Anthony Joshua – tytan pracy, który jest zawsze głodny sukcesu [Trening boksera]

Anthony Joshua, złoty medalista olimpijski z Londynu w zaledwie 16. zawodowej walce sięgnął po pas mistrza świata. i zrobił to z niebywałą łatwością,  jakby od niechcenia, w niecałe 6 minut. poznaj historię tysięcy wcześniejszych godzin, które stoją za tym zwycięstwem.

Anthony Joshua FOT. DAVID VENNI, stylizacja: HAYLEY LAWRENCe, GROOMING: Laura Dexter,

Przewiń dalej:

Trening siłowy Anthony'ego Joshuy

Ten poniedziałkowy wieczór w jednej z modnych londyńskich siłowni na pewno różni się od poprzedniego i chyba wszyscy obecni zdążyli już zdać sobie z tego sprawę. No, może poza jedną osobą – powodem tego nagłego ożywienia i pstrykanych z ukrycia zdjęć (#joshua). Tak, mistrz świata wagi ciężkiej federacji IBF, złoty medalista olimpijski z Londynu, potrzebuje chwili, żeby zorientować się, że ukradkiem przyglądają mu się wszyscy klubowicze. Uśmiecha się więc szeroko, po czym łapie za skakankę i jak gdyby nigdy nic zaczyna trening.

Po typowo bokserskiej rozgrzewce przychodzi pora na piankowy wałek, deskę i mostek z głową opartą na piłce szwajcarskiej. Jeszcze streczing dynamiczny, szybka runda z cieniem, bieg bokserski i rotacje barków przy wyciągach pneumatycznych. „Oczekiwaliście ciemnej siłowni, opon i posklejanych taśmami worków, prawda?” – pyta nas Anthony Joshua, trafiając w punkt. Zamiast tego widzimy mistrza, który trenuje wśród ludzi, zresztą bardzo podobnie jak oni. No, może nie do końca, bo to przecież tylko lekka wieczorna sesja, na którą Joshua wybrał się bardziej z przyzwyczajenia niż z konieczności. W końcu spędził już dziś w gymie 6 godzin, zaczynając tuż po 8 rano kolejny dzień pracy.

Teraz gromadzi wokół siebie trochę sprzętu, pytając uprzejmie, czy tych dwóch różowych kettebelli na pewno nikt nie używa. I zabiera się ostro do roboty, zapominając po chwili, że tym razem miał dawać z siebie tylko 80%. Jego trener najwyraźniej również, bo już w drugim ćwiczeniu proponuje wyższe tempo i jeszcze większe zaangażowanie. Joshua robi kolejne ćwiczenia z niezwykłą intensywnością, nie licząc powtórzeń i nie patrząc na timer interwałowy. Powtarza ruchy tak długo, jak tylko jest w stanie utrzymać prawidłową technikę. Trener Jamie Reynolds nie odrywa od niego wzroku – to on decyduje, kiedy serie dobiegają końca.

A te trwają, zdaje się, w nieskończoność, bo Joshua przypomina maszynę, nie człowieka, gdy z TRX-em wykonuje podciąganie w podporze, po którym przechodzi do wykroków z talerzem nad głową, pompek marynarskich i rzutów piłką lekarską o podłogę. Między kolejnymi ćwiczeniami nie odpoczywa w ogóle albo walcząc z cieniem. Nikt w gymie nie jest w stanie i chyba nawet nie próbuje tego naśladować. Joshua kończy ostatni obwód, chwilę łapie oddech. Jeszcze wyciszenie, rozciąganie i koniec – kolejny trening zaliczony.

"Stay hungry" - słynne hasło mistrza

Jest tuż przed 10, gdy Joshua odpala swojego Range Rovera i zabiera nas do siebie. I tym razem nas zaskakuje, bo – rzecz jasna – oczekiwaliśmy co najmniej posiadłości w stylu późny Tony Montana. Zamiast tego Joshua parkuje swój samochód pod budynkiem mieszkalnym w Golders Green, aby zaprosić nas do środka. Swoje lokum mistrz dzieli z matką oraz siostrzenicą. Tak, aż trudno uwierzyć, że odwiedzamy właśnie pięściarza, który za sam pojedynek z Dillianem Whyte'em otrzymał rok wcześniej ponad 3 miliony funtów, a niedawno podpisał lukratywny kontrakt z amerykańską Showhtime.

„Nie mogę poczuć się zbyt komfortowo” – tłumaczy Joshua, który najwyraźniej zrozumiał, co nam chodzi po głowie. Siedzi już w swoim pokoju,  powoli zjadając potreningowy posiłek, który przygotowała mu matka. Siedzimy naprzeciwko, obserwując mimowolnie każdy ruch masażysty, który rozbija spięte treningiem mięśnie mistrza. „Wszystko, czego potrzebuję, to łóżko, żeby móc się położyć i odpocząć” – mówi. Pytamy go o wieczorny trening, bo przecież po to tu jesteśmy. I wyrażamy zdziwienie, że podczas sesji uśmiech nie schodził z jego twarzy; w końcu to ciężka praca, po której następuje jeszcze cięższa – walka w ringu, w trakcie której zdarzyć może się przecież wszystko.

„Prawdziwa walka odbywa się w głowie. To ona odpowiada za zwycięstwo albo przegraną. To siebie musisz pokonać setki razy na każdym treningu, zwyciężyć chęć pójścia na skróty, żeby w ogóle myśleć o tym, że zwycięstwo w ringu jest możliwe. Podczas każdego treningu staram się dawać z siebie jeszcze więcej, być jeszcze lepszym. Ale lubię się też przy tym wszystkim dużo uśmiechać, bo to buduje pewność siebie.

Między kolejnymi rundami treningowymi, w przerwach między intensywnymi zrywami lubię opowiedzieć albo usłyszeć dowcip i wybuchnąć śmiechem – czuję wówczas, że jestem w formie, potrafię opanować ból. Że jestem coraz bardziej gotów” – mówi Joshua i wykrzywia twarz w grymasie bólu, gdy masażysta mocniej ściska jego bark. To już drugi masaż tego dnia – kolejna walka (starcie z Ericem Moliną, ostatnim pogromcą Tomasza Adamka, odbędzie się 10 grudnia 2016 roku; nasze spotkanie z Anthonym Joshuą miało miejsce kilka tygodni przed tą potyczką) zbliża się nieurchronnie.

Zwycięstwo zagwarantować mogą tylko ciężkie treningi i właściwa regeneracja, dlatego Joshua nie narzeka. „Wiecie, moja wygrana z Charlesem Martinem jedynie wyglądała na łatwą – mówi mistrz. – To prawda, że trafiłem go dwa razy prawą ręką i było po sprawie. Tylko nikt nie myśli o tych godzinach, może nawet tysiącach godzin, które przepracowałem, zanim w niecałe dwie rundy uporałem się z czempionem”.

Joshua jest tytanem pracy, który w gymie potrafi spędzać całe dnie, poprawiając swoje umiejętności bokserskie czy pracując nad siłą i wytrzymałością. „Umięśniona sylwetka to tylko efekt uboczny – wyjaśnia mistrz. – Wysokim facetom o długich rękach i nogach trenuje się trudniej, to kwestia fizyki. Do tego dochodzi koordynacja, balans, praca nóg w ringu – nad tymi elementami muszę pracować wyjątkowo ciężko, żeby wszystko ze sobą zgrać”.

Anthony JoshuaFOT. DAVID VENNI, stylizacja: HAYLEY LAWRENCe, GROOMING: Laura Dexter,

 

Tytan pracy

Anthony Joshua wydaje się bardzo świadomym zawodnikiem. To nie jest nieokrzesany typ, który do ringu wchodzi, żeby komuś spuścić łomot, a chwilę po wskoczyć w wir imprez. On zdaje sobie sprawę z tego, że jest sportowcem, prawdziwym zawodowcem, który każdego dnia wstaje rano do pracy. Emocje wzięły nad nim górę chyba tylko raz, w walce z Dillianem Whyte'em. Panowie, najdelikatniej rzecz ujmując, nie przepadają za sobą. Dodatkowo Whyte podczas promocji walki nie potrafił odmówić sobie przyjemności z zaznaczania po wielokroć faktu, że pokonał Joshuę na ringach amatorskich.

W ich zawodowej walce Joshua miał swojego konkurenta już niemal na deskach, jednak postanowił najwyraźniej „przygwiazdorzyć” i sam znalazł się na skraju nokautu. Udało mu się jednak pozbierać i walkę zakończył przed czasem. Taki właśnie jest boks – chwila nieuwagi i zamiast zwycięzcą okazujesz się przegranym. Joshua doskonale zdaje sobie z tego sprawę – tłumaczy ze śmiechem, że gdyby to mięśnie wygrywały walki, już dawno posiadałby wszystkie pasy najważniejszych federacji. Tak jednak nie jest i wcale nie chodzi tu o to, że boks to biznes i do niektórych potyczek wyjątkowo trudno doprowadzić (długo mówiło się, że grudniowym przeciwnikiem Joshuy będzie nie Eric Molina, tylko Władimir Kliczko).

„Zwycięstwa, jak już mówiłem, rodzą się w głowie. Najpierw jest motywacja i wygrana umysłu nad ciałem, gdy zmuszasz się do kolejnych morderczych treningów, zamiast po prostu odpuścić – mówi Joshua. – Później jest plan taktyczny na pojedynek i rzecz najtrudniejsza, czyli wprowadzenie tego planu w życie”.  Łatwo jest popełnić błąd, spalić się, zrobić głupi ruch jak w walce z Whyte'em. Cały patent polega na tym, aby w ringu się nie pomylić, a nawet gdy do tego dojdzie, nie dać się na tym przyłapać. To jest zresztą styl Joshuy – on nie napiera na przeciwnika, tylko czeka na błąd i znajduje lukę w obronie, którą natychmiast wykorzystuje. Efekt to najczęściej rywal na deskach (Joshua wszystkie walki wygrał przez nokaut albo techniczny nokaut). „Podczas walki jest naprawdę głośno – mówi AJ. – Ale ja słyszę każdą podpowiedź trenera. Gdy z narożnika pada: »Teraz lewy na dół!«, biję lewy na dół i czasami aż się dziwię, że to faktycznie najlepszy cios, jaki w tym momencie mogłem zadać. Z boku walka wygląda inaczej, łatwiej ją odczytać”.

Po chwili zastanowienia dodaje jeszcze: „Są w zasadzie dwa typy pięściarzy: tacy, którzy biją i biją, próbując złamać przeciwnika, oraz snajperzy. Ja należę do tej drugiej grupy. Namierzam, namierzam i strzelam, pif paf, przeciwnik leży po ciężkim trafieniu w podbródek”.

Sportowiec przede wszystkim

W sieci stosunkowo łatwo znaleźć filmiki z treningów Joshuy. Sam bokser często wrzuca migawki na swój profil na Facebooku czy Instagramie. I trzeba przyznać, że oglądanie go w akcji sprawia ogromną przyjemność. Joshua robi wszystko z ogromnym zaangażowaniem, aż do granicy bólu. I widać w tym wszystkim ogromny luz, łatwość wykonywania kolejnych ćwiczeń, radość. „Z luzu bierze się silne uderzenie – tłumaczy AJ. – Tylko pięść ma być zaciśnięta i twarda jak skała. Spięte mięśnie będą pchały cios, a jemu należy nadać odpowiednią prędkość, sprężystość”. Jeśli należałoby znaleźć jedno słowo, które pasuje do Joshuy jak ulał, byłoby nim najprawdopodobniej „dyscyplina”.

To człowiek w 100 % oddany swojej robocie, który w treningu i w ringu nie idzie na żadne kompromisy. To sportowiec pełną gębą i oldskulowy bokser, który wciąż pokłada wiarę w  boks olimpijski. Z naszej perspektywy wydaje się to nierealne, ale Joshua naprawdę długo zastanawiał się nad przejściem na zawodowstwo po wygraniu złota na igrzyskach w Londynie (w wadze superciężkiej). Jak to? A ten cały splendor, wielka kasa, imprezy z celebrytami itd.? AJ-a zdawało się to najwyraźniej nie interesować – na pierwszym miejscu pozostawał sport. Kiedy w końcu podpisał zawodowy kontrakt, zaczął nokautować swoich przeciwników z ogromną regularnością.

O tym, że to potencjalny mistrz świata, mówiło się jeszcze długo, zanim stanął w ringu naprzeciwko naprawdę solidnych bokserów. Wszystko się zgadzało: oddanie sprawie, warunki fizyczne, olimpijski background. Kwestią czasu było więc, kiedy Anthony Joshua sięgnie po mistrzowski pas, ale nikt nie podejrzewał, że stanie się to tak szybko. Po części AJ zawdzięcza to swojemu rodakowi, bokserowi Tysonowi Fury'emu, który niespodziewanie pokonał po nudnym pojedynku Władimira Kliczkę, a następnie odmówił obowiązkowej obrony pasa IBF.

Mistrzostwo zostało mu przez federację odebrane, pas został zwakowany, po jakimś czasie jego posiadaczem został Charles Martin. Nie na długo, bo ten stracił go w pierwszej obronie. Już o tym pisaliśmy – Joshua potrzebował na to dwóch ciosów prostych prawą ręką. Pozostaje pytanie, jak długo mistrzem będzie Anthony Joshua, czy dokona unifikacji tytułów i zapisze się złotymi zgłoskami w historii boksu. MH stawia, że tak.

Szacunek z Nigerii

Jest już prawie północ, gdy ubrany w garniak PR-owiec podsuwa mistrzowi rękawice do podpisu. I koszulki z wypisanym motto AJ-a: „Stay hungry”. Pytamy go jeszcze o to, czy jest agresywną osobą (takie pytanie zanotowaliśmy w zeszycie). „Nie, moi rodzice pochodzą z Nigerii i wychowali mnie w kulturze ogromnego szacunku do drugiej osoby” – odpowiada. Jednak gdy pokazujemy mu na zdjęciach grymas nienawiści na twarzy podczas zadawania zabójczych uderzeń, nie wie, jak zareagować. „Cóż...” – zaczyna, ale od razu przerywamy, pytając, czy odczuwa przyjemność z bicia innych ludzi, czując, że zastawiliśmy dziennikarską pułapkę.

Odpowiada, że tak, ale tylko w rękawicach i na sportowych zasadach. „Muszę to lubić, w końcu to ważna część mojego życia. Zresztą widzieliście w klubie – czerpię radość z każdej chwili” – mówi. Okazję do jej okazania będzie miał już za chwilę – wygrywając najpierw z Moliną, a później – o ile telewizje i promotorzy się dogadają – z Kliczką.

Trening siłowy Anthony'ego Joshuy

Przed tobą trening inspirowany sesją Joshuy (skrócony o rundy walki z cieniem, uderzenia młotem o oponę, bokserski worek itd., itd.), który ułożył spec od przygotowania fizycznego w obozie mistrza – Jamie Reynolds. wykonuj go 3 razy w tygodniu, odpoczywając 30 s między seriami i ćwiczeniami, aby latać w ringu jak motyl i żądlić jak osa. PS: wiesz, skąd pochodzi ten cytat?

1. Rąbanie przy wyciągu

3 x 10 powtórzeń

trening siłowyHEARST STUDIOS

Zamocuj do wyciągu pojedynczy uchwyt i złap go oburącz. Stań lewym bokiem do wyciągu, jak na zdjęciu (A). Dynamicznym ruchem przenieś uchwyt za prawe biodro (B). Zrób 10 powtórzeń i od razu wykonaj to samo na drugą stronę. To jedna seria.

2. Rotacja bioder z taśmami

Po 10-15 na nogę

trening siłowyHEARST STUDIOS

Zamocuj jedną taśmę nad kolanami, drugą pod. Wypchnij biodra w tył i ugnij kolana – plecy proste! Zacznij robić teraz obroty lewym kolanem, kierując je do wew- nątrz (A). Od razu powtórz to samo na drugą nogę (B), aby zaliczyć pełną serię.

3. Szczupak z TRX

3 x 10 powtórzeń

trening siłowyHEARST STUDIOS

Ustaw długość TRX na wysokość pasa, ustaw nieopodal ławkę. Przyjmij pozycję do pompki, stopy blokując w TRX, a dłonie układając na ławce (A). Unieś z tej pozycji jak najwyżej biodra (B). Zatrzymaj na sekundę ruch, zanim wrócisz do startu.

4. Podciąganie z TRX

3 x 10 powtórzeń

trening siłowyHEARST STUDIOS

Skróć odrobinę TRX. Złap uchwyty, nogi wyrzuć w przód, ręce proste. (A). Podciągnij się do uchwytów
(B). Zatrzymaj na sekundę ruch i powoli, licząc do trzech, opuść się do pozycji startowej.

5. Deska z TRX

3 x 10 powtórzeń

trening siłowyHEARST STUDIOS

Przyjmij pozycję do deski na przedramionach, stopy blokując w TRX (A). Wycofaj się najpierw jak najdalej, a następnie przesuń maksymalnie do przodu (B). Przez cały czas ciało od głowy po kostki trzymaj w linii prostej. Powtarzaj, mocno napinając korpus.

6. Monster walk z taśmą

10-15 powtórzeń w obie strony

trening siłowyHEARST STUDIOS

Zamocuj taśmę poniżej kolan i stań prosto w lekkim rozkroku, aby była napięta (A). Zrób krok w prawo, mocno rozciągając taśmę (B), dostaw drugą nogę (C). Powtarzaj, aż zrobisz 10-15 kroków. Wróć do startu.

7. Łyżwiarz

3 x 16 powtórzeń

trening siłowyHEARST STUDIOS

Stań prosto w lekkim rozkroku. Przenieś ciężar na prawą nogę, lewą unieś i skrzyżuj za nią (jak na zdjęciu). Zacznij teraz przeskakiwać z nogi na nogę (A i B), przypominając swoim zachowaniem łyżwiarza na torze. Jeden przeskok to jedno powtórzenie. Zrób ich razem 16 (po 8 w jedną stronę).

8. Martwy ciąg

10 repet z pustym gryfem plus 5 x 3-5 powtórzeń

trening siłowyHEARST STUDIOS

Wejdź do trap baru. Wypchnij biodra w tył i ugnij mocno kolana, aby złapać go chwytem neutralnym (A). Wstań, w końcowej fazie ruchu napinając mocno cały tył ciała (B). Wróć do startu. Nie masz trap baru? Olimpijska sztanga też da radę.

9. Zginanie nóg z TRX

2 x 12 powtórzeń

trening siłowyHEARST STUDIOS

Połóż się tyłem na macie, pięty blokując w TRX. Ręce trzymaj po bokach, Dół Twoich pleców i pośladki nie powinny mieć styczności z matą. Przyciągnij kolana w stronę brzucha (A). Wróć do startu (B).

10. Martwy ciąg jednonóż

2 x 12 powtórzeń

trening siłowyHEARST STUDIOS

Złap TRX jak na zdjęciu i stań prosto (A). Przenieś ciężar na lewą nogę i zacznij pochylać się do przodu, prawą nogę prowadząc za sobą aż do poziomu (B). Wróć do startu. Zrób 12 repet i powtórz na drugą nogę. To jedna seria.

REKLAMA