REKLAMA

Technoseks - czy ludzi w łóżku zastąpią roboty?

Być może niebawem posiadanie seksrobota będzie tak naturalne, jak posiadanie zmywarki do naczyń czy samobieżnego odkurzacza.

seks, roboty, seks-lalki shutterstock.com
Wielu z nas zadaje sobie pytanie, jak współczesne możliwości techniczne w połączeniu ze sztuczną inteligencją zmienią nasze relacje, w tym te seksualne. Czy erotyczny związek naszego doskonałego awatara z innym pięknym awatarem w wirtualnych światach to nasza przyszłość? Albo może zwiążemy nasz los z idealnie wykonanym androidem, do złudzenia przypominającym najpiękniejsze kobiety świata, a w dodatku mówiącym do nas zmysłowym głosem Scarlett Johansson? To fikcja filmowa? Niedaleka przyszłość? Czy może teraźniejszość i dzieli nas od niej tylko kwota kilku tysięcy dolarów? Czy w ogóle jeszcze będziemy potrzebowali drugiego człowieka, skoro relacje z nim są takie skomplikowane?

ZOBACZ: Gadżety erotyczne - uwolnij swoją wyobraźnię

REKLAMA

Nic nowego

 Jeśli myślicie, że technika w służbie seksu to współczesna idea, to nie mogliście się bardziej pomylić. W wykopaliskach archeologicznych wśród przedmiotów codziennego użytku, jakimi otaczali się ludzie sprzed tysięcy lat, niejednokrotnie odkrywano dziwne przedmioty, które po bliższych oględzinach („Co to może być, koledzy, rzeźba ogórka? A nie, czekajcie…”) można było zaliczyć do grupy zabawek seksualnych.

Ale oczywiście odkrycie baterii oraz silikonu zrewolucjonizowało tę branżę, która obecnie ma wartość 29,07 mld $ (wg raportu Statistica). Jak pisze Kate Devlin w książce „Seks Roboty”, brytyjskie przedsiębiorstwo Lovehoney sprzedaje jakiś erotyczny gadżet co 16 sekund. Podobno ulubioną zabawką erotyczną świata jest dildo, a zaraz po nim pierścienie wibracyjne i wibratory w przeróżnych postaciach. Dziś mamy do dyspozycji setki wibratorów, dild i fleshlightów, a wiele z nich zupełnie nie przypomina żadnej części ciała ludzkiego. Niektóre mają niezwykłe sinusoidalne kształty, wydają się piękne i ozdobne.

PRZECZYTAJ: Poliamoria, czyli wielokąty miłosne

Są wibratory, które się wyginają, i takie, które można kształtować. Są sztuczne otwory o nieziemskich kształtach. Użytkownik może je programować, wybierając różne schematy pulsowania. Nowe produkty mają jeszcze jedną zaletę: są inteligentne. No dobra, nie pogadasz z nimi o filozofii, ich inteligencja (czy to w ogóle można nazwać inteligencją?) przejawia się głównie w tym, że można je podłączyć do smartfona za pomocą aplikacji i kontrolować ustawienia.

Można się tą kontrolą podzielić z kimś innym za pośrednictwem sieci (to się nazywa teledildonika) i uprawiać seks z kimś przebywającym aktualnie na drugim końcu świata. Wygląda na to, że w czasach powszechnej obawy przed przemieszczaniem się na dalekie dystanse teledildoniki mają przed sobą świetlaną przyszłość .

Człekokształtne

Być może kosmiczny gad żet do penetracji wystarcza ludziom z wyobraźni ą, jednak istnieje sporo takich, którzy potrzebuj ą ludzkiego kształtu. I znowu nie jest to nowy wynalazek. Jeśli myślicie, że fantazje o seksie z piękną lalką to wynalazek naszych zepsutych czasów, to jesteście w błędzie. Taki motyw przewijał się już w mitologiach. Znacie pewnie opowieść o rzeźbiarzu Pigmalionie, który rozczarowany spotykanymi realnymi kobietami postanowił sobie wyrzeźbić kobiecy ideał. Tak długo prosił boginię Afrodytę, aż ta spełniła jego prośbę i ożywiła posąg. A potem żyli razem długo i szczęśliwie.

Lalki z materiału i skóry podobno umilały czas w kajutach siedemnastowiecznym żeglarzom. Aż przyszedł wiek dwudziesty, rewolucja seksualna i już prawie każdy mieszkaniec świata Zachodu mógł sobie kupić w seks shopie dmuchaną lalkę. Co prawda wyglądały one komicznie do tego stopnia, że dzisiaj służą głównie jako „śmieszny” gadżet na wieczorach kawalerskich. Obecnie produkuje się lalki niesłychanie realistyczne.

W Europie największymi ich producentami s ą niemiecki Mechadoll i francuski Dream Doll, a w USA najbardziej znanym producentem jest Abyss Creations, który reklamuje swoje RealDolls, jako „najwspanialsze na świecie lalki do kochania”. Zwróćcie uwag ę – nie do seksu, tylko do kochania. Swoją drogą, czy to nie zabawne, że kiedy oglądamy filmy sifi sprzed kilkudziesięciu lat, to zadziwia ówczesne przekonanie ich twórców, że w XXI wieku będziemy sobie powszechnie żyli w otoczeniu pomocnych androidów, które będą naszymi niby to niewolnikami, służącymi albo też towarzyszami.

A jak do tej pory jedyne domowe urządzenie, które w jakiś sposób dałoby się podciągnąć pod kryterium samodzielnie poruszającego się robota w naszym mieszkaniu, to wciąż daleki od doskonałości odkurzacz, dla którego byle próg jest już wyzwaniem. Te lalki też nie s ą androidami. Wyglądają pięknie, mają gładką skórę, piękne włosy, oszołamiające piersi, ruszaj ą ustami, mrugaj ą oczami, mają coś w rodzaju mimiki, ale na pierwszy rzut oka widzisz, że to tylko lalka. One nawet potrafią mówić, ale ich talenty konwersacyjne są mocno ograniczone. Podobno jednak twórcy specjalnie tworzą lalki, które nie wyglądają w 100% jak ludzie. Dlaczego?

Z powodu „Doliny niesamowitości”. To teoria stworzona przez japońskiego robotyka Masahiro Moriego, zgodnie z którą animacja czy android – tak realistyczne, że możemy się nabrać (to jest właśnie owa „Dolina niesamowitości”) – wywołuje nieprzyjemne odczucia, a nawet odrazę, w momencie gdy orientujemy się, że to nie jest człowiek. A jednak na świecie stale rośnie popyt na takie ludzko nieludzkie lalki i ich właściciele się do nich autentycznie przywiązują.

Przyszłość

Sonya Barnett, edukatorka seksualna, jedna z niewielu osób na świecie, które specjalizują się w tak wąskiej dziedzinie, jak seks przyszłości, jest entuzjastką seksrobotów. Uważa, że mogą być pomocne dla osób, które z różnych powodów nie mogą mieć seksualnej relacji z prawdziwą osobą. A jak pisze Kate Devlin w swojej książce „Seks Roboty”:

„Nie wszyscy cieszą się na myśl o przyszłości wypełnionej zmechanizowaną przyjemnością. Trzeba rozwiązać różne problemy prawne i etyczne: czy seks z robotem liczy się jako zdrada? Czy będzie prowadził do przemocy i gwałtu? A co, jeśli ktoś stworzy wersję dziecięcą? Czy taka zmiana zniszczy relacje międzyludzkie? Czy, jak zasugerował jeden z nagłówków, roboty „zadymają nas wszystkich na śmierć?”.

Może jednak stanie się zupełnie inaczej i erotyczne roboty towarzyszące wyleczą nas z samotności, dostarczą przyjemności, wyeliminują opartą na wyzysku pracę seksualną lub będą leczyły i rehabilitowały przestępców seksualnych. Może to nasza przyszłość, więc zamiast obawiać się powstania maszyn, powinniśmy – całkiem dosłownie – przyjąć je z otwartymi ramionami.

Plusy i minusy seksu techno

Jak wiadomo, nikt się nie myli tak często, jak futurolodzy. Ale jedno jest pewne: rozwoju technologii nikt nie powstrzyma i pewnie w niedalekiej przyszłości seksroboty staną się bardziej dostępne. Jakie to może mieć konsekwencje?

+ Wykluczeni

Technologia VR, seks asystentki – może to być rozwiązanie dla osób pozbawionych szansy na normalne życie seksualne: chorych, niepełnosprawnych, samotnych.

+ Nietypowi

Osoby z nietypowymi potrzebami seksualnymi czy emocjonalnymi mogą je realizować bez robienia krzywdy innemu człowiekowi.

+ Lepszy świat

To pobożne życzenie, ale może w nowym, cudownym świecie odejdą w niepamięć takie rzeczy, jak prostytucja, niewolnictwo seksualne, wykorzystywanie nieletnich.

– Samotność

Wielu etyków ostrzega, że towarzystwo człekokształtnych robotów albo ich wirtualnych odpowiedników może pogłębić i tak już dużą alienację współczesnego człowieka.

– Charakter

Według psychologów prawdziwy, głęboki związek z drugim człowiekiem jest dla nas szkołą charakteru. Nic bardziej nie sprzyja naszemu rozwojowi, dzięki czemu stajemy się bardziej ludzcy

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA