Solo-poliamoria – nowy trend w relacjach międzyludzkich

Poliamoria jest coraz popularniejszym – choć nadal pasuje tu określenie "niszowe" – modelem związków. Okazuje się jednak, że ten otwarty rodzaj relacji niejedno ma imię i możemy wśród poliamorystów wyróżnić kilka podgrup. Jedną z nich są solo-poliamoryści. 

poliamoria, solo-poliamoria, otwarte związki shutterstock.com

Bycie poliamorycznym oznacza, że jesteś otwarty na ideę tworzenia wielu relacji z różnymi ludźmi w tym samym czasie. Otwartość jest tu kluczowym zwrotem, ponieważ możesz mieć tylko jednego partnera i nadal być poliamoryczny, właśnie poprzez ową gotowość na zawiązywanie równoległych znajomości. Oczywiście o poliamorii możemy mówić tylko w sytuacji, kiedy partnerzy świadomie godzą się na taki układ. Inaczej mówimy raczej o klasycznym romansie czy zdradzie. 

REKLAMA

Czym jest solo-poliamoria?

"Solo poliamoria to typ związku, w którym dana osoba decyduje się nie mieć żadnego głównego partnera lub partnerów." – wyjaśnia dr Zhana Vrangalova z New York University, zajmująca się na co dzień w swojej pracy badawczej i dydaktycznej seksem i związkami. Pani doktor prowadzi również kurs etycznej niemonogamii o nazwie Open Smarter, na którym wykłada, jak żyć w związkach poliamorycznych bez krzywdzenia siebie i innych. 

Osoby, które decydują się na taki model związku, wykluczają z relacji wszelkie kroki zmierzające do współzależności. "Nie chcą żyć na co dzień wspólnie z partnerem, brać ślubu, mieć dzieci, łączyć finansów czy tworzyć związku, w którym jest wiele zależności i współzależności." – dodaje naukowczyni. 

Sytuacje, w której osoby poliamoryczne posiadają głównego partnera, wokół którego kręci się oś ich życia (a więc są w pewnym stopniu od siebie współzależne, dzieląc chociażby wspólne mieszkanie), określa się z języka angielskiego mianem single poliamoria. Osoby solo-poliamoryczne nie szukają stałego partnera, choć oczywiście ich relacje mogą charakteryzować się różnym poziomem zaangażowania emocjonalnego. 

Czy to dobry pomysł na swoje życie uczuciowe? Zapytaliśmy kilka osób, które identyfikują się jako solo-poli, o to, jak sami postrzegają takie podejście do związków. Odpowiedzi były różne. Oto kilka najciekawszych. 

Jak zdefiniujesz solo-poliamorię?

Jacek, Warszawa: Solo-poli to filozofia stylu życia, której głównym celem jest bycie osobą samorealizującą się, stabilną i bezpieczną finansowo. Lub, mówiąc prościej, bycie w centrum własnego życia, zamiast czynić ze związku lub związków centrum swojego życia. 

Piotr, Wrocław: Ja definiuję poliamorię solo jako związek przede wszystkim z samym sobą, a potem z moimi partnerami. Nie jestem aktualnie zainteresowany angażowaniem się we wspólne zamieszkanie, dzieci, małżeństwo, wspólne finanse, ale jestem zainteresowany budowaniem intymnych i autentycznych relacji z innymi osobami.

Ola, Warszawa: Solo-poli to wybór, by spotykać się z wieloma ludźmi w sposób, który jest otwarty i etyczny. Mówię otwarcie wszystkim potencjalnym partnerom, że nie oferuję relacji na wyłączność i nie używam systemu hierarchicznego. Żadna z moich relacji nie jest ważniejsza od reszty. Nie oznacza to, że związki nie mogą być trwałe, intymne lub głębokie. Często jednak spotykam się z niezrozumieniem, czasem z otwartą wrogością.

Jakie są zalety solo-poliamorii?

Jacek, Warszawa: Myślę, że zapewnia to wysoki stopień wolności, co jest dla mnie na prawdę bardzo ważne. Mam potrzebę posiadania dużej autonomii. Mogę spotykać się z innymi i dzielić się sobą z nimi, ale ostatecznie stawiam na pierwszym miejscu budowanie własnego życia.

Piotr, Wrocław: Wspólnie z moimi dwiema partnerkami nie zbieramy żadnych punktów, nie walczymy o pozycję w związku, nie narzucamy sobie niczego w naszej relacji, bo tak naprawdę nie ma płaszczyzny, w której moglibyśmy to zrobić. Ciężko się nawet o coś pokłócić. 

Ola, Warszawa: Różne osoby oferują odmienne rodzaje energii życiowej. Nigdy nie oczekuję, że jedna osoba zaspokoi wszystkie moje potrzeby. Cieszę się, że każda osoba wnosi coś innego, a wzrastanie u boku innych, którzy to rozumieją, jest naprawdę satysfakcjonującym doświadczeniem. Pod koniec tygodnia wypełnionego spotkaniami z różnymi ludźmi mogę powiedzieć, że przeżyłam wiele fantastycznych chwil, również tych łóżkowych, ale nie czuję się z nikim związana. 

Jakie są wady solo-poliamorii?

Jacek, Warszawa: Na początku bardzo ciężko jest się odnaleźć w takim modelu. Można poczuć się jak dryfująca kra lodowa, która zmierza donikąd. Trochę czasu zajmuje zrozumienie, że to nie jest dryfowanie tylko stan docelowy. Jednak jak się już człowiek oswoi z takim myśleniem, można czerpać z życia całymi garściami. 

Piotr, Wrocław: W naszym społeczeństwie to wciąż mało popularna forma funkcjonowania w relacjach. Spotkałem się już z różnymi epitetami pod swoim adresem, niekoniecznie przyjemnymi. Myślę, że w mniejszych miejscowościach i na wsi praktycznie nie ma szans na nawiązanie kilku równoległych relacji w stylu solo-poli. Tam się po prostu tak nie żyje. 

Ola, Warszawa: Nie widzę, jak na razie, żadnych wad. Serio. Czasem przeszkadzają mi reakcje potencjalnych partnerów. Być może nasze społeczeństwo nie dorosło jeszcze do takiej formy związków. Nasłuchałam się już trochę od dziwek i szlaufów. 

REKLAMA