Aldo Kane - człowiek czynu

Możesz nie znać Aldo Kane’a. W końcu spędził całe lata w roli snajpera marines, by po odwieszeniu munduru do szafy zaszyć się w najbardziej niedostępnych miejscach na świecie, gdzie zwyczajnie musiał walczyć o przetrwanie. Teraz powoli wychodzi z cienia i zaczyna świecić – nie tyle blaskiem, co bezcennym doświadczeniem i wykuwaną w najgorszych możliwych warunkach wolą walki. Sprawdziliśmy, czego można nauczyć się od takiego gościa.

Aldo Kane Motor Presse Polska
Jeśli kiedyś zastanawiałeś się kiedyś, oglądając filmy dokumentalne, jakim cudem ekipy filmowe są w stanie bezpiecznie nurkować w poszukiwaniu zatopionych okrętów, przerąbywać się przez dziewicze dżungle lub nagrywać przy „pracy” przemytników AK-47, to wiedz, że telewizja nie zawsze kłamie, nie wszystko jest ustawione i takie sytuacje rzeczywiście się zdarzają. Jest to możliwe właśnie dzięki takim facetom, jak Aldo Kane, były marines, który dba o to, by nikomu nie spadł włos z głowy nawet w najmniej gościnnych miejscach na świecie.

REKLAMA

ZOBACZ: Motywacja do działania - jak zacząć żyć na pełnych obrotach?

Był on m.in. kaskaderem na planie „Avengersów”, podróżował wspólnie z Tomem Hardym i Henrym Caville’em podczas kręcenia serialu „Driven to Extreme” i odkrywał tajemnice najbardziej niedostępnych miejsc na Ziemi wespół ze Stevem Backshallem w „Expedition”.

Teraz w filmie dokumentalnym BBC – „Tigers: Hunting the Traffi ckers” – ujawnia szokujące sekrety nielegalnego handlu tygrysami w południowo-wschodniej Azji. Dlatego nietrudno uwierzyć mu, gdy na wspomnienie o kręcone ze swoim udziałem produkcje mówi: „Bardzo lubię ekstremalne wyzwania okraszone sporym wysiłkiem. Im bardziej wymagająca jest sytuacja, tym większą satysfakcję osiągam po pokonaniu trudności”.

Nie jest to jednak typ faceta, który na siłę pcha się na szkło. Często angażuje się w charytatywne inicjatywy: jest m.in. ambasadorem akcji „Veterans for Wildlife”. W ramach tej funkcji Kane pomaga byłym żołnierzom w przezwyciężaniu ich problemów ze zdrowiem psychicznym, zapewniając im jednocześnie zajęcie, dzięki wykorzystaniu ich umiejętności do szkolenia jednostek antykłusowniczych w Afryce i Azji. To właśnie w tym projekcie mógł zrealizować wspólnie z BBC dokument o nielegalnym handlu tygrysami.

PRZECZYTAJ: Upór - podstawa życiowego sukcesu

„Podczas filmowania wykorzystałem wiele z tego, czego nauczyłem się w wojsku” – twierdzi były marine. I dodaje: „Głównie chodziło o pozostanie w ukryciu i zrobienie dobrego zwiadu”. I tutaj po prostu musimy zaznaczyć, że to był zwiad w warunkach bojowych, a nie wyprawa do lasu. Rekonesans odbywał się na farmach tygrysów w Azji, gdzie duże koty są trzymane i zabijane w celu pozyskania tradycyjnego chińskiego napoju alkoholowego, który ma podobno medyczne właściwości. Kości tygrysa są głównym składnikiem procentowego medykamentu.

Domyślasz się zapewne, jak popyt na ten specyfik wpływa na populację dzikich kotów. Wszystko rozgrywa się na wspomnianych farmach tygrysów. Na jednej z nich znaleziono kiedyś szkielety aż 800 tych pięknych zwierząt. Gdyby Kane został złapany podczas infiltrowania takiego środowiska, bez wątpienia zostałby zastrzelony na miejscu. Tam świadkowie z kamerami nie są mile widziani.

REKLAMA

REKLAMA

Młodociany rekrut

Zanim jednak Aldo Kane stał się postrachem sku****ów/handlarzy, przebył całkiem ciekawy szlak życiowych i zawodowych doświadczeń. Startował w okolicach swojego rodzinnego Kilwinning, niedaleko Glasgow w Szkocji, gdzie był skautem i w każdy weekend wraz ze swoim bratem bliźniakiem, pod czujnym ojcowskim okiem, zapoznawał się ze sztuką przetrwania i wspinaczki. To właśnie te doświadczenia zainspirowały młodego Aldo do wstąpienia w szeregi marines, i to już w wieku 16 lat. Jego brat nadal jest instruktorem treningu fizycznego marines.

REKLAMA

„Nie szukaliśmy walki ani przemocy.To była szansa, by nauczyć się sztuki przetrwania w niesprzyjających warunkach. To była szansa na przeżycie przygody” – wspomina były żołnierz. Większość brytyjskich szesnastolatków zajęta jest egzaminem GCSE (egzamin zdawany powszechnie w trakcie piątego roku nauki w szkole średniej) lub planowaniem wyjazdu na festiwal w Reading. Tymczasem Kane zdecydował się na jedno z najcięższych szkoleń militarnych na świecie.

„To było bardzo trudne doświadczenie, ale myślę, że przypadło na idealny moment w moim życiu. Nie miałem przecież żadnego porównania. Nie pracowałem 10 lat jako mechanik, nie mogłem więc zestawić trudów szkolenia z innymi doświadczeniami zawodowymi. Po prostu nie zdawałem sobie sprawy z tego, jak trudna jest to praca. Bo to była praca” – przywołuje wspomnienia bohater naszej okładki.

„Kiedy wstępujesz do takiej jednostki, uczysz się wielu nowych rzeczy, jak choćby strzelania z karabinu, wspinaczki po linie, atakowania z ukrycia. Najważniejsze jest jednak coś innego. Przede wszystkim uczysz się odwagi, determinacji, bezinteresowności i radości w obliczu przeciwności losu” – dodaje Kane. Według Aldo taki trening jest uniwersalny.

„Życie jest trudne, cokolwiek robisz. Każdy z nas czasem przechodzi przez mroczne momenty, w których odpowiednie nastawienie jest kluczem do przetrwania” – twierdzi. I nie ma co bagatelizować doświadczeń nas, zwykłych ludzi, parających się tradycyjnymi zawodami, ale można sobie wyobrazić, że mroczne momenty żołnierza marines mogą wykraczać poza skalę prawnika czy pracownika budowlanego. Do jednych strzelają paragrafami, do drugich ołowiem. A propos strzelania – mimo rygorystycznego treningu i świetnego wyszkolenia, nic nie jest w stanie przygotować człowieka na sytuację, w której ktoś w Ciebie celuje, by strzelić i zabić. „Jedyne, co można zrobić, to wykreować scenerię, w której ludzie uczą się, jak radzić sobie ze strachem. Muszą nauczyć się z nim obcować, ale w kontrolowanym środowisku” – mówi Kane.

Warto wziąć sobie te słowa do serca, bo pochodzą od kogoś, kto często sam brał na muszkę innych: w szeregach marines Aldo Kane był snajperem i raczej wie, co mówi. Zachęca on wszystkich, by w weekend zarezerwowali sobie kurs przetrwania lub po  prostu wzięli kumpla i wybrali się na jakąś outdoorową wyprawę. Po co? Żeby porzucić choć na chwilę miejską strefę komfortu i spróbować funkcjonować w zupełnie innym środowisku. „To będzie miało bezpośredni wpływ na Twoje wyniki w pracy i w życiu” – twierdzi doświadczony Szkot.

REKLAMA

Po zdjęciu kamaszy

Po odejściu z czynnej służby życie Kane’a wcale nie stało się jednak bezpieczniejsze. Trzeba mu jednak przyznać, że sam się o to postarał. Najbliżej skrócenia własnego życiorysu był w 2016 roku, kiedy to wraz z ekipą szykowali się do regat Talisker Whisky Atlantic Challenge, które polegają na przepłynięciu z Portugalii do Wenezueli w czteroosobowej łodzi wioślarskiej. Cała paczka byłego snajpera liczyła jednak równo pięciu członków i kiedy organizatorzy nie zgodzili się na udział ich wszystkich, Aldo postanowił, że przepłyną cały dystans na własną rękę. To było brawurowe posunięcie i omal nie skończyło się drastycznym skróceniem potencjalnej biografii.

REKLAMA

„U wybrzeży Republiki Zielonego Przylądka, w najciemniejszej części nocy, uderzyła w nas duża fala” – mówi. „To było szaleństwo. W takich przypadkach, żeby przeżyć, musisz mieć szczęście” – dodaje z powagą. „Jeśli łódź przewróci się i coś uderzy Cię w bok głowy, najprawdopodobniej utoniesz. Kolejnym elementem jest odpowiednia reakcja. Musisz umieć zareagować. Kiedy dzieje się coś złego, często pierwszą reakcją ludzi jest zaprzeczenie i apatia. Wszystko z powodu szoku. Umiejętność podejmowania trudnych decyzji jest kluczowa. Nawet jeśli 8 na 10 dokonanych przez Ciebie wyborów będzie złych, nadal stawia Cię to w lepszej sytuacji niż tych, którzy nie podjęli ich wcale” – reasumuje.

Nie bez znaczenia są też ludzie, którymi się otaczamy. Człowiek, na którym Kane polega całkowicie, to jego najlepszy przyjaciel Jason Fox – weteran z Afganistanu. W 2018 roku Kane współpracował z Jasonem przy produkcji serii dokumentalnej o dużo mówiącym tytule „Meet the Drug Lords”. Kane wcielił się w rolę negocjatora. „Spędziliśmy trzy miesiące w Ameryce Południowej, obcując bezpośrednio z handlarzami narkotyków – wspomina. – To wszystko było bardzo wyczerpujące psychicznie. Przez długi czas byliśmy wystawieni na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia”.

Innym czynnikiem, który pomaga przetrwać w warunkach mało przyjaznych, jest umiejętność nierozpamiętywania krytycznych sytuacji. Żadnego „co by było, gdyby…”. „Pewnego razu mieliśmy wypadek samochodowy, w którym nieomal ucięło mi głowę. Odwróciłem się wtedy do Foxego i powiedziałem: »Kur** mać, to prawie mnie zabiło!«. Odpowiedział jedynie: »Ale cię nie zabiło«. "W takich sytuacjach traci się na chwilę kontakt z otoczeniem i zaczyna rozpatrywać wszystkie potencjalne czarne scenariusze, ale trzeba mieć świadomość, że one się już nie wydarzą” – przytomnie zauważa weteran. Nie tocz więc fikcyjnych sporów z szefem czy partnerką – to nie ma sensu.

REKLAMA

REKLAMA

Potęga umysłu

Podczas trwających dwa miesiące regat przez Atlantyk Kane nigdy nie spał dłużej niż godzinę i 15 minut naraz i więcej niż 3 godziny łącznie. „Nie istnieje żaden trening, który mógłby Cię przygotować na takie warunki” – uczciwie przyznaje brawurowy żeglarz. „Mam 42 lata i zrobiłem w życiu kilka odważnych rzeczy, ale tam, na morzu, pierwszy raz w życiu skala wyzwania pchnęła mnie w kierunku mindfulness” – przyznaje.

REKLAMA

I choć sam nie cierpi tego terminu, taktyka koncentrowania się na chwili obecnej, na przetrwaniu najbliższych 5 minut, potem kolejnej godziny, doby i tygodnia, może być skuteczna, gdy organizm odmawia posłuszeństwa. „Przetrwałem dzięki sile umysłu, nie mięśni. W zasadzie nie miałem wtedy żadnych mięśni, tylko wystające kości i otarcia od soli” – komentuje.

Wyraźnie widać, że Aldo to facet o bardzo wysokim poziomie sprawności funkcjonalnej, ale jego zdaniem to sprawny sposób myślenia robi prawdziwą różnicę. „Twoje ciało często jest świetnie przygotowane na wyzwania. To nieprzygotowany umysł może załamać się pierwszy lub podtrzymać Cię na duchu w najgorszych chwilach, gdy jest odpowiednio nastrojony do walki. Trenując silną wolę poprzez wystawianie jej na różne próby, sprawiasz, że ze słabego punktu zmienia się w najmocniejszy” – podkreśla Aldo. Kane żelazną wolę walki zawdzięcza armii, ale większość z nas marines ogląda w TV. Co więc mamy robić, by przygotować umysł na chwile próby? Uciekać poza sche mat, poznawać, doświadczać, odkrywać. Nie popadać w rutynę i odrętwienie. Szukać nowych bodźców.

„Ja stawiam na trening siłowy złożony z ruchów wielostawowych, ćwiczenia kalisteniczne i ciągłą pracą nad kondycją” – radzi Aldo. Jednak uważa, że największe benefity przynosi trening na świeżym powietrzu. Jeśli tylko możesz, zaplanuj aktywność fizyczną na zewnątrz. Patrząc na tego gościa, odnosi się wrażenie, że jest szczerym, pokornym i normalnym człowiekiem, który jest zdolny do niesamowitych rzeczy. Rzut oka na jego sylwetkę uzmysławia, że nie musisz być niewolnikiem treningu, wzrostu mięśni i liczenia makro, by osiągać wielkie sukcesy i przeżywać przygody (idziemy o zakład, że też te łóżkowe).

Może zamiast maniakalnego szlifowania sylwetki warto postawić na ogólną sprawność, także tę mentalną. Aldo udowadnia też, że wiek to żadne ograniczenie i ze swoimi 42 latami na karku wciąż planuje brać udział w odważnych przedsięwzięciach. Coś nam mówi, że będzie o nim jeszcze głośno.

Zobacz również:
Zostały Ci jeszcze siły po treningu?  Oto sposób, by się ich pozbyć choć na jakiś czas. Wrócą z nawiązką,  a płaski brzuch masz w bonusie.  
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA