[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
2.6

Molestowanie seksualne - krajobraz rok po akcji #MeToo

O co chodzi z tym molestowaniem, jak to wpłynie na nasze związki? Co na ten temat myślą czytelnicy MH i czytelniczki WH?

metoo, molestowanie, uwodzenie 20 – taki procent Polek według raportu STER zostało zgwałconych. Do 70% gwałtów doszło w związkach.
Rok temu, mniej więcej, w USA wybuchła afera wokół znanego producenta filmowego Harveya Weinsteina. Okazało się, że pan producent od lat stosuje przemoc seksualną w stosunku do niezliczonej liczby kobiet, beztrosko korzystając ze swojej pozycji. Rozwiązał się worek z oskarżeniami i okazało się, że nie on jeden, a co gorsza, była to tajemnica poliszynela: wszyscy o tym wiedzieli, tylko nie mówili, bo się bali.

PRZECZYTAJ TEŻ: Jak powiedzieć komplement z klasą?

REKLAMA

Majętni ludzie zawsze sobie przecież mogą wynająć prawników, którzy zrobią miazgę z takiego czy takiej, która odważy się oskarżyć ich klienta. Otóż okazało się, że to tak już nie działa. Rozpętała się facebookowa akcja #metoo, która połączyła miliony kobiet na całym świecie w zbiorowym proteście przeciwko bezkarnym, zadowolonym z siebie męskim oblechom. Afera #metoo zniszczyła kariery wielu wydawałoby się niezniszczalnych, m.in. wspomnianego Weinsteina oraz Billa Cosby’ego czy znanego z „House of Cards” Kevina Spacey’a.

Być może część oskarżeń była nieprawdziwa, być może wieloma kobietami kierowała chęć zemsty i być może całkiem niewinni faceci też polegli w tym starciu, bo, jak wiadomo, tutaj nie obowiązywała zasada, że winę trzeba najpierw udowodnić, zanim się kogoś publicznie, po nazwisku nazwie „obrzydliwym gwałcicielem”.

Ale większość z tych opowieści pokazywała, że kobiety naprawdę przez lata były traktowane w sposób seksistowski i już mają tego szczerze dosyć. W Polsce ta burza miała o wiele mniejszy zasięg, chociaż tysiące dziewczyn i kobiet oznaczyło na FB swoje zdjęcie profilowe hasztagiem metoo. Reakcja przeciętnego faceta? „Przesadzają. Histeryczki. Nowa moda z Ameryki itp. Hłe, hłe. Ją by ktoś molestował... Chciałaby!”. A ja bym chciała mieć nadzieję, że chociaż do niektórych coś dotarło.

A problem jest…

Kiedyś miałam takiego zabawnego szefa. Gość do rany przyłóż, poza tym fachowiec w swojej branży i można się było wiele od niego nauczyć. Miał tylko jedną maleńką wadę: mianowicie wydawało mu się, że jest niesamowicie dowcipny i uwodzicielski. Bawidamek i czaruś z prowincjonalnego dansingu, po prostu. A nam, żeńskiej części personelu, trudno było wyartykułować, że jego teksty są obleśne, seksistowskie i nieśmieszne. I proponowanie nam „wyjścia na kawkę” (miał żonę i trójkę dziatków) albo komentowanie naszych dekoltów sprawiało, że miałyśmy ochotę przyłożyć mu mocno segregatorem w ten tępy łeb.

XXI wiek: Jak uwodzić feministki?

Nie do końca wiedziałyśmy wtedy, jak zareagować. Nie wspominając już o tym, że to był nasz szef, a miałyśmy podejrzenie graniczące z pewnością, że zwrócenie mu uwagi może się zakończyć fatalnie dla naszej kariery. Co gorsza, wprowadził taką atmosferę, że podobnie poczynali sobie nasi koledzy z pracy. Odeszłam stamtąd i nie zrobiłam nic, o co do dzisiaj mam do siebie pretensje. Ale to było jeszcze na długo przed akcją #metoo i nie wiedziałam, co mogę zrobić. Mnóstwo moich znajomych miało podobne problemy. I z szefami, i z namolnymi wielbicielami, i z obcymi typami. W większości przypadków czuły się bezradne, bo ich skargi były lekceważone. A Wy co byście zrobili na moim miejscu?

Co to znaczy molestowanie?

Czyli jak się nie powinieneś zachowywać w stosunku do swojej koleżanki z pracy albo tym bardziej w stosunku do swojej pracownicy. Molestowanie przybiera postać:

  • czynienia sugestii seksualnych,
  • domagania się korzyści seksualnych,
  • sprośnych aluzji, propozycji, insynuacji,
  • niestosownych uwag na temat anatomii, wieku, ubioru, uczesania,
  • opowiadania seksualnych dowcipów,
  • pokazywania treści o charakterze seksualnym,
  • wulgaryzmów,
  • niechcianych dotknięć,
  • naruszania przestrzeni osobistej.

To znaczy oczywiście, że możesz sobie żartować i poklepywać koleżankę, jeżeli ona wyraża entuzjastyczną zgodę, ale jeżeli powie coś w rodzaju: „Nie mów tak do mnie, nie życzę sobie”, „Nie podoba mi się takie zachowanie” – to łapy przy sobie, kolego. Bo nadchodzi czas, kiedy za końskie zaloty możesz mieć bardzo poważne nieprzyjemności. Powiem więcej: to już nie będzie wtedy nazywane pobłażliwie „końskimi zalotami”, będzie to przemoc seksualna. Bo przemoc seksualna to zachowania, które naruszają strefę komfortu, wzbudzają wstyd, stres, zagrożenie czy złość.

Zdezorientowani

Podobno na Wall Street na czas ery #MeToo przyjęto zasadę: unikaj kobiet za wszelką cenę. Faceci z najwyższych stołków tak bardzo boją się oskarżeń o molestowanie, że zaczynają coraz bardziej izolować się od kobiet. Przez to tracą one szansę na awans, że nie wspomnę o romantycznym związku z maklerem. Ale to w USA.

W naszym pięknym kraju nad Wisłą jeszcze nie mamy takich absurdów. Można śmiało podrywać dziewczyny, można je zapraszać na drinka i można nawet za niego zapłacić. Ale najlepiej wcześniej zapytać: „Czy mogę postawić ci drinka?”. Niechciane drinki mogą być odczytane jako przekroczenie granic. Możesz oczywiście napisać do dziewczyny, która Ci się podoba, ale jak nie odpowiada, to bombardowanie jej wiadomościami albo niechcianymi fotkami również jest przekroczeniem granic.

Nie możesz oczekiwać, że jeżeli ona godzi się iść z Tobą na drinka czy kolację, jest to równoznaczne ze zgodą na seks. Powiem więcej: nie możesz oczekiwać, że jeśli ona zgodzi się przyjść do Ciebie na drinka, jest to równoznaczne ze zgodą na seks. A teraz Cię dobiję: nawet jeżeli pocałujecie się namiętnie, to też nie oznacza zgody na seks.

Trzeba sobie powiedzieć jasno, że obecnie pojęcie „domniemanej zgody” nie obowiązuje. Ale za to łatwo niebezpiecznie zbliżyć się do pojęcia „gwałt”. Gwałtem jest oczywiście zmuszanie kogoś do seksu, to chyba jasne. Ale jest nim też seks z dziewczyną zbyt pijaną, żeby wyraziła zgodę. Również seks bez prezerwatywy (wbrew woli kobiety) podpada pod tę kategorię.

Bo na seks musi być zgoda. Dobrowolna, słowna, niewymuszona, aktywna i szczera. A teraz uwaga! Zgoda może być wycofana w każdym momencie, nawet w tym bardzo dla Ciebie trudnym. Nawet gdy już jesteście nago w łóżku. I nie ma się co obrażać i uprawiać szantażu emocjonalnego („Naprawdę chcesz, żebym wyszedł na ten mróz?”). Po prostu idź pod prysznic i tyle. A później na ten mróz. Witaj w świecie asertywnych kobiet.

Komentarze

 (2)
ZOBACZ KOMENTARZE
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij