[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA

9 lekcji życia Baracka Obamy

Barack Obama przekonał miliony Amerykanów, by zagłosowali na niego w wyborach prezydenckich. Swój sukces zawdzięcza nie tylko programowi politycznemu, osobowości i charyzmie. Także zasadom, których się trzyma i które przedstawił w rozmowie z MH, zanim jeszcze zamieszkał w Białym Domu. Sprawdź, czy zdoła dzięki nim przekonać również Ciebie.

fot. Frank W. Ockenfels III
Podczas naszego wywiadu pytam Obamę, czy jego nieobecny ojciec [opuścił rodzinę, kiedy Barack miał 2 lata i po jakimś czasie wrócił do Kenii - przyp. MH] ma jakiś wpływ na jego prezydenturę. "Chciałbym myśleć, że większość kwestii dotyczących mojego ojca została rozwiązana - mówi znacząco. - O tym właśnie była książka "Odziedziczone marzenia": o zrozumieniu jego wyborów, jego osobistej tragedii. Nie był obecny w moim życiu, był raczej pewną ideą, z którą musiałem się zmagać przez długi czas".

"Ktoś kiedyś powiedział, że każdy mężczyzna albo próbuje spełnić oczekiwania ojca, albo naprawić jego błędy. I jestem pewien, że ja próbowałem po trochu jednego i drugiego. Ale mam też poczucie, że gdzieś około trzydziestki zrozumiałem, co jego nieobecność znaczyła. I myślę, że to zdecydowało o tym, że jestem całkiem niezłym ojcem. Ale nie sądzę, że będzie to miało jakiś znaczący wpływ na decyzje podejmowane przeze mnie jako prezydenta. Nie mam wątpliwości, że zwiększyło to moją determinację w dążeniu do celu. Mogłoby mnie tu nie być, gdyby nie wspomnienia o nieobecnym ojcu mobilizujące mnie we wczesnym dzieciństwie".

Lekcja 2: Bądź z rodziną, nawet jak nie ma Cię w pobliżu

Zastanawiałem się, czy jego żona Michelle i dwie córki - Malia i Sasha mogłyby dołączyć do tej wycieczki, aby wziąć udział w momencie "zdmuchiwania świeczek". Ale Obama zamiast rodziny zabrał na pokład facetów z Secret Service i swoich pracowników. Więc on też jest jakby nieobecnym ojcem podczas tego tak ważnego dla niego dnia. Pytam go o to.

"Moje urodziny świętowaliśmy wczoraj. Może nie w zgodzie z kalendarzem, ale jak należy. Wczoraj siedziałem sobie na leżaku u przyjaciół w ogródku i oglądałem jak Michelle i dziewczynki tańczą. Był to najmilszy moment, jaki mi się ostatnio zdarzył".

REKLAMA

"Nie opuszczam ważnych okazji. Nie opuściłem występu tanecznego. Nie opuściłem wywiadówki w szkole. Ale są rzeczy, które odpuszczam. I to są kompromisy, które czasem muszę akceptować".

"Nie zapytałeś mnie, czy wymaga to poświęceń. Chciałbym powiedzieć, że spędzając czas z rodziną bardzo intensywnie można w ten sposób zrekompensować małą ilość poświęconego jej czasu, ale niekiedy tak nie jest. Bo wiele najfajniejszych momentów w życiu rodziny wydarza się spontanicznie. Jeżeli masz mniej czasu, który możesz poświęcić najbliższym, przeżywasz mniej tych momentów. To, co mi się udało, to stworzenie strefy "normalności" dla moich dzieci. Michelle jest w tym cudowna. Ja zaś zdołałem przekazać im, jak dużo dla mnie znaczą i że bardzo je kocham".

Lekcja 3: Skoncentruj się na przyszłości

Kolejna strata dla rodziny Obamy - to, jak życie jego dzieci zmienia się w świetle jupiterów kampanii. Jego córki miały 5 i 8 lat, kiedy musiał wytłumaczyć im kwestię, która miała zmienić ich życie. Równie dobrze mógł im opowiedzieć o systemie podatkowym. Dzieci wychwyciły tylko najważniejsze dla nich sprawy.

"Dla nich najważniejsze było to, kiedy będą mogły dostać psa. Pytały też o "tajnych ludzi", jak nazywały facetów z Secret Service - czy ci ludzie w ciemnych okularach i ze słuchawkami w uszach już zawsze będą za nimi chodzić. Więc odpowiedziałem im, że nie tak od razu. Świetnie się dostosowały. Zapewniłem je, że nie będą musiały brać zbyt dużego udziału w tym całym politycznym zamieszaniu".

"Obiecałem im, - Obama nie potrafi powstrzymać się od obietnic wyborczych, nawet wobec swoich dzieci - że dostaną psa, niezależnie od tego, czy wygram, czy przegram".

Lekcja 4: Przekuj wczesne doświadczenia w wielkie sukcesy

Sarah Palin ze sztabu wyborczego jego kontrkandydata Johna McCaina pewnie nie byłaby zachwycona pracą Obamy w latach 80., kiedy był działaczem społecznym w Chicago. Ale dzięki tym skromnym początkom zdołał stworzyć koalicję swoich wyborców na terenie Chicago, która z czasem przekształciła się w organizację obywatelską, jakiej do tej pory nie było na scenie politycznej. To klasyczny przykład na to, że czego nauczymy się podczas małych przedsięwzięć, przydaje się, gdy trzeba stawić czoła znacznie większym wyzwaniom.

Oczywistym jest, że Obama wie, jak zarządzać ludźmi. "Jestem częścią organizacji i jedną z tych rzeczy, które naprawdę próbuję w niej przeforsować jest to, aby każdy zajmował się 2-3 rzeczami, które mają istotne znaczenie w tej rozgrywce - mówi. - Proszę ich, aby planowali mój terminarz w taki sposób, żeby nasze poczynania koncentrowały się nie tylko na reagowaniu na obecną sytuację i wydarzenia, ale raczej na byciu aktywnym. Wydaje mi się, że wychodzi nam to dość dobrze.

1 2 3 ... 4
STRONA 2 z 4

Komentarze

 (1)
ZOBACZ KOMENTARZE
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij