiej. To dobre samopoczucie uzależnia. Najtrudniejszy jest ten pierwszy krok.

MH: Sporo facetów narzeka, że dużo pracują, więc nie mają czasu, aby regularnie trenować. Czy Centr może im w tym pomóc?

CH: Trzeba powiedzieć to głośno: jesteśmy kiepscy w zarządzaniu czasem. Ludzie pytają: „Jak znaleźć wolny czas?”. Cóż, zacznijmy od podliczenia, ile minut dziennie spędzasz wpatrzony w ekran smartfona. To często godziny. Uważam, że każdy jest w stanie w ciągu dnia znaleźć 20-30 minut na ćwiczenia. Okłamujemy samych siebie i wybieramy łatwiejszą opcję, na przykład serial.

Sprawdź: Chris Hemsworth i jego droga do sylwetki Thora

REKLAMA

MH: Odnoszę wrażenie, że przygotowanie formy do roli nie sprawia Ci już większych problemów. Gdy wiesz, że musisz dorzucić trochę mięśni, na czym skupiasz się najmocniej? Pytam o trening i dietę.

CH: Za pierwszym razem było najciężej. Przed Thorem byłem po prostu szczupły. Większość mojej aktywności opierała się na treningach kardio; sporo surfowałem. Budowanie masy na potrzeby sylwetki Thora trwało osiem miesięcy. Brutalne osiem miesięcy. Teraz czuję, że mógłbym uzyskać ten sam efekt w jakieś osiem tygodni.

Na ten moment to zasługa pamięci mięśniowej i mądrzejszego treningu. Wiedza jest bezcenna. Na początku jadłem tylko ogromne steki, kurczaka i brokuły. Czułem się po prostu źle. Obecnie moja dieta opiera się głównie na produktach pochodzenia roślinnego zauważam ogromne różnice. Trenuję bardziej świadomie, słucham własnego ciała i nie zaniedbuję regeneracji. Moje ciało źle znosi częste podróże i nadmiar stresu. Wtedy właściwie się nie zmienia.

MH: Masz 35 lat, ale śledząc poczynania facetów pokroju Jasona Stathama, Hugh Jackmana czy The Rocka, widzisz pewnie, że gwiazdy kina mogą być w topowej formie nawet mimo upływu lat. Czy chciałbyś, aby Twoja kariera w przyszłości wyglądała bliźniaczo podobnie?

CH: Swego czasu miałem kilka kontuzji – podczas kręcenia Thora nawet więcej niż kilka – i było to trochę dołujące. Myślałem, że na dłuższą metę nie dam rady. Teraz patrzę na to trochę inaczej. W ciągu ostatniego roku zmieniłem sporo w planie treningowym i żywieniu. Czuję się lepiej niż kiedykolwiek wcześniej. Co do filmów: całkiem szczerze, najpierw musi zainteresować mnie pomysł. Pracujesz ciężko przez wiele miesięcy, bierze w tym udział mnóstwo ludzi i ostatecznie to lata pracy dla całego zespołu. Chcę, aby to, co tworzę, zawsze miało sens.

Zobacz też: Trening klaty The Rocka - 5 ćwiczeń, które zbudują potężne mięśnie

MH: Czy czujesz presję, by stale imponować formą, która uczyniła Cię sławnym? Jak wpływa to na Twoje podejście do treningu?

CH: Nie chodzi tylko o popularność. Moja sylwetka to wypadkowa kilku czynników, lecz głównie roli, w które się wcielałem. Na planie moje ciało i moja postać to duet. Czasem zdarza mi się widzieć paparazzich wystających z krzaków i pytam ich wtedy: "Jak wyszedł mój brzuch? Chyba się nie rozluźniłem?" [śmiech]. Teraz ćwiczę głównie dlatego, że po treningu czuję się dużo lepiej.

MH: Minęła dekada, od kiedy na stałe wylądowałeś w Hollywood. Jak, Twoim zdaniem, zmieniłeś się jako aktor i jako mężczyzna?

CH: Jestem o wiele bardziej pewny siebie. Nie myślę już o tym, kim muszę być, aby odnieść sukces w tym biznesie. Wreszcie nauczyłem się być sobą. To właśnie wtedy wszystko zaczęło zmieniać się na lepsze. Czuję się szczęśliwszy. Dzięki temu osiągam więcej w pracy. Inspirowanie się jest dobre, ale w pewnym momencie wszyscy musimy się określić. Ja sam bardzo długo zastanawiałem się, czy nie wyrzekam się części siebie. Teraz czuję, że mam dużo więcej luzu w podejściu do wielu spraw. Czuję się pewniej i stałem się asertywny. Kiedyś w mojej głowie było pełno myśli pod tytułem: "To może być moja ostatnia szansa!". Teraz już wiem, że wszystko będzie w porządku.

Aplikacja Chrisa Hemswortha (Centr) jest dostępna na iOS oraz na stronie centr.com

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij