6 filmów, w których sceny erotyczne nie były udawane

Zobacz, w których filmach aktorzy i aktorki naprawdę uprawiali seks.

Love fot. WILD BUNCH/Pinterest
We współczesnym kinie nie brakuje nagości. W niektórych, nieco odważniejszych produkcjach na ekranie pojawiają się nawet najbardziej intymne części ciała. I pomimo, że wyglądają niezwykle realistycznie, w większości przypadków są to starannie wykonane protezy.

REKLAMA

Oczywiście zdarza się, że aktor czy aktorka nie mają nic przeciwko, by odsłonić kawałek ciała, ale jest to raczej rzadkość.

Jeśli chodzi o seks, nie ma obecnie mowy o prawdziwych zbliżeniach. Historia kina pokazuje jednak, że w przeszłości bywało z tym różnie. Wzięliśmy pod lupę kilka filmów, w których sceny seksu są najprawdopodobniej (w większości przypadków na 100%) autentyczne. Sprawdź, czy je widziałeś (i czy słusznie się domyślałeś).

Seks to nie wszystko (2005)

  • reżyseria – Clement Virgo
  • scenariusz – Tamara Berger/Clement Virgo

Kanadyjska produkcja nie grzeszy scenariuszem, ale na pewno nie można jej odmówić odwagi. Bohaterowie uprawiają seks niemal non stop, a same sceny wyglądają bardzo realistycznie. „Aktorzy ufali mi bezgranicznie – powiedział w jednym z wywiadów reżyser filmu, Clement Virgo. „Nigdy nie mieliśmy rozmowy na ten temat. Ale to po prostu nie mogło być udawane. Te sceny musiały być szczere. I takie też były" – dodał.

Satan’s Baby Doll (1982)

  • reżyseria – Mario Bianchi
  • scenariusz – Gabriele Crisanti/Piero Regnoli

Reżyser filmu z początku lat 80. poleciał na grubo. W Satan’s Baby Doll znajdziemy sceny ostrej penetracji oraz zbliżenia na seks oralny. Wszystko z udziałem aktorów. Tak, tych prawdziwych.
Sama fabuła nie ma większego sensu, co zresztą widać po ocenach. Film sklasyfikowano jako horror, ale momentami trudno odróżnić go od pornosa.

Love (2015)

  • reżyseria – Gaspar Noé
  • scenariusz – Gaspar Noé

Seks w filmie Love ma wiele twarzy. Znajdziemy tam romantyczne pieszczoty, dziką jazdę po narkotykach, a nawet wielką orgię. Według aktorów żadna ze scen nie była udawana.

Love to film francuski, co wcale nas nie dziwi. Zrobiliśmy research, z którego wynika, że to właśnie francuzi najczęściej decydują się na prawdziwy seks na planie.

Jeśli jesteś spragniony dodatkowych wrażeń, możesz obejrzeć film Love w 3D.

Shortbus (2006)

  • reżyseria – John Cameron Mitchell
  • scenariusz – John Cameron Mitchell

Sofia jest seksuolożką, która nigdy nie przeżyła orgazmu. Któregoś dnia kobieta trafia do klubu, w którym w końcu udaje się jej osiągnąć szczyt rozkoszy. John Cameron (reżyser filmu) wyznał, że aktorzy nie symulowali scen seksu. Jego celem było pokazanie ars amandi w jak najbardziej realistyczny sposób.

Oglądając film możemy śmiało stwierdzić, że kontrowersyjny zabieg się udał – seks w filmie wygląda naprawdę realistycznie, a aktorzy wydają się czerpać z niego szczerą przyjemność.

Dzika orchidea (1989)

  • reżyseria – Zalman King
  • scenariusz – Zalman King/Patricia Louisianna Knop

W Dzikiej orchidei nie brakuje pikantnych scen seksu. Carré Otis – aktorka, która wcieliła się w rolę prawniczki – ma w nim sporo naprawdę gorących ujęć. Dziś wiemy już, że nie wszystkie weszły do kinowej wersji filmu. Zalman King (reżyser) musiał usunąć jedną scenę seksu, ponieważ – w przeciwnym razie – produkcja zostałaby wrzucona do kategorii „dla dorosłych”.

Usunięta scena miała przedstawiać autentyczny seks z udziałem Otis. Reżyser zaprzeczał plotkom, jednak w świecie filmu nic nie ginie. Scenę, która faktycznie wygląda nadto realistycznie, można odkopać w serwisach dla dorosłych.

Brązowy królik (2003)

  • reżyseria – Vincent Gallo
  • scenariusz – Vincent Gallo

Aktorzy uprawiali na planie seks oralny. Film nie wzbudził jednak większego zainteresowania i został zmasakrowany przez krytyków. Wspomniana scena z fellatio była kiepsko zrealizowana, a aktor biorący w niej udział nie miał nawet pełnej erekcji. Celowy zabieg? Pewnie tak to do dziś tłumaczy…

Zobacz również:
National Fitness Games to bardzo ciekawa brytyjska inicjatywa serii zawodów dla atletów wielu dyscyplin, która testuje formę w sposób równie bezwzględny i wszechstronny, co CrossFit, tworząc przy tym środowisko dużo bardziej inkluzywne. Przyglądamy się temu z bliska.
ZOBACZ WIĘCEJ
REKLAMA