[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
3.8

6 rzemieślniczych piw, po które warto sięgnąć latem

Piwo rzemieślnicze dzieli przepaść od tego produkowanego masowo przez koncerny. Tym bardziej cieszy fakt, że mniejsze browary tak zawzięcie walczą o nasze uznanie. Oto kilka letnich piw, na które zwróciliśmy uwagę, sącząc w ciepłe sobotnie wieczory.

piwa rzemieślnicze Shutterstock.com

Gdzie szukać dobrego piwa?

Zdarzają się wyjątki, ale na ten moment nie znajdziesz wielu dobrych kraftów w dyskontach i supermarketach. Sprawdź raczej specjalistyczne sklepy z piwami - rosną jak grzyby po deszczu. Odpowiedzią na potrzeby piwnych rewolucjonistów są, rzecz jasna, lokalne puby i modne knajpy. Ostatnia opcja to zakupy w sieci. W internecie dostaniesz wszystko.

Jakie piwo pić latem?

Nieśmiałe przewidywania piwowarów z 2018 roku chyba się sprawdziły, bo na rynku (na kranach?) pojawia się w ostatnim czasie o wiele więcej piw lekkich, owocowych, pszenicznych i niskoalkoholowych. Podczas weekendowego śledztwa na potrzeby tego krótkiego materiału spotkaliśmy się nawet z bezglutenowymi. Taki ukłon w stronę skłóconych z pszenicą. Nie brakuje mocno aromatycznych IPA i AIPA, które urzekają świeżością i fajnymi, owocowymi nutami chmielu. Każdy znajdzie coś dla siebie, serio.

UWAGA! Poniższy mini-ranking jest w stu procentach subiektywny. Wiemy, że świat rzemieślniczego piwa jest ogromny, a te kilka piw to jego mała dzielnica, więc chętnie poznamy Waszych faworytów. Piszcie o nich w komentarzach tu i na Facebooku.

ZANIM ZACZNIESZ PRÓBOWAĆ: Poznaj sposoby na kaca

REKLAMA

REKLAMA

piwa rzemieślnicze fot. Producent

ART.+8 Strawberry Berliner Weisse od Browaru Stu Mostów 

Lekki i jasny Berliner Weisse, któremu w procesie fermentacji pomogły nieco bakterie kwasu mlekowego. Zwieńczony polskimi truskawkami. Prawdziwymi truskawkami, a nie tym stworzonym wieki temu posmakiem truskawki, którym karmili za dzieciaka we wszystkich gumach i lizakach. Potwierdzenie tezy, że do wielu dobrych rzeczy trzeba dorosnąć. ART.+8 jest bezsprzecznie jedną z takich rzeczy. Letni pewniaczek, którego można pić jak pyszne, kwaskowo-truskawkowe smoothie.

 

REKLAMA

piwa rzemieślnicze fot. Producent

Herr Axolotl Guava od AleBrowar & Himburgs Braukunstkeller

Tu też będzie owocowo i nawet bardziej kwaśno, niż w przypadku truskawki od Stu Mostów. Może narażę się fitnessowym ascetom, ale to mój potreningowy ulubieniec czerwca. Fenomenalnie gasi pragnienie, a mocno wyczuwalne cytrusy i dobrze wyważona kwaśność świetnie podbijają uczucie świeżości. Gujawa (to trochę taka nasza gruszka) zdecydowanie robi robotę.

Goryczka jest bardzo subtelna, ale przyklejenie tej pozycji łatki "gazowanego soczku" byłoby bardzo nie fair. Chmiele są wyczuwalne, a pszeniczność ewidentna. Procenty (3,8%) w bardzo nienachalnej dawce. Moim skromnym zdaniem to najwyższa półka lekkich, owocowych berliner weisse i smak tego lata.

Zdecydowanie warta uwagi jest także wersja Herr Axolotl, w której bazą są świeże maliny. Dla spragnionych wrażeń w wariancie Imperial schowano solidne 6,6% alkoholu.

ZOBACZ TEŻ: Ila kalorii ma piwo?

REKLAMA

REKLAMA

piwa rzemieślnicze fot. Producent

Sourtime Mango Imperial IPA od Browaru Maryensztadt

To trochę cięższy kaliber, ale nadal bardzo pijalny. Wypada ostrzec, bo 8,5% alkoholu wypite z butli na słońcu działa ekspresowo. Wydaje się, że gdyby kazać piwowarom wybrać tylko jeden owoc, którego mogą używać w produkcji piwa, to pozabijaliby się o mango. Całkiem słusznie, bo z większości pozycji, które miały coś wspólnego z mango (pulpa lub sok), byłem jak dotąd zadowolony.

Tu nie jestem zadowolony - jestem zachwycony. Jest kwaśno, ale w końcu też słodko. Procenty udało się tu przemycić po mistrzowsku - ani przez moment nie czuć, że to Imperial IPA z krwi i kości. No, może po kilku solidnych łykach, gdy trunek wyraźnie rozgrzewa przełyk. Piwko świetne, ale zawartość alkoholu ciut zbyt imprezowa. Jeśli nie masz w planach wieczorem pofrunąć, jedno takie w zupełności wystarczy. Najlepiej rozlej na dwie szklanki i wypij z kumplem lub dziewczyną.

REKLAMA

piwa rzemieślnicze fot. Producent

Pan IPAni od Browaru Trzech Kumpli

Nowofalowe Pan IPAni, z cytrusowym aromatem charakterystycznym dla stylu IPA. Bardzo udany mariaż lekkiego pszeniczniaka z solidną goryczką i mocą India Pale Ale. Pachnie obłędnie, cytrusowo i kwiatowo. W smaku jest gładkie i przyjemne. Pierwsze testy przeprowadzałem na grillu i muszę przyznać, że do posiłku pasuje jak ulał. Pasuje też przed posiłkiem i po posiłku. Kwestia gustu. Uczciwe 6% i sporo ekstraktu, ale nadal subtelny, więc zarówno dla Pana, jak i dla Pani.

REKLAMA

REKLAMA

piwa rzemieślnicze fot. Producent

Salamander AIPA od Browaru Stu Mostów

Może chodzi o lokalny patriotyzm, ale uważam, że AIPA od wrocławskich Mostów to piwo kompletne. Na maksa pijalne, słodkawe z dużą dawką goryczki i pachnące wyśmienitymi chmielami ze Stanów. Czuć tu nie tylko cytrusy i tropki, ale też zioła i kwiaty. Jest też żywiczność, którą tak bardzo cenią fani gatunku. Wszystko dodatkowo podkręca karmelowa nuta słodu. Z każdego łyka można wyciągnąć coś nowego. Jedyny problem z tą propozycją zaczyna się dopiero w momencie, gdy piwo się kończy. Producent poleca do pizzy i burgerów z serem, a ja potwierdzam i równie gorąco polecam fanom amerykańskich chmieli.

REKLAMA

Piwo Mle Browarnia Sobótka Górka

MLE Jasne Pełne od Browaru Sobótka Górka

Czasami, gdy po eksploracji nowych smaków zatęsknię za klasyką, sięgam po kolejny lokalny sakrb - MLE Jasne Pełne. MLE jest produkowane ręcznie w Browarni Sobótka Górka pod Wrocławiem, więc – jak to przy ręcznej, a nie przemysłowej produkcji - każda partia może być odrobinę inna. Zawsze jednak gasi pragnienie i robi dobrze kubkom smakowym – co tradycja, to tradycja. Na dodatek jest to piwo żywe, to znaczy, że nieco inaczej smakuje dziś, a nieco inaczej po pięciu dniach, bo w butelce następuje proces refermentacji drożdży, dzięki którym pojawia się naturalnie dwutlenek węgla.

Produkowane jest ze słodu klepiskowego i wyłącznie z wykorzystaniem całej szyszki chmielu. Piwo MLE nie jest pasteryzowane, nie jest też mikrofiltrowane. W butelce widoczny jest więc osad, ale jest to osad naturalny – to świetne źródło witamin, zwłaszcza z grupy B (weganie, to do Was). MLE jest zawsze świeże - ma tylko 4 tygodnie przydatności do spożycia. Nabrałeś ochoty? Piwa MLE możesz się napić w Klubokawiarni Mleczarnia we Wrocławiu i w Krakowie.

ZŁOTE ZASADY PICIA: Jak pić, żeby nie paść

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij