REKLAMA

Chris Froome - wielki powrót po kontuzji

Wrócić po ciężkiej kontuzji to nie jest prosta sztuka, ale wrócić po takiej kontuzji to już mistrzostwo świata. 

kolarstwo shutterstock.com

Chris Froome swój sukces zawdzięcza planowaniu celów długo- i krótkoterminowych. „Zawsze patrzę do przodu, wszystko planuję, czasami nawet za bardzo – powiedział MH w 2015 roku, na krótko przed drugim zwycięstwem w Tour de France. – Cieszy mnie osiąganie małych celów, które motywują do realizowania tych większych” – dodał.

Nie przypuszczał wówczas, że jednym z jego celów może być „nauka chodzenia”, co musiał zrobić po koszmarnym wypadku w czerwcu 2019 roku. Podczas rekonesansu trasy etapu indywidualnej jazdy na czas przed Criterium du Dauphiné we Francji gwałtowny podmuch wiatru rzucił jego rowerem dokładnie w momencie, kiedy jedną ręką czyścił nos. Jadąc z prędkością 54 km/h, uderzył w ścianę, łamiąc żebra, prawe udo, łokieć, biodro, mostek i dolne kręgi w kręgosłupie szyjnym. W tym koszmarnym wypadku nie było nic typowego i Chris rozpoczynał rehabilitację bez żadnych gwarancji sukcesu.

„Nie mieliśmy zielonego pojęcia, ile może potrwać ten proces – mówił trener Froome’a Tim Kerrison. – Mieliśmy różne plany na początku, ale trzeba je było zmieniać wraz z rozwojem sytuacji”. Być  może głównie dlatego, że mimo skomplikowanych urazów bardzo szybko Brytyjczyk zaczął osiągać swoje małe cele. Siedem tygodni po wypadku Chris był daleko z przodu w stosunku do wszystkich prognoz co do stanu jego zdrowia w tym momencie. Na początku sierpnia 2019 roku miał 3-4 godziny terapii, a po lunchu 2 godziny ćwiczeń. Po południu jeździł na rowerze stacjonarnym, pedałując tylko lewą nogą.

Po 10 tygodnich od wypadku jeździł na rowerze po torze. Pod koniec października wystartował w drużynowej czasówce w wyścigu pokazowym. W listopadzie przeszedł ostatnią opierację, w czasie której wyciągnięto mu z biodra 25-centymetrową płytkę ze śrubami długimi jak kciuk. W styczniu tego roku pojawił się na obozie jego grupy TeamINEOS. W lutym startował w UAE Tour – który został przerwany z powodu pandemii koronawirusa – gdzie jego wyniki były bardzo zbliżone do najlepszych zawodników na trasie. Po przebudzeniu na sali intensywnej terapii we Francji lekarz powiedział kolarzowi, że nic nie stoi na przeszkodzie, by wrócił do zdrowia w 100%.

„To było wszystko, co chciałem usłyszeć w tamtym momencie. To był punkt, od którego na wszystko patrzyłem pozytywnie” – mówił później Froome. Od razu też postawił sobie duży cel: wygrać następny Tour de France. Jeśli nic się nie zmieni, walkę o to rozpocznie 29 sierpnia. Fromme będzie na pewno w formie na żółtą koszulkę i będzie o nią walczył po jednej z najcięższych kontuzji w historii kolarstwa.

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA