Dobry ojciec – 4 podstawowe cechy

Dobry ojciec – jaki powinien być, jakie są cechy dobrego ojca? Warto to zdefiniować, bo wydaje się, że teraz potrzebujemy wspaniałych ojców bardziej niż kiedykolwiek. Takich ojców, którzy potrafią wyposażyć dziecko w umiejętności potrzebne do życia w politycznie podzielonej, chaotycznej, emocjonalnie rozchwianej współczesności. Bo dobry ojciec realnie zmieni świat swojego dziecka na lepszy.

ojciec, ojcostwo shutterstock.com

Jak powinien być dobry ojciec? Zacznijmy od tego, że fajni, dobrzy ojcowie występują w rozmaitych odmianach. Niektórzy są bardzo młodzi, niektórzy starsi, jedni są biologiczni, drudzy tylko kochający, niektórzy są dziwni, inni prostolinijni, jedni są księgowymi, drudzy kowbojami. Najważniejsze, że wszyscy godzą się wziąć na siebie odpowiedzialność za dziecko/dzieci. Nie możesz być fajnym tatą, jeśli jesteś nieobecny w życiu dziecka. Skąd wiemy, że jesteśmy dobrym tatą? Z pewnością nie jest w stanie ocenić tego samo dziecko.

ZOBACZ: Ojcostwo  - obalamy 10 mitów

Zwykle potrzebuje czasu i dystansu, aby ocenić cechy zarówno swoich rodziców, jak i rodziców innych osób. Do tego czasu staje się już dorosłym. Częścią ojcostwa jest akceptacja tego, że recenzja naszej roli nadejdzie za późno, by coś można było jeszcze z tym zrobić. Kłopot w tym, że w dzisiejszych czasach bardzo zmieniła się definicja ojcostwa. Nie chcę brzmieć jak stary piernik, zwany boomerem, ale kiedyś zasady były dosyć proste. Ojciec miał zarobić na rodzinę i przygotować synów do życia w społeczeństwie najlepiej, jak potrafi.

W grę wchodziło też, naturalnie, regularne lanie, bo powszechnie było wiadomo, że bez tego chłopak zejdzie na manowce. Ma się słuchać silniejszych, bo będzie mu lepiej w życiu, i już. W dzisiejszych czasach ojcowie muszą się poruszać nieco po omacku, ale przecież można się pokusić o sformułowanie kilku zasad przyświecających fajnym ojcom.

Cechy dobrego ojca #1: Strzec rytuałów

Dziesięć lat temu ustaliliśmy z żoną, że choćby nie wiem co, codziennie będziemy jedli wspólnie kolację. Przy ładnie nakrytym stole. Jestem raczej wyluzowanym ojcem, ale to jest ta jedna z nielicznych rzeczy, co do której mam pewność, że ma sens, i będę się przy tym upierał. Dzieci mogą uważać, że to dziwne, nudne i głupie (bo odkładamy telefony), ale nie zrażajmy się. Pewnie, że są dni, kiedy nikomu nie chce się robić zakupów i gotować, trudno – można zamówić pizzę. Ale warto pamiętać, że wspólne gotowanie to wspaniała zabawa, a nie tylko ponury obowiązek. Czasem kolacja może trwać tylko 20 minut, a będą też wspaniałe momenty, gdy dobre, ciepłe jedzenie wszystkim rozwiąże języki, a przy stole rozgorzeje dyskusja na poważne i mniej poważne tematy.

Na przykład o tym, czy ludzie mają rzeczywiście wolną wolę, albo co to jest miłość, albo jak się powinna zmienić nasza polska szkoła (dzieci są tu ekspertami). Te posiłki nie tylko pomogły nam utrzymać zdrowie psychiczne podczas pandemii – pomagają nam na co dzień odstresować się i podtrzymywać więzi. Jeśli już trochę wyrośliście z wieku buntu, to wiecie, że rytuały w rodzinie to coś niesłychanie ważnego. I musi być ktoś, kto pilnuje ich przestrzegania, czyli w tym przypadku ojciec (czyt. dobry ojciec). Jeśli komuś to jeszcze nie przemawia do serca i rozumu, to posłużmy się badaniami.

PRZECZYTAJ: Przewodnik po ciąży dla ojców

Analizy Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) pokazały, że uczniowie, którzy jedzą regularnie z rodzicami, znacznie rzadziej wagarują w szkole, mają mniejsze problemy z narkotykami i alkoholem. Dzieci, jedzące regularnie wspólne posiłki w domu, jedzą zdrowiej, osiągają lepsze wyniki w nauce, twierdzą, że mają bliższy kontakt z rodzicami, są również o 40 procent mniej narażone na nadwagę.

Cechy dobrego ojca #2: Dawać skrzydła

Kiedy dzieci były małe, to odmienialiśmy słowo „bezpieczeństwo” przez wszystkie przypadki. Ale przecież każdy chyba wie, że jeśli chodzi o rodzinne wyjazdy, to „bezpieczeństwo” jest synonimem nudy. Dlatego śmiertelnie znudzeni wakacjami all inclusive postawiliśmy tym razem na coś innego. Pożyczyliśmy kamper i pojechaliśmy w nieznane, czyli w Polskę. Spaliśmy na dziko, gotowaliśmy przy ognisku, myliśmy się w rzece, budowaliśmy szałasy, słowem było tak, jak kiedyś, dawno temu, wyglądały obozy harcerskie. Okazało się, że nasze rozleniwione i przyzwyczajone do wygód dzieciaki były zachwycone. Łowiły ryby, zbierały jagody, przynosiły drewno do ogniska, kopały dołki saperką, mokły, brudziły się, trochę się bały leśnych odgłosów w nocy i w ogóle się nie nudziły.

Dobry ojciec, czyli ja, przypomniał sobie wszystkie harcerskie umiejętności, nabyte we wczesnej młodości, i jakoś dawał radę zaimponować dzieciom, co w dzisiejszym świecie nie jest takie łatwe, zwłaszcza gdy nie używa się TikToka – sami przyznacie. Dzieci dokonywały odkryć, miały okazję sprawdzić się w niebezpiecznych sytuacjach (deszcz podmył nam namioty
w nocy), uczyły się, jak zorganizować sobie fajnie czas bez telefonu. Wracając do domu, brudni
i szczęśliwi, przeżyliśmy magiczną chwilę. Usłyszeliśmy bowiem, jak na tylnym siedzeniu dzieci mówią, że to były najfajniejsze wakacje w ich życiu.

Cechy dobrego ojca #3: Mieć czas na poważne rozmowy

Podobno nawet w kochających rodzinach zdarza się, że rodzice nie wiedzą o swoich dzieciach istotnych rzeczy. Dlaczego? Cytując pewne dziecko: „Bo nie chcę martwić mamy, a tato nigdy nie ma czasu”. Obiecałem sobie, że zrobię wszystko, żeby nie być takim tatą dupkiem, który nie ma czasu na poważną rozmowę z małą, zmartwioną dziewczynką. Ale za to zawsze ma czas np. na spotkania w firmie. Okazuje się, że sześcioletnie dziecko słyszy więcej, niż myślimy, i wiele z tych spraw je martwi i przeraża. Pandemia, śmierć, wojna – samym dorosłym trudno na ten temat rozmawiać między sobą, a co dopiero tłumaczyć to dziecku. Dlatego (sam i z pomocą mądrych książek) postanowiłem ustalić pewne zasady, jeśli chodzi o tego rodzaju rozmowy. Obowiązują one tak samo mnie, jak i dzieci.

Czekam na ich inicjatywę. Jeśli próbujemy sami rozpocząć rozmowę na trudny temat lub zacząć robić „wykład”, dzieci po prostu przestają nas słuchać. Tak samo jak dorośli, dzieci wolą słuchać wtedy, kiedy są gotowe na roztrząsanie jakiejś kwestii. Przekierowuję swój strach. Być człowiekiem oznacza mieć lęki. Być rodzicem to oznacza mieć lęki zwielokrotnione. Ale to nie znaczy, że mój strach jest zawsze dobrze umiejscowiony. Zamiast myśleć, że boję się tej rozmowy z dzieckiem, staram się myśleć, że o wiele bardziej niepokoi mnie sytuacja, w której nie porozmawiamy o tym nigdy.

Dobry ojciec ma szacunek do dzieci i ich postrzegania świata. Istnieją badania, które pokazują, że nawet kilkuletnie dzieci potrafią zrozumieć złożone problemy, nawet jeśli nie umieją wyrazić swojego zrozumienia werbalnie. To też jedna z rzeczy, jakich się uczysz, kiedy zaczynasz uważnie słuchać i obserwować dziecko. Rozumie znacznie więcej, niż dorośli myślą. Traktowanie dzieci pobłażliwie i z wyższością sprawi, że odechciewa im się z nami gadać. A to niepowetowana strata.

Znam proporcje. Rozumiem potrzebę wyjaśnienia wszystkiego na trudny temat – chcesz mieć to za sobą, prawda? Ale próba wyjaśnienia historii konfliktu między Rosją a Ukrainą w jednej rozmowie jest jak próba nauczenia kilku semestrów zaawansowanej matematyki w pierwszej klasie. Tak jak wtedy, gdy pomagasz dziecku w matematyce, musisz najpierw wyjaśnić podstawy, na których będzie mogło później budować wiedzę i zrozumienie. Nie można też przeciągać tematu, gdy dziecko traci zainteresowanie. Nawet kilkuminutowa rozmowa wtedy, gdy dziecko jest ciekawe, jest lepsza niż godzinny, nudny wykład.

Cechy dobrego ojca #4: Nauczyć się bronić bez agresji

Jako ojcowie możemy wnieść swój mały wkład w to, żeby świat był lepszy – czy to nie jest fantastyczne? Możemy starać się tak wychować syna, aby nie brał udziału w nakręcaniu spirali agresji, a mimo to umiał się bronić przed napaścią. Na przykład, przychodzi do Ciebie nieduży, poważny człowiek i pyta: „Tata, co to jest gównojad (tu można wstawić dowolne dziwaczne przezwisko)?”. Po krótkiej rozmowie już wiesz, że tak go nazwał dziś w przedszkolu Kuba, a w rewanżu Twoje dziecko schowało zabawkową śmieciarkę Kuby.

Zemsta ma ostatnio złą reputację. Jasne, ona miała swój sens. Jeśli ludzie wiedzą, że oddasz cios, pomyślą dwa razy, zanim Cię zaatakują. Więc to nie przypadek, że ewolucja obdarzyła nas apetytem na zemstę. Ale apetyt może wymknąć się spod kontroli. Niektórzy ludzie odpowiadają mocniej, niż zostali uderzeni. Tak więc zemsta może prowadzić do odwetu – i tak
dalej, i dalej, aż do zupełnego wyniszczenia. Ten był bezpieczny, kto był silniejszy.

To prawo wojny wciąż gdzieś działa na świecie. Ale w krajach, w których panuje spokój, mamy mnóstwo innych sposobów, aby się zabezpieczyć przed spiralą fizycznej agresji, nienawiści i zemsty. Im wcześniej będziemy uczyć tego nasze dzieci, tym lepszy będzie świat, prawda? Dziecko powinno umieć bronić się przed cudzą agresją, ale musi to robić z głową. Tego wieczoru wymyśliłem dla mojego syna genialny plan. Powiedziałem mu, że mogę nauczyć go jednego z najbardziej magicznych zdań, jakie może wypowiedzieć w sytuacji, kiedy ktoś go atakuje. „Czy jesteś na to gotowy?” – zapytałem.

„Tak”. „Jesteś pewny? To naprawdę supermagiczne zdanie”. „Jestem gotowy” – upierał się syn. „Jeśli ktoś mówi ci coś obraźliwego, możesz powiedzieć: »Nie obchodzi mnie, co myślisz«. Chcesz poćwiczyć?” „Tak” .„Jesteś taki mały, że nawet mrówki patrzą na ciebie z góry”.
Syn zachichotał, a potem powiedział: „Nie obchodzi mnie, co myślisz”. I tak kilka razy. Potem powiedziałem mu dobranoc i usłyszałem: „Nie obchodzi mnie, co myślisz”. Lekcja chyba zaliczona, prawda?

REKLAMA