[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.1

Psychologia kłótni, czyli zdrowa walka w zwiazku

Dobre kłótnie służą związkom, złe powoli je niszczą. Jak się sprzeczać, żeby wilk był syty, owca cała, a nieporozumienia wyjaśnione? Rozwiązanie podsuwają psycholodzy razem z prostym testem, który pozwoli Wam sprawdzić, czy umiecie się kłócić z głową.

kłótnia, udany związek
Po tym, jak się kłócicie, można poznać, jakie szanse można wróżyć waszemu związkowi. Amerykańskiemu profesorowi psychologii Johnowi Gottmanowi jako pierwszemu udało się odpowiedzieć na pytanie, które pary przetrwają życiowe burze, a które spotkają się na sali rozwodowej. Stworzył w Seattle pierwsze na świecie laboratorium małżeńskie (Marriage Lab), do którego przyjeżdżają tysiące par z całej Ameryki.

Gottman wynalazł test miłości - metodę, która odkrywa prawdziwe przyczyny kłótni małżeńskiej. Przez wiele lat nagrywał na wideo kłócące się pary i badał ich reakcje fizjologiczne specjalną aparaturą, aby uchwycić ten moment, kiedy coś zaczyna się psuć. Wyniki były zaskakujące. Małżonkowie w toksycznych, skazanych na rozwód związkach mają inne reakcje fizjologiczne, nawet ruchy mięśni twarzy. Po teście miłości pary dostają cenzurkę, zawierającą m.in. diagnozę, czy wspólne życie naraża ich na rozstrój zdrowia fizycznego i psychicznego.

Receptą na udane małżeństwo jest wg Gottmana świadomość łączącej partnerów więzi. W chwilach kryzysu małżonkowie nie walczą ze sobą, raniąc się i poniżając, ale idą na kompromis, po to, by jak najszybciej zakończyć konflikt. Prof. Gottman jest zdania, że kłótnie (twórcze konfrontacje) są potrzebne, ponieważ nadają związkowi dynamikę, nie pozwalają na zaleganie urazów i niechęci, a świadomość wspólnej odpowiedzialności za małżeństwo jeszcze mocniej łączy partnerów.

Dwaj amerykańcy psychologowie, Markman i Stanley, opracowali więc program szkolenia, w którym uczą, jak kłócić się w prawidłowy sposób. Wśród ludzi, którzy brali udział w szkoleniu, było o połowę mniej rozstań i rozwodów. My proponujemy skrócony kurs, po którym być może uda Ci się zamieniać awantury w konstruktywne rozmowy.

Nie zrywaj kontaktu

Zdaniem Andrzeja Samsona - psychologa, psychoterapeuty i doradcy rodzinnego - dobra kłótnia powinna składać się z kilku faz:

1. Zwiastuny, zawierające zaczepki słowne.
2. Faza narastania: negatywne oceny, zarzuty.
3. Kulminacja: dominują uczucia nienawiści, chęć sprawienia bólu, poniżanie.
4. Wygasanie: wymiana epitetów jest coraz rzadsza i mniej gwałtowna.
5. Faza przejaśnienia.
6. Faza pojednania.

Tak jednak to zazwyczaj nie wygląda. Kobiety silniej dążą do podtrzymania kontaktu, nawet jeśli miałaby to być przykra rozmowa, a nawet awantura. Mężczyźni wolą rozmowy konstruktywne, służące rozwiązaniu problemu. Kiedy zamiast rozwiązywania problemu szykuje się awantura - facet z reguły zamyka się i wycofuje.

Takie złe kłótnie mają tylko trzy fazy: zwiastuny, narastanie złości i fazę rozładowania emocji. Potem następuje zerwanie wymiany informacji: ktoś się obraża, trzaska drzwiami, płacze lub ostentacyjnie milknie, ignorując przeciwnika. To najgorsze wyjście, bo przerywa kłótnię w jej najbardziej destrukcyjnej, a jednocześnie nieuniknionej i potrzebnej fazie rozładowania nagromadzonej złości i żalu.

Jedynie po wykrzyczeniu emocji możliwe jest rzeczowe podejście do kłótni w dwóch kolejnych fazach: wygasania i przejaśniania. Na spuszczonym powietrzu łatwiej jest wymieniać rzeczowe argumenty. To z kolei oznacza stworzenie szans na doprowadzenie do uzgodnienia stanowisk, odwołania zarzutów, wzajemnych przeprosin, a w konsekwencji - do pojednania.

Nie oceniaj

Tym, co według Andrzeja Samsona sprowadza kłótnię na złe tory, są negatywne oceny. Argumenty typu "głupek", "idiotka", "cham", "kretynka", występujące w większości kłótni, najboleśniej uderzają w poczucie własnej wartości. Nie zawierają wskazówek co do sposobów zmiany sytuacji, właściwie nic nie można z nimi zrobić. Reakcją na nie jest złość i pragnienie odwetu.

REKLAMA

REKLAMA

Trudno uniknąć ocen w kłótni. Trzeba jednak pamiętać, by nie były one oceną człowieka, ale aby dotyczyły jego konkretnych zachowań, w dodatku takich, które dadzą się zmienić. Zamiast: "Jesteś cholerną oszustką", powiedz: "Wkurzyło mnie, że w tajemnicy wypłacasz pieniądze z naszego wspólnego konta".

Słuchaj

W sytuacji, gdy emocje biorą górę nad rozsądkiem na ogół nie słuchamy się nawzajem, tylko usiłujemy przekrzyczeć. W zasadzie chodzi o to, żeby sobie dopiec, a nie rozwiązać problem. Specjaliści proponują w tej sytuacji technikę zwaną aktywnym słuchaniem. Jest bardzo prosta, choć wymaga zachowania zimnej krwi. Polega na powtarzaniu w lekko zmienionej formie każdej wypowiedzi partnera. Na przykład:

Ona: "Dlaczego nie wyniosłeś śmieci? Nie potrafisz zrobić niczego, o co cię proszę?"
Ty: "Jesteś zła, że nie wyniosłem śmieci?"

Ona: "W ogóle o mnie nie pamiętasz, nie zależy ci na mnie!"
Ty: "To znaczy sądzisz, że cię nie kocham?"

Może wydać Ci się to głupie na początku, ale jest bardzo skuteczne. Powtarzanie zwolni tempo dyskusji i pozwoli skupić się na tym, co mówi partnerka. Ona z kolei będzie miała okazję usłyszeć swoje wykrzyczane w gniewie zarzuty i być może dotrze do niej ich absurd. Usiądź, zrób poważną minę i powiedz grzecznie: "Dobrze, to może ja posłucham przez parę minut, a ty powiedz, o co ci chodzi". Być może dowiesz się czegoś naprawdę istotnego dla siebie i dla was obojga. Pozwoli to też uspokoić emocje.

Trzymaj się tematu

Jeśli widzisz, że dyskusja o Twoim bałaganiarstwie nagle schodzi na temat złośliwości Twojej matki, wróć do kwestii stanowczym "Mieliśmy dyskutować o moich wadach". Trzymanie się jednego wątku zwiększa szanse na rozwiązanie problemu, a o to przecież Ci chodzi. Bardzo często też kłótnie przeradzają się w licytację, kto pamięta lepiej:

- Powiedziałeś tak!
- Wcale tak nie powiedziałem, tylko powiedziałem, że...

Właściwie, czemu to ma służyć? Zamiast się spierać, powiedz po prostu: "Nie pamiętam dokładnie, co wtedy powiedziałem. Ale chodziło mi wtedy o to, że..." Jeszcze lepiej: "Nie chodzi przecież o to, jak było naprawdę". Zamiast kłócić się o przeszłość, trzeba rozmawiać o teraźniejszości - radzi Markman.

Pamiętaj o tym, co ważne. Wyhamuj na chwilę, żeby zobaczyć, że sytuacja staje się absurdalna. Krzyczymy na siebie, dysząc nienawiścią i próbując się zranić, a przecież w końcu chcemy być razem. Czyż nie? Spojrzenie z boku uświadamia cały idiotyzm naszego zachowania. I pozwala przypomnieć sobie o tym, co łączy.

 

TEST: Jaki jest wasz związek?

Ten test może posłużyć jako narzędzie szybkiej diagnozy stanu zdrowia Twojego związku. Policz po 1 punkcie za "prawie nigdy", 2 punkty za "rzadko" i 3 punkty za "często". Potem podsuń test partnerce.

1. Drobne sprzeczki urastają do wielkich kłótni, podczas których oskarżacie się wzajemnie, wyzywacie i rozdrapujecie stare rany.

2. Partnerka/partner krytykuje moje opinie, uczucia albo pragnienia.

3. Partnerka/partner postrzega wiele moich zachowań jako negatywne, nawet jeśli ja mam na myśli coś zupełnie innego.

4. Kiedy mamy problem do rozwiązania, działamy osobno.

5. Mówię partnerce, co naprawdę myślę i czuję.

6. Zastanawiam się, jakby to było, gdybym był/była w związku z inną osobą.

7. Czuję się samotny/samotna w tym związku.

8. Kiedy dochodzi do kłótni jedno z nas wycofuje się, czyli nie chce rozmawiać, wychodzi z pokoju.

Wyniki:

Jeśli oboje uzyskaliście:

  • 12 punktów lub mniej - wszystko jest w porządku. Zielone światło dla waszego związku.
  • Od 13 do 17 punktów - to światło żółte. Uwaga! Przed wami zakręty. Najwyższy czas popracować trochę nad jakością waszych wspólnych relacji.
  • 18-24 punkty - stop. Wasz związek jest już w kryzysie albo bardzo blisko niego.

A jeśli wyniki były bardzo różne?

- Kobiety zwykle uzyskują więcej punktów - mówi Stanley - i bierzemy pod uwagę ten wyższy wynik. Tak przy okazji - większość osób uzyskuje w tym teście 11 punktów. Bardzo blisko górnej granicy, czyli idealnego związku. Gdzie, do licha, są te idealne pary?


MH 01-02/2004

Komentarze

 (1)
ZOBACZ KOMENTARZE
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij