Seks w kosmosie – czy to w ogóle możliwe?

Po udanym wystrzeleniu na orbitę okołoziemską pierwszej załogi składającej się z astronautów-amatorów, firma Elona Muska szykuje się do załogowej misji na Marsa. Misja ma potrwać przynajmniej dwa lata. Pytanie o możliwość uprawiania seksu w kosmosie staje się coraz bardziej zasadne.

Seks w kosmosie fot. shutterstock.com

Podbój kosmosu coraz bliżej

Tylko w lutym 2021 roku na powierzchnię Marsa dotarły 3 bezzałogowe misje: orbiter Hope ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, łazik i orbiter Tianwen-1 z Chin i łazik Perseverance z USA. Mają badać atmosferę marsjańską i skały, a naukowcy liczą na to, że w ten sposób poszerzą swoją wiedzę na temat historii Czerwonej Planety i poczynią postępy w przygotowaniu przyszłych misji – tym razem z załogą na pokładzie. Były prezydent USA Barack Obama zapowiadał wyprawę na Marsa już w 2030 roku. Science fiction? Tak do niedawna mówiono o turystycznych lotach w kosmos. Tymczasem w nocy z 15 na 16 września wystartowała rakieta Falcon 9 z pierwszymi „cywilami” w kapsule  – czterech uczestników misji Inspiration 4 zostało wybranych spośród zgłoszeń na Twitterze, poddano ich półrocznemu przeszkoleniu i wystrzelono na 3-dniową wycieczkę po orbicie okołoziemskiej. Firma Space X należąca do Elona Muska z pewnością przejdzie tym lotem do historii. Inni miliarderzy, jak Jeff Bezos czy Richard Branson, też inwestują w turystykę kosmiczną i wcale nie jest wykluczone, że dla obecnych kilkulatków lot w kosmos będzie w przyszłości tak samo dostępny, jak dla nas dzisiaj lot samolotem. NASA i SpaceX już dzisiaj informują, że czynią przygotowania do załogowych misji na Księżyc i Marsa, co będzie się wiązało z dłuższym pobytem w kosmosie. O ile lot na Księżyc trwa zaledwie 3 dni, to Mars położony jest 200 razy dalej od Ziemi niż Księżyc. Po 6-9 miesiącach podróży trzeba przeżyć na nim jeszcze rok, w oczekiwaniu na odpowiednią konfigurację planet, pozwalającą na lot w drugą stronę. W tym kontekście pytanie o seks poza Ziemią przestaje mieć wyłącznie charakter dowcipu.

REKLAMA

Czy astronauci uprawiają seks?

Nie ma na to żadnych dowodów, jest za to wiele plotek. Wiemy tylko, że NASA nie ma nic przeciwko wysyłaniu w kosmos małżeństw. Okazuje się bowiem, że jednym z największych wyzwań dla astronautów jest nie brak grawitacji czy promieniowanie, ale konieczność wielomiesięcznego przebywania w ciasnym pomieszczeniu z tymi samymi osobami. Podczas lotu między członkami załogi narasta napięcie, które nie sprzyja ani ich samopoczuciu, ani bezpieczeństwu. A, jak wynika z obserwacji, długa podróż w towarzystwie współmałżonka niweluje napięcie i wpływa pozytywnie na efekty misji. W internecie jest pełno niby-autentycznych relacji astronautów o tym, jak wygląda uprawianie seksu i masturbacja w kosmosie, ale jak pisze Mary Roach w książce „Ale kosmos!” (SIW Znak, 2011), jeden z jej rozmówców skwitował te sensacje zdaniem: „Ci, co mówią, nie wiedzą; ci, co wiedzą, nie mówią”.

Jak wygląda seks w kosmosie?

Grawitacja na Księżycu jest 6 razy słabsza niż na Ziemi. Na Marsie – 3 razy słabsza. Wewnątrz stacji kosmicznej astronauci doświadczają stanu nieważkości – potrafią m.in. wyżej skakać i podnosić duże ciężary, ale mają problem ze stabilizacją ciała. Żeby w takich warunkach uprawiać seks partnerzy musieliby być przytwierdzeni do siebie, bo w przeciwnym razie jeden z nich mógłby po prostu odlecieć. Już w 2006 roku autorka powieści SF i przedsiębiorczyni Vanna Bonta wymyśliła tzw. 2-suit, czyli skafander dla dwojga zamierzających uprawiać seks w warunkach obniżonej grawitacji. Skafander był wyposażony w rzepy przytwierdzające do siebie kochanków i pozwalał na odsłonięcie intymnych miejsc. Póki co, nie doczekał się seryjnej produkcji. 

Jak tłumaczył prof. Jerzy Achimowicz w wywiadzie udzielonym tygodnikowi „Polityka”(nr 2804): „Nieważkość zmienia rozkład krwi w naczyniach, redukuje napięcie mięśni, osłabia kości” (z półrocznych pobytów na stacji kosmicznej załoganci wracają z ubytkami masy kostnej sięgającymi 15-20%). Jak wiadomo, do pojawienia się i utrzymania wzwodu potrzebne jest odpowiednio wysokie ciśnienie krwi, która wypełnia ciała jamiste w penisie powodując jego sztywność. Jak tłumaczył prof. Achimowicz, w stanie nieważkości krew kierowana jest głównie do głowy i klatki piersiowej; utrzymanie wzwodu w tych warunkach jest sporym wyzwaniem. Jakby tego było mało, z obserwacji wynika, że kilkumiesięczny pobyt w kosmosie powoduje znaczący spadek testosteronu i obniżenie libido.

Wszyscy pamiętamy z filmów o kosmosie wielkie krople wody czy kawy wylatujące z kubka, gdy astronauta otworzy jego wieczko. To samo działoby się z kroplami potu powstającymi podczas seksu – odrywałyby się od ciał kochanków i tworzyły nad ich głowami większe struktury. W razie „happy endu” to samo mogłoby się dziać z innymi wydzielinami. Może nie jest to największy problem do rozwiązania, ale trzeba brać go pod uwagę.

Kolejnym wyzwaniem jest synchronizacja ruchów partnerów podczas seksu. W stanie nieważkości, żeby przesunąć się do przodu lub tyłu trzeba się odepchnąć. Astronauta, chcąc poruszać ciałem bez ruszania się z miejsca, musi naprawdę mocno pokombinować. Jak bardzo skomplikowaną czynnością jest pokonanie praw fizyki pokazuje opisywany w książce Mary Roach przypadek rosyjskiego kosmonauty Aleksandra Ławiejkina, który po półrocznym pobycie na stacji Mir wpadł w depresję i postanowił odebrać sobie życie: „Chciałem się powiesić” – wspominał później – „Dobrze, że było to niemożliwe z powodu nieważkości”.

Póki co uprawianie seksu poza Ziemią wydaje się na tyle skomplikowane, że dużo łatwiej sobie wyobrazić wykorzystanie rozszerzonej rzeczywistości do zaspokajania intymnych potrzeb w kosmosie. Ale to jest temat na zupełnie inną opowieść.

Zobacz również:
Mocne plecy przydają się w każdej sytuacji. Najlepiej gdy możesz  liczyć na własne. Popracuj nad nimi, a bez problemu zniesiesz wszystkie wyzwania – od powitalnych misiów  z ciotkami na rodzinnym spotkaniu  po ostry mecz z kumplami na boisku.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA