REKLAMA

Charlie Hunnam - kalistenika rządzi!

Urodzony w Newcastle syn sprzedawcy złomu nie gra według hollywoodzkich reguł. Charlie Hunnam, gwiazda serialu „Synowie anarchii”, dowodzi, że do formy twardziela na motocyklu prowadzi determinacja i pomysłowość, a nie sesje z trenerem personalnym.

Charlie Hunnam

Treningowy samotnik

Myślisz, że „zaciskać zęby i harować jak wół” może każdy, kogo stać na trenera personalnego, dietetyka i kucharza? Jeśli to była Twoja wymówka, żeby siedzieć na tyłku, lepiej wymyśl sobie nową. „Od dawna nie ćwiczę z trenerem – mówi Hunnam. – Sam znam rytm i możliwości swojego organizmu i nie mam większego problemu z trenowaniem do granic jego możliwości”.

REKLAMA

A gdy ktoś naciska, Hunnam potrafi te granice przekroczyć. „Zaliczyłem mnóstwo kontuzji podczas sesji z trenerami, na przykład przy »Gniewie oceanu«. Sam też trenowałem jak szalony, naprawdę się nie oszczędzałem. Ale później postanowiłem poćwiczyć pod okiem trenera. Po kilku sesjach uszkodziłem sobie kark, przez co musiałem odpuścić ruch na tydzień przed rozpoczęciem zdjęć”.

Teraz więc Hunnam ćwiczy tylko po swojemu, jako obciążenie wykorzystując głównie masę własnego ciała. „Uważam, że kalistenika jest świetna” – mówi. – Przygotowując się do »Gniewu oceanu«, zrobiłem więcej pompek niż kiedykolwiek wcześniej. Doszedłem do 200 w serii plus około 15-20 muscle-upów (czyli wspieranie ciągiem na kółkach gimnastycznych albo na drążku – patrz niżej). Jestem pewien, że seria 50 przysiadów z wykorzystaniem masy własnego ciała przyniesie więcej korzyści zarówno układowi krwionośnemu, jak i mięśniowemu, niż wyciskanie nóg na suwnicy. Na dodatek nie narazi Cię na kontuzję. Kalistenika wydaje mi się oldskulowa i po prostu bardziej męska”.

1 ... 2 3 4
STRONA 3 z 4

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA