Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
  • Men's Health

  • Sex

  • Maminsynek, łóżkowa wpadka, materialistka: faceci pytają

PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.1

Maminsynek, łóżkowa wpadka, materialistka: faceci pytają

Pomagamy znaleźć odpowiedzi na najważniejsze życiowe pytania. Na przykład czym się różni fajny, miły facet od pantoflarza. Albo kiedy jest najlepsza pora na awanturę.

problemy w związkach rys. Tomasz Kapuściński
"Moja matka wychowywała mnie samotnie. Nigdy nie ułożyła sobie życia. Nic więc chyba dziwnego, że staram się poświęcić jej trochę czasu, od kiedy się wyprowadziłem. Moja partnerka jest z tego powodu wściekła, a ja nie wiem za bardzo, o co jej chodzi"   

A ja wiem. Każda kobieta wie. Masz problem z nieodciętą pępowiną. Otóż kobieta pojawia się w życiu mężczyzny między innymi po to, aby emocjonalnie oderwać go od matki. To jest szczególnie trudne i niewdzięczne zadanie w przypadku facetów wychowywanych przez samotne matki.

Bo taki gość ma przerost poczucia odpowiedzialności za swoją mamę. Ma poczucie winy, że ją „opuszcza”, kiedy wyprowadza się z domu, aby zacząć dorosłe, męskie życie. Otóż musisz to sobie stale powtarzać: to jest naturalna kolej rzeczy, że dzieci opuszczają rodziców.

I jeżeli Twoja mama jest mądrą kobietą, to doskonale to rozumie. Jeżeli zaś robi Ci wyrzuty, że za mało czasu jej poświęcasz, to znaczy, że nie jest bardzo mądrą kobietą. No, ale na to już nic nie można poradzić. Z drugiej strony dorosłość nie polega na tym, że zrywa się kontakty z rodzicami.

Nie ma nic złego we wpadaniu na obiad do mamy albo zapraszaniu jej do siebie. Natomiast codzienne bywanie u niej, jeżeli nie jest obłożnie chora, to zdecydowanie przesada. Zresztą Twoja mama jest pewnie w tzw. sile wieku, prawda? Daj jej szansę, aby zajęła się sobą. Może pozna kogoś miłego?

problemy w związkach rys. Tomasz Kapuściński
"Jakiś czas temu miałem wypadek i od tamtej pory boję się wchodzić w związek z kobietą. Obawiam się, po prostu, że zawiodę w łóżku. Co robić?" 

Najgorsze, co możesz zrobić, to siedzieć i tworzyć w głowie czarne scenariusze. Im dłużej to trwa, tym bardziej problem może się pogłębiać. A więc nie czekaj, nie szukaj pomocy w internecie czy w gazecie, tylko czym prędzej zarejestruj się do lekarza urologa (w przychodni wymagane jest skierowanie od lekarza rodzinnego, a prywatnie możesz iść bez skierowania).

To specjalista, który zajmuje się leczeniem chorób układu moczowo-płciowego, m.in. stanów zapalnych, impotencji, nowotworów, zaburzeń funkcji. Jeżeli lekarz dojdzie do wniosku, że Twoje problemy są natury psychologicznej, to może Cię skierować do seksuologa lub psychologa, którzy zaproponują Ci odpowiednią terapię.

problemy w związkach rys. Tomasz Kapuściński
"Ona wciąż zarzuca mi, że za mało się staram, za mało zarabiam. A przecież nie żyje nam się źle"

Po pierwsze, dlaczego Ty w ogóle wysłuchujesz takich idiotycznych tekstów i się nimi przejmujesz? Weź mnie nie denerwuj. Kto powiedział, że to Ty masz być głównym sponsorem tego związku? Mamy równouprawnienie, jakbyś nie zauważył. A równe prawa oznaczają też równe obowiązki. Intuicja podpowiada mi, że Twoja partnerka traktuje Cię trochę jak rodzica, którego obowiązkiem jest utrzymywać dziecko.

Wydaje mi się, że potrzebna wam jest „dorosła” rozmowa o pieniądzach – ile każde z was dokłada do wspólnego budżetu, jak planujecie wydatki itp. Jeżeli ona chce żyć na wyższym poziomie, to nic nie stoi na przeszkodzie, aby sama bardziej się postarała i zaczęła więcej zarabiać.

problemy w związkach rys. Tomasz Kapuściński
"Moja partnerka ma zwyczaj kpić ze mnie albo robić mi awantury przy gościach. Aż się boję zapraszać do nas ludzi"

Rozumiem, o co chodzi, bo wiele razy to widziałam. Wpada się na wino do znajomych, a po kilku lampkach z gospodyni wylewa się potok żalów albo złośliwości pod adresem tego nieudacznika, jej męża. Goście są zakłopotani i nie wiedzą, co powiedzieć, pan domu jest coraz bardziej wściekły, ale nic nie mówi, bo przecież nie będzie robił afery przy ludziach. I tak atmosfera się kwasi.

Otóż pozwól sobie powiedzieć, że to, co robi Twoja partnerka, jest podłe. To jest publiczne upokarzanie bliskiej osoby, uderzanie w czuły punkt. Ona ma najwyraźniej duże poczucie bezkarności, bo doskonale wie, że jej nie "oddasz". Myślę, że jest u was jakiś problem z granicami – ona za daleko się posuwa i musisz to zmienić.

Spraw, żeby pewnego razu zdziwiła się, kiedy tak wyplata te swoje głupoty. Powiedz po prostu jasno, dobitnie i głośno: "Dosyć, nikt nie chce tego słuchać. Jeszcze jedno słowo i kończymy imprezę!". I bądź konsekwentny: przeproś towarzystwo i kwita. W końcu dlaczego tylko jej wolno rozwalać zabawę i bawić się Twoim kosztem?

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij