[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
5.0

Dlaczego kobiety kochają seriale?

Wszedłeś do pokoju tak cicho, że nie zdążyłam dopaść pilota i przełączyć program. Śmiejesz się ze mnie? Trudno, czas najwyższy wyznać prawdę. Tak, my kobiety uwielbiamy seriale!

seriale Czy jesteś gotowy poczytać o tym, że trochę Ci brakuje do serialowego amanta?
Gdy zasiadamy wieczorem przed telewizorem, śledząc 3567. odcinek naszego ukochanego serialu, wydaje nam się, że to raczej życie jest nieudolną imitacją serialu, niż odwrotnie. Zasady serialu są jasne i proste, czego nie można powiedzieć o prawdziwym życiu. Ma być wielka miłość, piękni ludzie, czarne i białe charaktery, straszliwie powikłana intryga i szczęśliwy finał. Co w tym zabawnego? Życie, jak wiadomo, nie spełnia naszych oczekiwań, i to pod wieloma względami. Przede wszystkim:

Scenariusz

Nie wiem, kto pisze scenariusz naszego życia, ale z pewnością się z nami nie konsultuje. Gdyby oglądał chociaż kilka odcinków serialu „Na Wspólnej” lub „Barwy szczęścia”, wiedziałby, że nie może być tak, żeby szlachetna, piękna i dobra bohaterka nie znalazła w końcu mężczyzny swojego życia i nie została nagrodzona przez los.

Rozumiemy wszystko: że trzeba pokonywać rafy życiowe i ścierać się ze złymi ludźmi; że czasami trzeba znosić porażki i cierpieć za niewinność. Ale w końcu sprawiedliwość przecież musi zatryumfować, prawda? A jak to wygląda naprawdę? W świecie realnym zbyt często ludzie, którzy nam się zupełnie nie podobają, odnoszą niezasłużone sukcesy, a karząca dłoń losu jakoś ich nie dosięga. Mało tego. Niedobre, cyniczne kobiety bez zasad łapią najczęściej świetnych facetów, a potem ich niecnie wykorzystują, bawiąc się doskonale za ich pieniądze.

A nam, kobietom dobrym i szlachetnym, przypada zazwyczaj w udziale jakiś nieudacznik, którego musimy nieustannie wspierać, pocieszać i co gorsza, nierzadko utrzymywać. Poza tym, w serialu życie jest o wiele mniej nudne. Najlepszy dowód, że bohaterowie serialowi nie marnują swojego cennego czasu na oglądanie telewizji, bo ich sprawy są wystarczająco absorbujące. W naszym życiu dzień jest podobny do dnia, rzadko wydarza się coś bardziej ekscytującego niż wizyta komornika.

Wiemy mniej więcej, ile razy odwiedziłyśmy porodówkę i przybysz z Australii, który okaże się owocem naszej młodzieńczej przygody z szachem perskim, raczej nas nie zaskoczy. Szczęśliwe zbiegi okoliczności, niespodziewany spadek, nagła odmiana losu jak do tej pory nas nie spotkały. A człowiek przecież musi mieć nadzieję, że to nasze tu i teraz to nie wszystko, co życie ma nam do zaoferowania.

Mężczyźni

Co tu ukrywać – faceci w życiu codziennym raczej nas rozczarowują. Po krótkim okresie fascynacji, każdy ujawnia jakieś braki. A to nie zarabia tyle, ile się spodziewałyśmy, a to jest mamisynkiem albo ma alergię na naszego psa. Nie sprząta po sobie, nie umie naprawić kontaktu, nie odróżnia feminizmu od postmodernizmu, a ten samochód, którym nas woził na randki, był pożyczony od szwagra. My oczywiście, od dziecka nauczone robić dobrą minę do złej gry, udajemy, że wszystko jest w porządku, bo w końcu wiążemy się „Na dobre i na złe”.

Ale pretensje do losu pozostają. I tęsknota za Mężczyzną Doskonałym, naszą drugą połówką, która oczywiście gdzieś się plącze po świecie. Może w Nowej Zelandii albo republice Wanuatu? A może w Hollywood zadaje się z jakąś Margot Robbie czy Evą Green i nie ma pojęcia o naszym istnieniu? To ostatnie wydaje się wielce prawdopodobne, biorąc pod uwagę nietrwałość związków sławnych par. Po prostu nie wie biedak, gdzie znajduje się jego prawdziwe szczęście.

REKLAMA

REKLAMA

Proza życia

Facetom w serialach została oszczędzona szara codzienność. Nawet jeżeli rozrzucają skarpetki, nie widać tego na ekranie. Zajmuje się tym dyskretna służba. Mężczyźni mają osobowości wyraziste i od razu wiadomo, który dobry, który zły. Przeważnie blondyn to dobry, brunet zły. Ale jak zły! Od razu chciałoby się takiego rozkochać w sobie i sprawić, żeby z miłości do nas się zmienił. On jest taki zły, bo nigdy nie spotkał właściwej kobiety.

A w domu też nie miał lekko, bo obrzydliwie bogaty ojciec zawsze niesprawiedliwie forował jego brata – lizusa i manipulatora. Nic więc dziwnego, że nasz mroczny brunet zszedł na złą drogę. Ale w końcu i tak okazuje się, że to on ratuje życie swojemu wrednemu bratu. Bo w serialach los daje mężczyźnie szansę wykazania się. Czy w normalnym życiu często możecie wyratować swojego wroga z lawiny, trzęsienia ziemi albo choćby wypadku? Prawda, że nie?

Przeczytaj też: Dlaczego długotrwałe siedzenie szkodzi?

Ale nie tylko źli chłopcy nas interesują. Dla nieco starszych pań serial ma w ofercie mężczyznę ideał. Dobrze wychowany, wykształcony, zrównoważony, mądry życiowo. I wierny! I jak jeszcze jest chirurgiem plastycznym, jak doktor Paweł Lubicz z „Klanu”, to ucieleśnia w sobie wszystkie cnoty istotne dla kobiety w pewnym wieku.

Kobiety

To osobna historia. Kobiety serialowe stanowią siłę sprawczą całej skomplikowanej intrygi. To między nimi rozgrywa się dramat. Zawsze to one obsadzają dwa przeciwległe bieguny. Ta dobra i ta zła. Brunetka i blondynka. Bogata i biedna. Może się zdziwicie, ale utożsamiamy się jednocześnie z obydwiema. Ta dobra przeżywa za nas „niedole cnoty”, ta zła pozwala poczuć siłę kobiecości i zemścić się na facetach. Kobiety w serialach są zazwyczaj dużo sprytniejsze od mężczyzn.

To one motają intrygi, manipulują, wykorzystują. One są najbardziej bezwzględne w swoim dążeniu do celu, którym są facet albo pieniądze. A najczęściej i to, i to. Mężczyźni jak dzieci dają się zwodzić, wierzą w najbardziej idiotyczne kłamstwa, popełniają głupstwa, które kosztują ich majątek albo reputację. Są rozpaczliwie słabi w porównaniu z bezwzględnymi samicami. Stanowią jedynie tło dla perfidnych rozgrywek prawdziwych wojowników.

Co tu dużo ukrywać, pomimo kilku udanych egzemplarzy, obrywa się wam w serialach regularnie, co zapewne tłumaczy wasze podejście do tematu. Ale gdy o 16:35 dokopiemy wam, pozbawimy majątku, reputacji, odbierzemy firmę i prawa rodzicielskie, to już o 17:00 możemy być znowu miłe dla naszego własnego, realnego faceta. Więc nie przeszkadzajcie nam, bo będzie źle! 

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij