Punkt G – instrukcja obsługi

Jeszcze kilkanaście miesięcy temu mogliśmy śmiało eksplorować odlegle rejony świata. Dzisiaj zapraszamy na wyprawę bliższą, ale nie mniej ekscytującą. Oto koordynaty na punkt G.

punkt g, seks, orgazm shutterstock.com
Wciąż pojawiają się w mediach dyskusje, czy punkt G w ogóle istnieje, a jeśli tak, to jak go zlokalizować i stymulować. Otóż  punkt G został po raz pierwszy odkryty w latach czterdziestych XX wieku przez niemieckiego badacza Ernsta Gräfenberga, od którego pierwszej litery nazwiska pochodzi nazwa tego miejsca. W 2012 roku w biuletynie naukowym stwierdzono, że nie ma zbyt wielu dowodów na to, że każda kobieta ma punkt G, ale „wiarygodne raporty” mówią, że wewnątrz pochwy rzeczywiście znajduje się obszar, którego pobudzanie może niektórym właścicielkom tegoż zapewnić silny orgazm.

REKLAMA

ZOBACZ: Łechtaczka - instrukcja obsługi

Jesteśmy w 2021 roku i obecnie naukowcy skłaniają się ku opinii, że to miejsce stanowi przedłużenie łechtaczki. Tak, dobrze przeczytałeś. Łechtaczka jest w rzeczywistości znacznie większa niż ten groszek na sklepieniu warg sromowych – to jedynie jej widoczny na powierzchni element. Cała rozciąga się na ok.13 cm wewnątrz ciała i wraz ze swoim unerwieniem tworzy kompleks łechtaczkowo-pochwowy (CUV). Chociaż tylko 56 procent kobiet jest przekonanych, że mają punkt G, nie oznacza to, że nie warto podejmować wysiłków w celu jego lokalizacji. Oto jak rozpocząć odkrywanie.

Otóż przede wszystkim upewnij się, że masz dobrze przycięte paznokcie, bo to palce będą Twoim głównym narzędziem. Sprawdzają się na początek lepiej niż penis. Upewnij się też, że masz pod ręką jakiś porządny lubrykant (np. K-Y do kupienia w aptece za około 24 zł), bo naturalne nawilżenie może okazać się niewystarczające. Kolejna sprawa – pieszczoty.

Czy koniecznie musimy mówić, że bez porządnej rozgrzewki nic z seksu nie będzie? A z poszukiwania punktu G tym bardziej. To dlatego, że punkt G składa się z tkanki, która będzie wyczuwalna pod palcem dopiero wtedy, kiedy jest dobrze ukrwiona, co następuje w wyniku podniecenia. Na rysunku widać mniej więcej, gdzie szukać tego punktu.

PRZECZYTAJ: Jej orgazm - wyprawa do miejsc mniej znanych

Otóż znajduje się około 5 centymetrów od wejścia do pochwy na jej przedniej ściance. Kiedy Twoja partnerka leży na plecach, wprowadź do pochwy palec, mając dłoń skierowaną wnętrzem w stronę sufitu. Jeśli teraz zagniesz lekko palec ruchem, jakbyś kogoś przywoływał albo usiłował połaskotać jej pępek od środka, to zgodnie z wszelkim prawdopodobieństwem właśnie stymulujesz jej punkt G.

Możesz dodatkowo poprosić partnerkę, aby przyciągnęła kolana do klatki piersiowej, aby ułatwić Ci dostęp. Punkt G wyczujesz pod opuszką palca: jest to obszar wielkości małej monety i od otoczenia różni go nieco bardziej szorstka powierzchnia. Używając mnóstwa lubrykantu, dotykaj go kolistymi ruchami, próbując różnych prędkości, rytmu i stopnia nacisku, aż znajdziesz ten właściwy ruch.

 Jeśli partnerka nie daje Ci informacji zwrotnej, zamiast zwiększać intensywność, co może być nieprzyjemne, po prostu poproś ją o pokierowanie Twoją dłonią. Pamiętaj, że nie ma ogólnej instrukcji punktu G: każda kobieta może potrzebować innego rodzaju nacisku, tarcia czy głaskania. Jeśli partnerka nie ma nic przeciwko temu, po prostu próbuj do skutku.

Wiedziałeś o tym?

Megaorgazm

Wiele kobiet relacjonuje, że orgazm łechtaczkowy jest bardziej zlokalizowany w jednym miejscu, a orgazm wywołany drażnieniem punktu G jest głęboki i wszechogarniający. Niejednokrotnie kończy się Świętym Graalem jej orgazmu, czyli kobiecą ejakulacją.

Można lepiej…

Podczas gdy Twoje palce są zagłębione w jej wnętrzu, użyj wolnej ręki, aby delikatnie nacisnąć brzuch tuż nad górną linią włosów łonowych. Łagodny nacisk z zewnątrz może jeszcze bardziej stymulować punkt G.

…i jeszcze lepiej

W sklepach z gadżetami można dostać specjalnie  zaprojektowane wibratory do stymulacji punktu G. Mają odpowiednie zakrzywienie  i specjalną spłaszczoną końcówkę, która trafia akurat tam, gdzie trzeba.

Zobacz również:
Trochę podciągania, trochę  unoszenia kolan i sporo pracy mięśni korpusu, czyli przepis  na wyrzeźbienie brzucha  godnego dłuta Michała Anioła.  
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA